First to Fight - Marines walczą w Libanie

Należy bacznie uważać na to, do kogo się strzela. Nawet przypadkowe zabijanie cywili nigdy nie było mile widziane przez opinię publiczną, a ta niechybnie zostanie poinformowana o twoich pomyłkach, gdyż po Bejrucie poruszają się dziennikarze z kamerami. Na domiar złego likwidowanie poddających się przeciwników również nie uchodzi bezkarnie, ponieważ może doprowadzić do nieoczekiwanego zakończenia misji przed czasem.

Wykazujących chęć przejścia na tę dobrą stronę należy "zabezpieczyć", czyli po prostu pojmać. Trochę to niesprawiedliwe, albowiem podnoszący do góry ręce terrorysta całkiem często potrafi niespodziewanie zmienić zdanie, a wtedy trzeba wykazać się przytomnością umysłu i posłać w stronę delikwenta celną kulkę, zanim ten wyeliminuje któregoś z twoich podopiecznych.

Siła i honor

First to Fight - Marines walczą w Libanie

First to Fight

W First To Fight wielokrotnie i z ogromną pompą podkreślany jest honor i niezłomność Marines. W samej rozgrywce uwidocznione jest to w dość nietypowy jak na shootery sposób. Otóż ciężko ranny towarzysz broni zaczyna się gwałtownie wykrwawiać. Honorowi amerykańscy wojacy nie zostawiają swoich na polu walki i twoim obowiązkiem jest udzielić mu pomocy medycznej.

Gdy najcięższe rany zostaną już podwiązane, powalony żołnierz niestety nie odzyskuje zdolności bojowej i nie jest w stanie kontynuować misji. Nadal trzeba go chronić. Bezpieczny będzie dopiero po wyniesieniu go z zagrożonej strefy. W tym celu trzeba wezwać człowieka z zewnątrz, który wykona tę robotę za ciebie. Troszeczkę to naciągane, gdyż ten pojawia się niemalże momentalnie, co ma się nijak do czasu potrzebnego na przybycie wsparcia powietrznego.

Kolejnym raczej umownym rozwiązaniem zastosowanym w First To Fight jest sposób w jaki komandosi ustępują sobie miejsca. Autorzy chyba doszli do wniosku, iż są oni na tyle sprawni fizycznie, że wyminięcie się dwóch żołnierzy w dajmy na to wąskim przejściu w zagraconym magazynie, nie stanowi żadnego problemu i marine którym kierujesz po prostu przenika przez innych członków oddziału jakby był duchem.