Fotografia: Film dobiega końca


Ale to nie koniec, na Photokinie 2002 Sinar pokazał przystawkę Sinarback 54 z chipem Kodaka KAF 22000 o rozdzielczości 4080 x 5440 pikseli i wymiarach 36,7 x 49,0 mm. Jest to niewiele mniej niż format 6 x 4,5 (w rzeczywistości 56 x 42 mm).

Sinar finansując częściowo opracowanie nowego chipa, zapewnił sobie wyłączność na jego używanie przez rok.

Większy chip daje lepsze dopasowanie obiektywów do wielkości rejestrowanego kadru. Obecnie przy wszystkich aparatach średnioformatowych brakuje obiektywów szerokokątnych Trzeba też pamiętać, że większa liczba pikseli, ale na mniejszej powierzchni nie musi dać lepszej jakości obrazu. Przy gęstości 111 pikseli/mm u Kodaka potrzebujemy optyki pracującej przy rozdzielczościach 56 par linii/mm. Obiektywy do konwencjonalnych aparatów nie są zaprojektowane, by przenosić tak duże rozdzielczości. Od pewnego czasu produkuje się specjalne obiektywy do fotografii cyfrowej, ale na razie można ich używać tylko z aparatami wielkoformatowymi.

Prawdopodobnie nie doczekamy się szybko większych chipów, zbliżonych do wymiarów klatki 6 x 6 lub 6 x 7 w średnim formacie. Dojście do prawie pełnego formatu 6 x 4,5 to koniec pewnego etapu. Dalszy rozwój prawdopodobnie nie będzie już polegał na zwiększaniu rozdzielczości i wymiarów sensora, ale większej precyzji zapisu koloru, możliwości rejestrowania jeszcze większej rozpiętości kontrastu (dziś 11 przysłon).

Nie traktujmy jednak ilości megabajtów jako jedynego wyznacznika wartości pliku. Uwagi na temat systemu zapisu pokazują, że jeżeli nawet z różnych przystawek uzyskujemy ostateczne pliki tej samej wielkości, to jakość informacji w nich zawarta nie musi być taka sama. Na ostateczną wartość danych otrzymywanych drogą cyfrową wpływa bardzo wiele czynników. Zajmijmy się jeszcze na koniec jednym z nich - poziomem szumów własnych sensora rejestrującego obraz. Im większe szumy, tym brzydsze ciemne partie obrazu, mniejsza precyzja zapisu koloru i mniejsza ze względu na stosunek szumu do sygnału dynamika zapisu. Szumy w elektronice rosną wraz z temperaturą. Kodak w specyfikacji swojego chipa podaje, że średnio co 5 - 7 stopni poziom szumów rośnie dwukrotnie. Niestety, chip CCD przy ciągłej pracy nagrzewa się do około 60 °C. Aby tego uniknąć producenci przystawek stosują dwie metody - ciągłe aktywne chłodzenie metodą Peltiera albo tzw. architekturę usypiania, czyli wyłączanie chipa po 20 sekundach pracy i "budzenie" go dopiero przed następnym zdjęciem.

Dynamika zapisu jest związana z kwadratem wielkości piksela. W aparatach amatorskich piksele są 4-mikronowe, w przystawkach do niedawna 12-, a obecnie 9-mikronowe.

Podgląd wideo

Chipy CCD służące do rejestracji obrazu mogą być wykorzystane w przystawce do przekazywania również obrazu wideo. Pozwala to na używanie monitora jako elektronicznej matówki przy komponowaniu obrazu i ustawianiu ostrości. Jest to szczególnie przydatne, jeżeli używamy przystawki z aparatem wielkoformatowym. Wielkość chipa jest na tyle mała, że gdybyśmy chcieli oceniać obraz na matówce aparatu, to musielibyśmy ograniczyć się do obszaru wielkości znaczka pocztowego. W fotografii wielkoformatowej, gdzie wymagane są bardzo precyzyjne ustawienia aparatu, możliwość oceniania dużego obrazu na monitorze jest bardzo przydatna. Zazwyczaj wraz z funkcją podglądu wideo mamy również lupę wideo - podgląd małego fragmentu zdjęcia w skali 100%. Możemy umieścić lupę w dowolnym miejscu kadru i bardzo precyzyjnie ustawić ostrość tego fragmentu. Jest to szczególnie pomocne w aparatach, gdzie istnieje procedura ustawiania płaszczyzny ostrości poprzez ustawianie ostrości w określonych punktach (na przykład w skonstruowanym specjalnie dla fotografii cyfrowej Sinarze P3).

W aparatach średnioformatowych, gdzie używamy przystawek wyłącznie z lustrzankami jednoobiektywowymi, łatwiejsze jest kontrolowanie kadru na matówce aparatu i podgląd wideo staje się mniej przydatny. Musimy tylko na matówce umieścić maskę pokazującą fragment kadru, który będzie rejestrowany.

Szczególnie przy fotografii obiektów ruchomych (na przykład moda) korzystanie z matówki aparatu jest o wiele wygodniejsze, ponieważ odświeżanie obrazu w podglądzie wideo jest zbyt wolne.

Wprowadzenie funkcji podglądu wideo powoduje pewne konsekwencje. Po pierwsze, potrzebny jest większy pobór prądu; po drugie, przy pracy wideo wydziela się dodatkowe ciepło. W związku z tym w urządzeniach gdzie zrezygnowano z chłodzenia chipa, podgląd wideo groziłby podniesieniem temperatury, zwiększeniem się szumów własnych i w konsekwencji pogorszeniem się jakości rejestrowanych obrazów.

Co na to fotografowie?

Zostawiając już całkowicie nudne sprawy techniczne zastanówmy się, co cyfrowy zapis obrazu zmienia w fotografii. W samym procesie robienia zdjęcia prawie nic. Fotografowie biorąc pierwszy raz do ręki aparat z przystawką cyfrową dziwią się, że używanie aparatu wygląda tak samo, jak w przypadku aparatów z filmem.

Ale po chwili orientują się, że dostają narzędzie pozwalające im osiągać zamierzone efekty o wiele szybciej i precyzyjniej. Widząc na ekranie rezultat po każdym naciśnięciu spustu, mogą ocenić czy droga, jaką wybrali, jest właściwa, co trzeba zmienić i w końcu czy osiągnęli już to, co zamierzali. Dobry fotograf może łatwiej i dokładniej realizować swoje wizje plastyczne. Jednocześnie zły fotograf, z kiepskim smakiem i wyczuciem plastycznym, dostaje narzędzie pozwalające łatwiej ominąć problemy techniczne, wymagające od niego mniej wiedzy przy tworzeniu poprawnych technicznie obrazków. Ale taka już jest wada postępu.

To samo można powiedzieć o automatyce ekspozycji, autofokusie itd.