Dysk bez dysku

Twardziel bez talerzy, głowic i obrotów - choć brzmi to niedorzecznie, jest już rzeczywistością. Beznapędowy napęd Samsunga to po prostu pojemna pamięć półprzewodnikowa do urządzeń przenośnych.

Jesteś gotowy na notebookową pamięć masową pozbawioną podatnych na awarie części ruchomych wymagających rozpędzania się, zużywających dużo energii, zwiększających ciężar i na dodatek hałasujących? Taki właśnie jest nowy dysk Samsunga SSD (Solid State Drive, czyli dysk półprzewodnikowy) o pojemności 32 GB. Urządzenie wykorzystujące pamięć flash typu NAND jest pierwszym modelem, który ma wystarczającą pojemność, żeby konkurować ze standardowymi dyskami do laptopów - 32 GB może nie zadowoli wielbicieli multimediów, ale zaspokoi potrzeby typowych użytkowników biurowych.

Przyjrzeliśmy się przedprodukcyjnej wersji, porównując ją z dyskami firmy Seagate o tej samej szybkości obrotowej 5400, lecz różnych technologiach zapisu: tradycyjnej wzdłużnej i najnowszej prostopadłej. Napęd SSD ponaddwukrotnie szybciej wyszukiwał pliki i przyśpieszył start systemu. Jego sumaryczna przewaga w wydajności w stosunku do pozostałych dysków wynosiła aż 25 procent, chociaż okazał się wolniejszy w dwóch testach wymagających wielokrotnego dostępu do danych, zamiast długiego sekwencyjnego odczytu i zapisu (patrz tabela).

Urządzenia SSD o pojemności 32 i 16 GB początkowo będą sprzedawane wyłącznie producentom komputerów. Biorąc pod uwagę koszty pamięci flash (około 190 zł za układ 4 GB), upłynie trochę czasu, zanim zrównają się koszty gigabajta SSD i standardowego twardziela notebookowego (zazwyczaj poniżej 6 zł). Samsung umieszcza już dysk w swym sprzedawanym tylko w Japonii subnotebooku Q30. Firma negocjuje także warunki dostaw pamięci SSD dla producentów w Stanach Zjednoczonych.

Choć cena SSD jest wysoka, jego cicha praca, niewielka waga, nieprawdopodobna wstrząsoodporność i niski pobór mocy przyćmiewają tę wadę. Testowana przez nas jednostka ważyła tylko 45 gramów, podczas gdy typowy dysk 2,5-calowy - 100 gramów; modele SSD 1,8-calowe ważą jeszcze mniej. Urządzenie jest odporne na wstrząsy o sile dochodzącej do 1500 G - porównywalnej z wystrzałem z haubicy - podczas gdy standardowy napęd wytrzymuje do 200-300 G. Zużywa przy tym zaledwie 0,5 wata mocy w stanie aktywnym i 0,1 wata podczas bezczynności, czyli znacznie mniej niż typowe twardziele. Nie spodziewaj się jednak istotnego wydłużenia czasu pracy na baterii, bo w testach laptopa wyposażonego raz w SSD, raz w dysk Seagate Momentus 5400.3 wyniósł on 9 procent (4 godz. 25 min kontra 4 godz. 3 min).

Technologia hybrydowa

Można skorzystać z zalet SSD bez wydawania mnóstwa kasy, wybierając któryś z napędów hybrydowych, takich jak 2,5-calowy Seagate z serii Momentus 5400 PSD, wyposażonej w 256-megabajtowy bufor w postaci pamięci flash. Takie urządzenia nie będą miały wszystkich plusów SSD, ale zaoszczędzą energię, pozwalając silnikowi napędowemu dysku częściej się zatrzymywać, jak również skrócą czas startu laptopa i wznawiania pracy, przetrzymując dane systemu operacyjnego w buforze. Powinny też przyśpieszyć "natychmiastowe odtwarzanie" multimediów i zwiększyć ogólną wydajność. Seagate przewiduje, że hybrydy będą droższe od zwykłych twardzieli prawie o 10 procent.

Producenci wprowadzą hybrydy do sprzedaży mniej więcej wtedy, gdy na rynku pojawi się system Windows Vista z funkcją ReadyBoost, wykorzystującą pamięć flash do przyspieszenia działania okien. Oprócz Seagate'a takie dyski zapowiedział również Samsung.

Jednak mobilni zawodowcy, którzy poradzą sobie z mniejszą pojemnością czystego SSD - i których na niego stać - pokochają 32-gigabajtowe urządzenie Samsunga.