Fotograf w wirtualnym świecie

Wojciech Gajtkowski - Projektant i fotograf. Pracuje jako grafik w agencji reklamowej GP&D w Poznaniu oraz prowadzi własną firmę Gajtkowski Studio, specjalizującą się w fotografii i działalności wydawniczej. Student Wydziału Multimedialnego Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. W ostatniej edycji konkursu graficznego digi'a jego praca "Sanatorium" zajęła szóste miejsce.

Wojciech Gajtkowski - Projektant i fotograf. Pracuje jako grafik w agencji reklamowej GP&D w Poznaniu oraz prowadzi własną firmę Gajtkowski Studio, specjalizującą się w fotografii i działalności wydawniczej. Student Wydziału Multimedialnego Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. W ostatniej edycji konkursu graficznego digi'a jego praca "Sanatorium" zajęła szóste miejsce.

Żyjemy w czasach dominacji kultury audiowizualnej, w natłoku obrazów i dźwięków niosących najrozmaitsze komunikaty. Sądzę, że dla artysty działającego na polu sztuk wizualnych niezwykle ważne jest znalezienie sobie miejsca wśród tego chaosu.

Manekin

Manekin

Wszystko, co robię, zamykają dwa bieguny: z jednej strony narzucona przez pracę zawodową dyscyplina przekazania treści zawartych w komunikacie reklamowym, konieczność kształtowania formy zgodnej z oczekiwaniami klienta, z drugiej zaś - potrzeba realizacji własnych projektów artystycznych. Staram się łączyć doświadczenia zdobywane w obu tych obszarach, tak aby projekty komercyjne nie były pozbawione indywidualnego charakteru, a prace artystyczne zachowały komunikatywność.

Moje poszukiwania twórcze rozpoczęły się od fotografii i prostego projektowania graficznego. Interesowała mnie manipulacja obrazem. Fotomontaż, najpierw wykonywany w ciemni, szybko przeniosłem na ekran komputera. Przekonałem się, że praca z komputerem - wbrew obiegowym opiniom - nie deprecjonuje klasycznego obrazu fotograficznego. Istnieje jednak niebezpieczeństwo, że wielka obfitość narzędzi i technik obróbki cyfrowej może zdominować pierwotną koncepcję. Stąd konieczność narzucenia sobie pewnej dyscypliny pracy, polegającej na tym, że staram się, by moje projekty były gotowe w fazie koncepcyjnej, zanim usiądę przed komputerem.

Reklamy dla firm Ogrodnik i Stihl.

W moim przypadku wynika to także z potrzeby wcześniejszego zgromadzenia materiału fotograficznego.

W pracach niekomercyjnych często korzystam z inspiracji literackich. Myślę, że bardziej komentuję niż ilustruję. Budowanie relacji między słowem i obrazem sprawia mi dużo satysfakcji. Chciałbym jednak, żeby tekst dawał mi tylko jedną z wielu możliwości interpretacyjnych, a realizacje zachowały swoją autonomię.

Staram się znajdować jak najwięcej czasu na realizację własnych pomysłów, ale główną domeną mojej działalności jest reklama. Ograniczenia, które ze sobą niesie, mogą być także inspirujące, a wysiłek włożony w pogodzenie indywidualnego poczucia estetyki z wymogami rynku sprawia ogromną satasfakcję. Tak było między innymi w przapadku prezentowanego plakatu dla firmy Ogrodnik.

Cykl: Szafa inspirowany opowiadaniem Olgi Tokarczuk.

Na koniec kilka słów o technice. Korzystam z przyzwoicie wyposażonego studia, skąd pochodzi cały materiał fotograficzny wykorzystywany w dalszej części pracy nad projektami. W czasie kilkuletnich doświadczeń z przetestowałem większość aplikacji graficznych dostępnych na rynku. Mam za sobą okres ogromnej fascynacji (kupiłem nawet pakiet Ray Dream Studio, aby wykonać wizualizacje eksponowane na I Biennale Fotografii Polskiej w 1998 roku w Poznaniu). Obecnie podstawowymi programami są dla mnie Photoshop 5.5 i FreeHand 8.1. Coraz częściej sięgam też do narzędzi multimedialnych, takich jak Director czy Flash. Jeśli chodzi o sprzęt, jestem zdecydowanym zwolennikiem Maców. W tej chwili pracuję na G4 z monitorem Radiusa i drukarką HP 1220C. Przy skanowaniu diapozytywów korzystam ze skanera bębnowego oraz programu LinoColor 6.0. Kluczową kwestią jest dla mnie kalibracja sprzętu, tak abym miał jak największą kontrolę nad reprodukcją barw.