Eksperci ostrzegają: do końca maja koronawirus wykończy wiele linii lotniczych

Jednym z efektów pandemii koronawirusa jest zatrzymanie ruchu lotniczego - zarówno międzynarodowego, jak i krajowego. Eksperci szacują, że dla wielu przewoźników oznacza to bankructwo.

Koronawirus sprawił, że miasta wyglądają na wyludnione, podróże ograniczone są do minimum, a przymusowa kwarantanna sprawia, że ludzie pozostają w domach. Pandemia dotknęła również transport lotniczy - wstrzymano ruch międzykontynentalny, a w wielu państwach zablokowano także przeloty krajowe. W Polsce loty międzynarodowe zostały wstrzymane w niedzielę, 15 marca, a dodatkowo sami przewoźnicy - jak LOT i Ryanair - zdecydowali się na odwołanie rejsów na terenie kraju. Jednak dla wielu innych stagnacja w walce z pandemią może prowadzić do bankructwa. Dzisiaj australijska firma konsultingowa CAPA Centre for Aviation podała, że można spodziewać się bankructw wielu mniejszych przewoźników - ich maszyny stoją bezczynnie na lotniskach i nie zarabiają, a opłaty ponosić trzeba przez cały czas.

Już teraz niektórzy sięgają po rezerwy finansowe przygotowane na takie właśnie sytuacje, jeśli jednak nic się nie zmieni, warunkiem ich przetrwania może być jedynie pomoc od lokalnych władz. Bez tego dojdzie w branży lotniczej do katastrofy, którą przetrwają tylko najwięksi - a i oni poniosą duże straty. Niektórzy próbują radzić sobie z niecodziennymi warunkami - szwedzki SAS AB tymczasowo zwolnił większość pracowników, australijski Qantas Airways Ltd. zmniejszył ilość lotów i przestrzeni ładunkowej, a brytyjskie linie lotnicze Flybe ogłosiły upadłość 5 marca. Analitycy szacują, że globalna branża lotnicza może ponieść do 133 mld dolarów strat. Nie zapominajmy jednak, że to obecna prognoza. Jak potoczy się dalej sytuacja - tego nie wie nikt.

Źródło: Bloomberg

Grafika: RyanAir