Edge na Chromium - co dostajemy od nowej przeglądarki Microsoftu?

No i w końcu - po ponad pół roku pracy możemy się cieszyć edycją Edge opartą na Chromium. Oto pierwsze wrażenia.

Microsoft ogłosił prace nad nową wersję Edge w grudniu 2018 roku. Od wczorajszej nocy finalny efekt tych prac jest już rozprowadzany po świecie, ale jak informuje producent - aby otrzymały go wszystkie maszyny z Windows 10 (i inne) potrzeba na to jeszcze kilku miesięcy. Aktualizacja przeglądarki ma odbywać się falowo, a jeśli używasz stabilnej wersji systemu - jesteś prawdopodobnie gdzieś w środku kolejki. Na początek otrzymają ją uczestnicy programu Windows Insider, korzystający z edycji Release Preview. Jeśli nie chcesz czekać, możesz pobrać przeglądarkę spod adresu Microsoft.com/Edge - dostępne są tam wersje dla Windows 10, 8.1, 8, 7, systemów Android, macOS oraz iOS.

Edge na Chromium - co dostajemy od nowej przeglądarki Microsoftu?

Nowe Edge pobiera się i instaluje bardzo szybko - cały proces zajmuje ok. minuty. Po instalacji można zaimportować ulubione strony z innych przeglądarek (jak Chrome czy Firefox). Obecna edycja opiera się na silniku Chromium w wersji 79. Można także pobrać z używanej dotychczas przeglądarki hasła oraz zapisane dane logowania do stron. W ustawieniach wybieramy poziom ochrony przed śledzeniem w sieci - dostępne są trzy: podstawowy, zbalansowany oraz ścisły. Można także wybrać sposób prezentowania zakładek: skoncentrowany, inspiracyjny, informacyjny lub niestandardowy, czyli własny. Różnice dotyczą przede wszystkim ilości elementów na ekranie - paska wyszukiwania, najczęściej odwiedzanych stron, itp. "Informacyjny" ma najwięcej elementów.

Edge na Chromium - co dostajemy od nowej przeglądarki Microsoftu?

Można wybrać również wyszukiwarkę - jednak nie ma tego w procesie wprowadzania ustawień przy pierwszym jej uruchomieniu, trzeba zrobić to ręcznie po instalacji. Pasek adresu to zarazem okienko do wpisywania poszukiwanych fraz, zaś aby zmienić domyślny Bing na coś innego, należy wejść w ustawienia, a tam wpisać wyszukiwarka, wybrać z wyników pasek adresu, a następnie zarządzaj wyszukiwarkami. Na "dzień dobry" otrzymujemy Bing, DuckDuckGo, Google, Yahoo. Niezbyt to wygodne i zasługuje na minus.

Edge na Chromium - co dostajemy od nowej przeglądarki Microsoftu?

A jak wygląda jej użytkowanie w praktyce? Wygląd stron jest przejrzysty, interfejs tak minimalistyczny, jak tylko się da. Można zmienić ogólny tryb wyświetlania - na zgodny z systemem, jasny lub ciemny. Jednak ciemny nie obejmuje witryn, a jedynie ramki, co wygląda jak na powyższym zrzucie ekranu. Można dopasować wiele elementów - np. wyświetlanie paska ulubionych czy przycisku Home, wielkości czcionek oraz powiększenia strony. Za to plus. A jeśli po prawej stronie adresu pojawi się ikonka książeczki, oznacza to możliwość wejścia w tryb czytnika immersyjnego. Co to znaczy? Najlepiej pokazać to na przykładzie. Po lewej - normalna strona, po prawej - czytnik.

Edge na Chromium - co dostajemy od nowej przeglądarki Microsoftu?

Istnieje możliwość dodania każdej ze stron do Kolekcji, a następnie grupowanie ich wg własnych kryteriów. Co interesujące, zgromadzone dane możemy eksportować do Excela, tworząc własne bazy danych, np. produktów. To bardzo praktyczna funkcja i zasługuje na osobne omówienie. Jeśli chodzi o normalne przeglądanie sieci, Edge można określić jako "solidne". Filmy na YouTube odtwarzają się płynnie, strony ładują szybko i nie ma z nimi żadnego problemu. Przeglądarka Microsoftu szybkością dorównuje Chrome, a w niektórych przypadkach wydaje się być nawet szybsza. Potwierdzają to zresztą testy (im większy wynik, tym lepiej):

Edge na Chromium - co dostajemy od nowej przeglądarki Microsoftu?

Podsumowując: poza skomplikowanym dostępem do zmiany silnika wyszukującego, Edge prezentuje się bardzo solidnie i widać, że Microsoft zrobił dobry krok, przenosząc przeglądarkę na Chromium. Ma teraz realną szansę na walkę z dominującym obecnie na rynku Chrome. Warto spróbować!