Dlaczego Apple nie sprzedaje tanich iPhone'ów?

Coraz mniej ludzi kupuje flagowe urządzenia, ale Apple wydaje się nie widzieć w tym najmniejszego problemu.

Apple nie lubi zmieniać pewnych rzeczy. Jedną z nich jest stały cykl wydawniczy iPhone'a. Nowe urządzenia debiutują raz do roku na jesieni. W gruncie rzeczy to bardzo dobre rozwiązanie, ponieważ konsumenci wiedzą, kiedy wprowadzone zostaną nowe modele, a urządzenia Apple wolno tracą na wartości, więc wiele zainteresowanych osób decyduje się na zakup w przedsprzedaży. Robią to pomimo tego, że Apple nie dołącza wtedy żadnych gratisów, a na dostawę wymarzonego urządzenia trzeba czasami czekać nawet kilka dni. Dodatkowo za wszystko trzeba zapłacić kilka tysięcy złotych.

Źródło: macworld

Źródło: macworld

Z roku na rok widać, że konsumenci stają się coraz bardziej świadomi, a urządzenia ze średniej półki oferują coraz lepszy stosunek jakości do ceny. W 2019 roku zakup flagowego smartfona nie jest konieczny, aby cieszyć się świetnym urządzeniem, które będzie działać przez kilka lat. Dodatkowo badania przeprowadzone przez BankMyCell na grupie około 38 tysięcy osób wskazują, że właściciele iPhone'ów stali się o 15 procent mniej lojalni w stosunku do zeszłego roku. Obecnie 73 procent użytkowników deklaruje, że ich kolejnym smartfonem nadal będzie iPhone. Oczywiście to nadal niesamowicie duży odsetek, ale widać, że nawet właściciele iPhone'ów mało przychylnie patrzą na ostatnie działania firmy Apple.

Coraz więcej użytkowników decyduje się na zakup smartfonów z Androidem i to wcale nie dlatego, że iPhone im nie odpowiada. Szukają oni tańszych alternatyw, które są w stanie zaoferować producenci urządzeń z Androidem. Statystyczny użytkownik iPhone'a, który chce wymienić swojego dotychczasowego smartfona (zakładają, że kupił go chwilę po premierze), ale jednocześnie nie chce wydawać kilku tysięcy złotych na nowe urządzenie ma do wyboru iPhone'a 7 lub 8. Oba urządzenia kosztują co najmniej dwa tysiące złotych, a na dodatek bardzo niewiele różnią się od poprzednich modeli. Właśnie dlatego, że Apple nie wprowadza na rynek nowych tańszych urządzeń (model Xr z pewnością do tanich nie należy) wielu użytkowników decyduje się na zakup Androida, ponieważ Apple nie oferuje im ciekawej alternatywy w niższej cenie.

W chwili obecnej najtańszy model z aktualnej generacji Xr w wersji 64 GB kosztuje 3729 zł. Flagowy Xs wyceniony został na 4979 zł, a model Max na więcej, niż 5000 zł. Jeszcze niecałe trzy lata temu iPhone 7 kosztował 3349 zł, a był flagowym modelem. Trzeba zaznaczyć, że tegoroczny Xr w wielu aspektach jest znacznie gorszy od droższego Xs. Nie znajdziemy w nim wsparcia dla 3D Touch, podwójnego aparatu, ani ekranu OLED. W zamian dostaniemy kolorową obudowę i spore ramki okalające ekran, a to wszystko w cenie najnowszego flagowca z Androidem.

Jak widać nie jest tajemnicą, że cena iPhone'a z już wysokiego pułapu poszybowała jeszcze bardziej w górę. Od czasu premiery iPhone'a X, który oferowany był za 999 dolarów firma odnotowuje stopniowy spadek sprzedaży.

Oczywiście Apple nie jest jedyną firmą, która podnosi ceny. Flagowe smartfony z Androidem takie, jak Galaxy Note 9 lub S10+ również startują z pułapu 1000 dolarów, ale jest jedna zasadnicza różnica. Po pierwsze do flagowych urządzeń z Androidem producenci w przedsprzedaży oferują ciekawe akcesoria i dodatki oraz preferencyjne warunki gwarancyjne, a na dodatek ceny tych urządzeń szybko spadają. Kilka miesięcy po premierze flagowe Samsungi są o kilkaset złotych tańsze, niż podczas premiery. Wszystko to dzieję się dlatego, że producenci wiedza, że na rynku jest wiele świetnych urządzeń z średniej półki.

Firmy zajmujące się produkcją sprzętu z Androidem cały czas wprowadzają na rynek nowe urządzenie w każdym segmencie cenowym. Apple skupia się jedynie na produkcji flagowych modeli, a konsumentowi pragnącemu nieco zaoszczędzić proponuje flagowca z 2016 roku - iPhone'a 7, którego wygląd i niektóre funkcje znacząco odstają od standardów z 2019 roku.

Spotkajmy się po środku

Apple raz w historii wprowadził urządzenie dlatego, że konsumenci tego pragnęli. Był to oczywiście iPhone SE, który pojawił się niespodziewanie na początku 2016 roku. Użytkownicy po premierze iPhone'a 6/6s i ich wersji Plus zapragnęli mniejszego urządzenia. Osoby korzystające z modeli 4/4s/5/5s/5c szukały następcy dla swoich smartfonów, ale nie chciały decydować się na 4,7 calowego iPhone'a. Apple postanowiło przełożyć podzespoły z najnowszego wtedy iPhone'a 6s do obudowy iPhone'a 5s, aby oszczędzić pieniądze na projektowaniu nowej konstrukcji oraz zachować kompatybilność z większością akcesoriów. Dzięki temu w niesamowicie atrakcyjnej, jak na Apple cenie 2199 zł zaoferowano bardzo ciekawego iPhone'a.

Źródło: macworld

Źródło: macworld

iPhone SE do czas wycofania ze sprzedaży był jednym z lepiej sprzedających się smartfonów. Za stosunkowo niewielką kwotę konsumenci mogli nabyć urządzenie "premium" od Apple z gwarancją długotrwałych aktualizacji. Model SE otrzyma jesienią system iOS 13.

Wielu osobom wydawało się, że Apple zmieni swoje plany i od czasu do czasu wprowadzi na rynek tańszego iPhone'a. Niestety czas płynął a następca modelu SE się nie pojawił. W konsekwencji Apple wycofało ten model ze sprzedaży.

Smartfony stają się coraz szybsze, mają coraz lepsze ekrany, więcej pamięci, więcej obiektywów o wyższej jakości, ale zmiany te najczęściej nie są tak odczuwalne, jak jeszcze kilka lat temu. Obecnie nawet 3-4 letni smartfon jest w stanie bardzo sprawnie działać. To właśnie dlatego ludzie coraz mniej przychylnie patrzą na kolejne generacje smartfonów i dłużej użytkują jedne model.

Google zrozumiało, że nie każdy potrzebuje flagowego smartfona i wprowadziło na rynek tańszego Pixela 3a i 3a XL. Modele te stały się hitem sprzedażowym, ponieważ normalny konsument nie interesujący się nowymi technologiami nie zauważy różnicy pomiędzy modelami 3a, a 3. Przeniesiono aparat z droższego modelu, zastosowano słabszy, ale nadal wydajny procesor, tańsze podzespoły i obudowę, a urządzenie nadal działa i wygląda bardzo dobrze. Wszystko to sprawia, że znaczna część klientów nie chce przepłacać podczas zakupu nowego urządzenia. Dotyczy to także klientów Apple.

Źródło: macworld

Źródło: macworld

Apple może w łatwy sposób stworzyć taniego iPhone'a, ale chyba nie jest zainteresowane takim rozwiązaniem. Nowy model ze średniej półki mógłby zaoferować procesor Apple A10/A11, 64 GB pamięci masowej oraz obudowę poliwęglanową. Do tego więcej wersji kolorystycznych i aparat z modelu Xr, a sprzedaż takiego modelu z pewnością liczona byłaby w milionach egzemplarzy. Nie przeszkodziłoby w tym nawet zastosowanie Touch ID zamiast Face ID i ekran LCD. Cena na poziomie 2000 zł spowodowałaby, że wiele osób, które zawsze marzyło o iPhone'ie, a nie było ich na niego stać mogłoby spełnić swoje marzenie. Dodatkowo, jeżeli nowy iPhone nie byłby przesadnie duży z pewnością wielu użytkowników modelu SE zdecydowało by się na aktualizację.

Źródło: macworld

Źródło: macworld

Niestety Apple nie planuje zmian w gamie produktowej iPhone'a. Ludzie nadal chcą kupować iPhone'a, ale jeżeli na rynku będzie pojawiać się coraz więcej świetnych średniaków takich, jak Google Pixel 3a czy Samsunga Galaxy A50, Apple znajdzie się w poważnych tarapatach i będzie musiało znaleźć jakieś rozwiązanie.

Źródło: macworld

Źródło: macworld