Druga twarz świńskiej grypy. W Internecie.

Epidemia świńskiej grypy, ptasia grypa czy zapalenie płuc SARS - podczas każdej "popularnej" choroby Internet służy do informowania na jej temat. Jednak sieć potrafi też żerując na ludzkiej ciekawości rozprzestrzeniać zagrożenia.


Epidemia, pandemia, rosnąca liczba zachorowań, wreszcie ofiary śmiertelne to informacje nie schodzące z nagłówków gazet, dzienników czy portali internetowych. Wywołują strach, przerażenie i panikę. To idealne warunki do zarobku, zwłaszcza nieuczciwego. Oferty tego rodzaju najszybciej pojawiają się właśnie w Internecie.

Oddział, maski włóż!

Na pierwszy ogień poszły schodzące jak świeże bułeczki maseczki ochronne. Momentalnie stały się przebojem na portalach aukcyjnych, a ceny w jakich są oferowane są zdecydowanie wyższe niż w czasach, gdy popyt nie był napędzany strachem przed świńską grypą. Ofert jest bardzo dużo, ale spotkać kogoś, kto nosi taką maskę w pracy lub na ulicy jest bardzo trudno. Zdaniem ekspertów maseczki najskuteczniejsze są wówczas, gdy noszą je osoby zarażone, a czas po jakim należy wymienić maseczkę na nową jest krótszy niż pół godziny.

Rozprzestrzenianie się świńskiej grypy

Google Flu Trends

Czy liczba zapytań związanych z grypą może odzwierciedlać skalę zachorowań w danym kraju? Okazuje się, że tak. Google stworzyło stronę, na której można śledzić rozprzestrzenianie się świńskiej grypy. Wyniki uzyskiwane na podstawie wpisywanych w wyszukiwarce zapytań dotyczących choroby w dużym stopniu odzwierciedlają realne postępy choroby.

Co jednak z rozprzestrzenianiem się grypy w krajach, w których dostęp do Internetu to przywilej nielicznych?

Świńska grypa stała się też elementem ofert różnego rodzaju środków dezynfekujących. Wystarczyło dodać zdanie, że zawarty w preparacie środek jest także skuteczny w przypadku świńskiej grypy i można liczyć na zwiększone zainteresowanie i rosnącą sprzedaż.

Dużym zainteresowaniem cieszą się też różnego rodzaju testy. Choć część z nich wykrywa wirusa grypy, jednak nie jest w stanie odróżnić zwykłej sezonowej grypy do grypy świńskiej.

Okazuje się też, że do stwierdzenia czy nie jesteśmy zarażeni grypą nie trzeba iść do lekarza - można się tego dowiedzieć za pomocą... testów na stronach internetowych. Aby poznać wyniki trzeba wspomóc właściciela serwisu wysłaniem dwóch SMS-ów, w cenie 28 zł za sztukę. Opłacalność tej inwestycji pozostawiamy do przemyślenia Czytelnikom...

Szczepionka przed...

Druga twarz świńskiej grypy. W Internecie.

Serwis Flu Trackerhttp://flutracker.rhizalabs.com/ śledzi postępy świńskiej grypy. Wyniki prezentuje w postaci mapy.

W wielu krajach Unii szczepienia na świńską grypę są obowiązkowe. Rządy unijnych krajów już wcześniej zaopatrzyły się w szczepionki. Co ciekawe szczepionki nie można kupić w aptece, wszystkie transakcje, jakie do tej pory przeprowadzono odbywały się na zasadzie negocjacji między rządami poszczególnych krajów i firmami-producentami szczepionek. Wyjątkiem jest Polska. Choć część opinii publicznej domaga się możliwości udostępnienia szczepionek producenci szczepionek nie chcieli wziąć na siebie odpowiedzialności za skutki uboczne powodowane przez szczepionki.

Strach przed nagłośnioną medialnie grypą sprzyja zachowaniom irracjonalnym, które mogą okazać się groźniejsze dla zdrowia niż sam wirus. Szczepionkę na grypę wywoływaną przez wirus A/H1N1 można było kupić na jednym z polskich portali aukcyjnych. Po krótkim czasie została ona usunięta, jednak z pewnością nie zbrakłoby chętnych na jej zakup.

"Podanie szczepionki przechowywanej i transportowanej w nieznanych warunkach poza chłodnią niesie ryzyko zwiększonej reakcji alergicznej" - mówi Tomasz Bielenda, farmaceuta z warszawskiej apteki Panacea. - "Z tego względu może także nastąpić dezaktywacja szczepionki. Zastrzeżenia można również można mieć do sterylności opakowania oraz wręcz do jego oryginalności, bowiem w dobie obecnej technologii podrobienie opakowania szczepionki jest proste. Kupując w aptece nie mamy tych problemów, dostajemy produkt przebadany o kontrolowanej jakości. Oczywiście istnieje też ryzyko powikłań, jednak nie większe niż przewidział producent preparatu".

Ostrożnie z podejrzanymi ofertami leków

Jacek Denkowski, prezes zarządu DomZdrowia.pl

Internet jest tylko medium w którym kontaktują się sprzedający z kupującym. Zawsze należy sprawdzać, kto jest sprzedawcą. Zgodnie z polskim prawem leki na receptę mogą sprzedawać tylko apteki działające na podstawie wydanego zezwolenia. Kupowanie leków na recepty za pośrednictwem serwisów aukcyjnych od niesprawdzonych sprzedawców jest obarczone dużym ryzykiem.

Spotkaliśmy oferty tego typu w serwisach rosyjskojęzycznych czy anglojęzycznych. Mamy do czynienia z tą samą sytuacją, jak w przypadku rozprowadzania środków na potencję. Problem nie pojawił się więc teraz, taki obrót zawsze istniał.

Obecnie odnotowujemy zwiększone zainteresowanie środkami przeciwgrypowymi, choć nie jest znacząco większe niż rok temu.