Edge - dlaczego Microsoft się poddał?

Microsoft miał zamiar używać Edge z autotskim silnikiem, jednak poddał się i wprowadził Chromium - to wiemy wszyscy. Ale dlaczego zdecydował na ten krok?

Microsoft zaskoczył wszystkich, gdy ogłosi, że kończy stosowaną od ćwierć wieku strategię izolowania swoich przeglądarek i zastąpi autorski silnik renderujący Edge jednym z silników bazowanych na open-sourceowym projekcie Chromium. Zaskoczenie było spotęgowane również faktem, że Chroimum napędza głównego rywala Edge, najpopularniejszą obecnie przeglądarkę świata - Chrome, stworzoną przez Google.

Takie postępowanie wydaje się wręcz dramatyczne, jednak staje jasne, kiedy popatrzymy na popularność Edge - w lutym przeglądarki Microsoftu miały łącznie 12% udziału w rynku, podczas gdy Chrome - 67%. I nic nie wskazywało na to, aby zarówno Internet Explorer, jak i Edge miały zyskać na popularności. Odpowiada za to kilka czynników. Jednym z nich jest niewielka ilość dodatków dla przeglądarki - w sumie naliczono ich 118, pomimo tego, że Microsoft gorąco zachęcał programistów do pisania wtyczek i rozszerzeń pod Edge. Jak to się ma to tysięcy dodatków dla Chrome? Zmiana silnika na Chromium pozwoli Edge na korzystanie z większości z nich, co może przyciągnąć kolejnych użytkowników. Ponadto dzięki zaadoptowaniu Chromium Microsoft może przesunąć część swoich programistów do prac nad innymi projektami, zamiast kierować ich do rozwijania autorskiego silnika. A ponieważ Chromium jest aktualizowane znacznie częściej niż było jak dotąd Edge, również przeglądarka Microsoftu będzie regularniej aktualizowana.

Jak widać po tych przykładach, przejście na Chromium to bardzo logiczne posunięcie. Obecny szef Microsoftu, Satya Nadella, odcina się od poprzedniej strategii firmy, która sprawdzała coraz gorzej w praktyce i ma zamiar nie tylko utrzymać pozycję giganta, ale jeszcze bardziej ją wzmocnić. Korzystanie z rozwiązań open-source jest pewną ironią losu, ponieważ w latach 80-tych i 90-tych Bill Gates był bardzo przeciwny temu rodzajowi praktyk programistycznych, obawiając się, że darmowe projekty mogą podważyć pozycję rosnącego w siłę Microsoftu. Przypomnę, że w 1998 roku Departament Sprawiedliwośic USA oraz 20 stanów oskarżyły Microsoft o nielegalne praktyki monopolistyczne, związane z Internet Explorerem. Przeciętnym użytkownikom było bardzo ciężko zainstalować inną przeglądarkę poza nim, a samego IE nie można było w łatwy sposób usunąć z systemu, a gdy mimo to się udało - Windows stawał się znacznie wolniejszy. Proces ujawnił taktykę Microsoftu, który starał się stworzyć wyizolowane środowisko.

Nadella wprowadza firmę w nową epokę, a użytkowanie Chromium jest jedną z jej oznak. Inne to choćby możliwość używania serwerowej bazy danych SQL na Linuxie oraz planowane edycje Edne dla posiadaczy starszych systemów Windows, czyli 7 i 8.1. W obecnych czasach nie da się ograniczyć aktywności i potrzeb użytkowników do jednego języka i wyizolowanego środowiska, dlatego Microsoft kładzie nacisk na elastyczność i dostosowanie do potrzeb zarówno zwykłych użytkowników, jak i biznesowych. Joe Belfiore, wiceprezydent Microsoftu, w swoim ogłoszeniu o planach przejścia na Chromium zaznaczył, że Microsoft chce nie tylko korzystać z tego rozwiązania, ale aktywnie pomagać w jego rozwijaniu i ulepszaniu. Jeśli tak się stanie - a póki co rzeczywiście, Chromium jest mocno w spierane przez specjalistów z MS - zyska nie tylko Chrome i Edge, ale również wszystkie inne bazowane na tym silniku przeglądarki.

Przejście na Chromium to symboliczny koniec "starego Microsoftu", prącego po trupach do dominacji na rynku. "Nowy Microsoft" kończy praktyki Billa Gatesa i Steve Ballmera, zaczynając nowy rozdział. A jak będzie? Cóż, zobaczymy to w przeciągu najbliższych lat.