Etap WAP


Użytkownik telefonu wykonuje operację połączenia z Internetem i pobrania jakiejś strony. Żądanie w postaci binarnego WML (skompresowanego kodu języka) protokołem WAP trafia do bramki WAP u operatora sieci komórkowej. Bramka dekoduje żądanie i internetowym protokołem HTTP i TCP/IP przekazuje dalej do serwera WWW o adresie podanym przez użytkownika telefonu (wykorzystywana jest ta sama konwencja nazewnictwa URL, co w "zwykłym" WWW; jedyna różnica polega na stosowaniu - i to niekoniecznie - w adresie HTTP przedrostka wap. zamiast www, np. wap.strona.pl). Serwer WWW jest typowym komputerem z oprogramowaniem serwera internetowego i niewielkimi tylko modyfikacjami konfiguracji. Strona, której żąda użytkownik telefonu, nie musi być napisana w języku WML, ponieważ istnieją konwertery treści HTML na WML (konwerter może się znajdować na tym samym serwerze WWW lub być dostępny jako publiczna usługa na innej maszynie). Serwer odpowiada na zapytanie bramki, wysyłając do niej dane WML (w przypadku HTML skonwertowane uprzednio na WML). Bramka natomiast zamienia WML na skompresowany kod binarny i przekazuje do telefonu.

Oczywiście możliwe jest także działanie tylko w obrębie sieci bezprzewodowej, bez wyjścia do Internetu. Taki serwer binarnego WML, zwany WTA (Wireless Telephony Application), służy operatorowi sieci do kontroli połączeń i świadczenia usług dodatkowych, np. zdalnego zarządzania swoim kontem (zastrzeżenia numeru, uruchamiania usług, zmiany taryfy czy przechowywania książki telefonicznej).

Jak widać, aby użytkownik komórki obejrzał stronę serwisu internetowego, muszą być spełnione trzy warunki, odpowiadające trzem elementom architektury WAP: telefon musi być wyposażony w przeglądarkę WML, operator sieci musi zainstalować u siebie bramkę WAP i zaoferować usługę przesyłania danych WML poprzez wydzielony numer dostępowy, natomiast twórca strony powinien opanować WML (co nie jest trudne) bądź znaleźć odpowiedni konwerter.

WAP nie bez wad

Etap WAP

Parametry i ceny WAP u operatorów.

Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda pięknie: niewielkim nakładem sił ze strony twórców stron WWW, środków ze strony operatora i pieniędzy ze strony abonenta otrzymujemy w miarę sprawny system do korzystania z zasobów Internetu przez telefon. Tymczasem WAP ma także drugie, nie tak piękne oblicze.

Na pierwszy plan wysuwa się kwestia transmisji danych na linii komórka-bramka WAP. Przy tradycyjnej sieci GSM typu CSD (Circuit Switched Data) połączenie z Internetem odbywa się na podobnej zasadzie, co w przypadku peceta komunikującego się przez modem telefoniczny z serwerem dostawcy usług internetowych: trzeba zadzwonić pod numer dostępowy i utrzymywać połączenie przez cały czas żeglowania. To zaś w telefonii komórkowej oznacza spore koszty, nawet pomimo niższych opłat za minutę niż w przypadku rozmowy (patrz ramka "Kto Cię taniej zWAPie?"). Proces wprowadzania informacji, przepływu danych i samego przeglądania stron jest na tyle długotrwały, że grozi szybkim bankructwem lub zniecierpliwieniem niewprawnego adepta WAPowania.

Pewnym usprawnieniem, mającym podwyższyć efektywność przesyłania danych w sieci GSM, miał być standard HSCSD, zaimplementowany w Polsce przez Plus GSM. Głównym celem HSCSD było zwiększenie transferu danych z 9,6 kb/s do 57,6 kb/s poprzez jednoczesne użytkowanie do czterech kanałów transmisji zamiast jednego. Wartość maksymalna 57,6 kb/s dostępna jest wówczas, gdy operator jako podstawową szybkość ustanowi 14,4 kb/s, co zrobiła już większość operatorów GSM. Jednak po pierwsze, przy dużym obciążeniu sieci nie ma wolnych dodatkowych kanałów, nie ma więc większego transferu, a po drugie, aparaty HSCSD, które dopiero zaczynają wchodzić na rynek (patrz ramka "Jaki WAParat?"), używają maksymalnie 3 kanałów (43,2 kb/s). Wciąż pozostaje także problem opłat za czas połączenia, a nie jego efektywne wykorzystanie.

Dopiero standard GPRS, wprowadzany obecnie przez operatorów (w momencie pisania tego artykułu usługi GPRS zostały uruchomione w sieciach Era i Idea), przyniesie prawdziwą radość z WAP, ponieważ zapewni pakietową transmisję danych. Co to oznacza? Otóż aparat GSM obsługujący GPRS będzie stale połączony z serwerem - tak jak komputer w biurowej sieci. Dane przesyłane w postaci pakietów zajmują tylko ułamek tego, co transmisja dial-up, blokująca całe przydzielone pasmo, więc sieć będzie lepiej wykorzystana, a rozliczenie - oparte nie na czasie, lecz ilości przesłanych danych. Mówiąc krótko, WAP poprzez GPRS to właśnie będzie to, na co czekaliśmy.

Do problemów infrastruktury dochodzi jeszcze ogólna jakość korzystania z Internetu za pomocą telefonu komórkowego. WAP przystosował jedynie WWW do możliwości komórek, nie rozwiązał samej kwestii ograniczeń aparatów. Telefony mają co prawda lepsze niż kiedyś ekrany - większe, graficzne i bardziej czytelne - ale ich klawiszom nadal daleko do standardowej klawiatury. Mimo wprowadzenia przez producentów komórek różnych udogodnień, takich jak dodatkowe klawisze poruszania się i przewijania obrazu czy "inteligentneŇ wpisywanie wyrazów, wprowadzanie danych wciąż przypomina drogę przez mękę. Wpisanie adresu URL zajmuje mnóstwo czasu, a gdy przyjdzie do podania swych danych osobowych lub numeru karty kredytowej, przypomnisz sobie najstraszniejsze koszmary.

Te aparaty, które zaoferują lepszą jakość WAP-owania, takie jak Ericsson R380 z dużym dotykowym wyświetlaczem, będą drogie, większe i mniej poręczne od modeli standardowych, tak jak dziś Nokia Communicator 9110. Trzeba jednak zauważyć, że pod względem funkcjonalności tego typu aparaty są znacznie bardziej rozbudowane od innych telefonów, łącząc cechy organizerów (rozbudowana książka teleadresowa, kalendarz, notatnik, listy rzeczy do zrobienia, możliwość instalowania dodatkowych aplikacji itp.).