Fallout 3. Recenzja

Inne podobieństwa do Obliviona są dla wprawionych w fabularnych bojach graczy równie widoczne. Dość wspomnieć o sposobie odkrywania kolejnych lokacji na mapie, wyglądzie mapy lokalnej systemie otwieranie zamków w drzwiach i skrzynkach oraz informacjach statystycznych, zbieranych przez program i dostępnych na jednej z zakładek PipBoy'a. Mnie osobiście niezbyt interesowała liczba użytych stimpaków, udanych konwersacji czy wkurzonych ludzi, ale skoro programiści uznali, że to uatrakcyjni grę... PipBoy został za to znacznie rozbudowany - składa się teraz z trzech zakładek, zawierających informacje o postaci, jej cechach i współczynnikach, niesionym sprzęcie i aktywnych zadaniach, jak również mapy.

Fallout 3. Recenzja

Po wyjściu z krypty 101 roztacza się przed nami widok zruinowanych Stołecznych Pustkowi pod Waszyngtonem. W tle - Kapitol i Monument Waszyngtoński

Całe szczęście, że Fallout oferuje też kilka pomysłowych nowinek, m.in. możliwość włamywania się do komputerów. Jeśli znasz hasło, nie stanowi to problemu, jeśli nie, musisz je odgadnąć metodą prób i błędów. Wprowadzono także kilka nowych rodzajów potworów. Nasi starzy znajomi, radskorpiony czy centaury (trudno to nawet opisać, z twarzy zupełnie do niczego niepodobne; ) mają teraz towarzyszy w postaci zmutowanych niedźwiedzi grizzli (yao guai), przerośnięte owady, zdziczałe ghule (agresywne i bardzo szybkie) i jakieś opancerzone wodne stworzenia, nie mniej natrętne od wspomnianych wyżej. Tu i ówdzie można nawet spotkać Szpona Śmierci.

Walka i rozgrywka

Opisując system walki trudno natomiast uniknąć porównań z poprzednimi częściami sagi. Przede wszystkim - izometryczny widok, który dobrze sprawdzał się w poprzednich wersjach gry, zniknął. Trzeci Fallout przypomina strzelankę, w której krokami bohatera sterować można w trybie pierwszej lub trzeciej osoby (zza pleców postaci). Ponado "jedynka" i "dwójka" (że już o Fallout Tactics nie wspomnę) oferowały turowy tryb walki, który - przyznajmy otwarcie - sprawdzał się doskonale. System oparty na punktach akcji sprawiał, że trzeba było czasem pogłówkować. Strzelić? Oddać precyzyjny strzał (kosztujący więcej punktów)? A może użyć stimpaka, a może wycofać się i przeładować broń? Walka może była przez to mniej dynamiczna, ale nie trzeba było nerwowo wciskać przycisków myszki i klawiatury, byle tylko pozbyć się oponenta. Teraz... trzeba.

Fallout 3. Recenzja

Bohaterem sterujemy w widoku pierwszoosobowym (jak wyżej) lub trzecioosobowym