Facebook kontra nasza-klasa.pl


Kto kogo naśladuje?

Facebook kontra nasza-klasa.pl

Śledzik zachęca do czytania wpisów publikowanych przez gwiazdy estrady i ekranu.

Wadą obu opisywanych serwisów jest duża liczba funkcji i nadmiernie rozbudowany interfejs. Facebook postanowił rozwiązać ten problem uruchamiając uproszczoną wersję swojej strony o nazwie Lite. Bezczelnie skopiował również mechanizm adresowania krótkich wiadomości z Twittera - od niedawna wystarczy wpisać do komunikatu na Tablicy nazwę użytkownika poprzedzoną małpką (@), aby stworzyć bezpośredni link do profilu odbiorcy.

NK też ma sporo nowych, przydatnych funkcji, jak chociażby dodawanie do zdjęć tzw. pinezek, czyli oznaczanie osób pojawiających się na fotografiach imionami i nazwiskami. Oprócz tego witryna chwali się takimi (nawiasem mówiąc, zupełnie podstawowymi) funkcjami, jak dzielenie zdjęć na galerie, płacenie wirtualną walutą czy automatyczne sugerowanie znajomych na podstawie szkół (rozwiązanie skopiowane z Facebooka, podobnie jak pinezki).

Amerykański serwis przejmuje pewne funkcje od konkurencji, ale robi to z głową i nie na skalę masową. Oprócz tego pozwala użytkownikom na modyfikowanie witryny za pomocą zewnętrznych aplikacji. NK to zamknięte środowisko - nawet ze Śledzika nie można korzystać, nie posiadając konta w społeczności. To dziwne, bo w ten sposób nowa aplikacja zamyka się na ludzi, którzy lubią blogi, ale nie trawią "różowych klimatów" NK.

Polacy nie lubią Facebooka

Facebook kontra nasza-klasa.pl

Facebook po zalogowaniu się.

Z perspektywy polskiego użytkownika amerykański serwis ma kilka poważnych wad. Za główną należy uznać kiepskie tłumaczenie, które zostało wykonane przez samych internautów. Niektóre elementy interfejsu w ogóle nie zostały opracowane. Wygląda to skrajnie nieprofesjonalnie.

Wydaje się jednak, że znacznie większym problemem niż niedoróbki techniczne jest niechęć Polaków do zagranicznych serwisów. Internauci znad Wisły dużo bardziej wolą polskie klony - Flakera zamiast Twittera, Wykop zamiast Digga, NK zamiast Facebooka itd. Często nie zdają sobie sprawy z tego, że witryny z USA są lepsze, bardziej zaawansowane, a często także dostępne po polsku.