Demony wojny... Wirtualnej

Po burzliwym okresie świątecznym w branży gier zapanowała cisza. Owszem, mamy za sobą kilka dobrych premier, jednak żadna z nich nie oznaczała na rynku przełomu. Po tej chwili spokoju nadszedł czas by ponownie ruszyć do akcji. Aby ułatwić to zadanie, postanowiliśmy zaprezentować Wam kilka najciekawszych strzelanek ostatnich miesięcy. Daniem głównym jest recenzja" Gears of War" na PC.


Po burzliwym okresie świątecznym w branży gier zapanowała cisza. Owszem, mamy za sobą kilka dobrych premier, jednak żadna z nich nie oznaczała na rynku przełomu. Po tej chwili spokoju nadszedł czas by ponownie ruszyć do akcji. Aby ułatwić to zadanie, postanowiliśmy zaprezentować Wam kilka najciekawszych strzelanek ostatnich miesięcy. Daniem głównym jest recenzja" Gears of War" na PC.

Konwersja megahitu z X360, czyli "Gears of War" na PC

Akcja Gears of War osadzona jest w bliżej nieokreślonej przyszłości. Ludzkość ma się dobrze, dopóki nie zostaje zaatakowana przez miażdżące siły Szarańczy. Powodem ataku okazują się nowo odkryte na Ziemi źródła energii. Już na początku inwazji widać, że walka toczy się o najwyższą stawkę, o przetrwanie gatunku. W pierwszych dniach walki ziemianie tracą większość miast i baz wojskowych. Zastosowane zostają środki nadzwyczajne - broń chemiczna i orbitalna. Mimo to, sytuacja z dnia na dzień staje się coraz bardziej dramatyczna. Potrzebny jest bohater.

Zabawę rozpoczynasz jako doświadczony komandos sił specjalnych, Marcus Fenix. Od razu widać, że bohater nie wpisuje się w kanon typowych obrońców prawa i sprawiedliwości. Żołnierz niegdyś złamał ważny rozkaz i został skazany na 40 lat odsiadki. Armia postanawia jednak dać mu drugą szansę - Szarańcza i tak dostała się już do więzienia...

Choć fabuła "Gears of War" nie zalicza sięnależy do ambitnych, to trzeba przyznać, że diabelnie wciąga. Powód jest jeden - realizacja. Gra została zaprojektowana w iście hollywoodzkim stylu, - akcja toczy się bardzo szybko, a użytkownik nawet przez chwilę nie jest pozostawiony samemu sobie. Nieraz kiedy wydaje się, że oto nadeszła chwila na oddech, a gra zaskakuje klimatyczną wstawką filmową i ponownie rzuca bohatera w wir walki.

Autorom "Gears of War" udało się w mistrzowski sposób połączyć elementy dobrze znane z innych strzelanek. I choć przyznaję, że zabawa standardowo sprowadza się do biegania i masakrowania setek potworów, to trzeba zaznaczyć, że robiodbywa się to w niespotykanym stylu.

Kamera została umiejscowiona za plecami bohatera, strzela się natomiast, korzystając głównie z przybliżenia. Cała przyjemność tkwi jednak w systemie poruszania się i sposobie walki. Autorzy założyli, że nowoczesna wojna wymaga od żołnierzy umiejętnego krycia się za zasłonami. Marcus wykorzystuje w boju wszystkie obiekty, jakie które znajdują się w lokalizacjiacji - słupy, ściany, mury, okna i inne elementy otoczenia. Bohater efektownie skacze od jednej osłony do drugiej, robi uniki, wychyla się i celuje czy też oddaje salwy na ślepo. Jeśli wszystkie te cechy połączymy z wysokim AI sojuszników i przeciwników, ciekawym wachlarzem zestawem uzbrojenia, możliwością stosowania taktyk oskrzydlających oraz niesamowitą dynamiką walki, to uwierzcie - otrzymujemy naprawdę wybuchową mieszankę.

Esencją "Gears of War" jest tryb rozgrywki wieloosobowej. Autorzy przygotowali dwa rodzaje zabawy sieciowej - kooperacja współpraca bądź potyczka. W pierwszym gracze łączą siły i wspólnie podążają linią fabularną kampanii jednoosobowej. Zabawa jest wyśmienita, szczególnie jeślizwłaszcza gdy rozpocznie się od wyższego poziomu trudności niż "normalny". Aby przejść GoW, trzeba się wówczas naprawdę napocić.

Drugą opcją jest potyczka, czyli tradycyjna zabawa gracz vs kontra gracz. Tutaj autorzy przygotowali kilka formatów rozgrywki - strefa wojny (dwie strony walczą przeciwko" sobie), egzekucja (podobne do pierwszego, choć nieco trudniej dobić wroga), zamach (należy wyeliminować dowódcę drużyny przeciwnej), podbój (walka o strategiczne punkty na mapie) oraz król wzgórza (utrzymanie określonego punktu). Producent bardzo poważnie potraktował tryb multi - "Gears of War" oferuje rankingi poszczególnych użytkowników, rozbudowane ligi oraz możliwość uczestniczenia w turniejach. Wszystko to sprawia, że nawet najbardziej spragnieni krwikrwiożerczy żołnierze nie mogą narzekać na nudę.

Oczywiście całość nie prezentowałaby się tak dobrze, gdyby nie odpowiednia oprawa. "Gears of War" zaprogramowanoe zostało na rewelacyjnym silniku Unreal Engine 3. Przekłada sięRezultat to na wspaniałe wizualne fajerwerki - klimatyczne lokalizacje, dopracowane modele postaci, realistyczne sceny z bitew czy świetne wstawki filmowe. Co ważne, aby rozpocząć zabawę, wystarczy GeForce 6600+, 1 GB pamięci RAM i procesor 2.0+ GHz. GChoć gra działa wtedy na w minimalnych ustawieniach i nie prezentuje się niezbyt widowiskowo, to jednocześnieale nie ma mowy o zacinaniu się.

Gears of WarWersja do na PC jest znacznie rozbudowanae względem swojegood pierwowzoru z do Xboksxa 360. Gra posiadaOferuje m.in. pięć nowych kampanii do trybu pojedynczego graczajednoosobowego oraz trzy nowe mapy do rozgrywki wieloosobowej. Został także dDodanoy nowy rodzaj rozgrywki (King of the Hill) oraz rozbudowany Unreal Editor. Oczywiście zmieniono również sterowanie (nadmienię, że naw wersji do PC jest bardzo intuicyjne) i zaimplementowano wprowadzono wszystkie dotychczasowe uaktualnienia do Unreal Engine 3. Czy to wszystko wystarczy, żeby polecić grę do zakupu? Odpowiedź jest krótka - tak, bo w "Gears of War" można się zakochać nawet nie będąc wielkim fanem strzelanek.

Czy król powrócił? Unreal Tournament 3

"Unreal Tournament 3" powrócił po długiej nieobecności. Czy ubranie hitu sprzed  lat w nowe szaty jest dobrą receptą na sukces?

"Unreal Tournament 3" powrócił po długiej nieobecności. Czy ubranie hitu sprzed lat w nowe szaty jest dobrą receptą na sukces?

Na trzecią część z logiemo słynnej serii Unreal Tournament musieliśmy czekać aż trzy lata. Od premiery ostatniej odsłony cyklu na rynku zaszły ogromne zmiany. Wraz z takimi tytułami, takimi jak "Crysis", "Portal" czy "BioShock", strzelanki wkroczyły w nową erę. Premiera UT III była jednocześnie pytaniem o to, czy klasyczne hity w nowej szacie mają szansę by powalczyć na rynku. Odpowiedź nie jest prosta.

Unreal Tournament 3Trzecia część oferuje dwa sposoby rozgrywki, kampanię dla pojedynczego jednego gracza i tryb wieloosobowy. Pierwszy z nich można podsumować w dwóch słowach - plac ćwiczeń. Już po chwili zabawy widać, że singleplayer tryb został zaprogramowanoy na siłę. Fabuła jest oklepana, wstawki filmowe nudne, SI wroga tragiczna, a misje de facto pozbawione związku. Jedynym plusem tego trybu jest to, że gracz może się choć trochę przygotować do zabawy w multiplayerzetrybie wieloosobowym. Mamy nadzieję, że taka była koncepcja Epic Games...