Freespire - ładny Linux, tyle że nie dla Polaków

Historia dystrybucji o nazwie Lindows jest znana, choć nie wzbudza już takich emocji jak kiedyś. Zgodnie z założeniami system miał być przystosowany nawet dla najbardziej niezaawansowanych użytkowników. Oczywiście nie ma nic za darmo - takie założenia to bardzo poważne naruszenie standardowej *niksowej polityki bezpieczeństwa: każdy pracował na koncie roota, mógł zatem skasować niemal wszystko, wliczając biblioteki systemowe, profile innych osób korzystających z tego samego komputera itd. W dodatku nazwa "LindowsOS" nie spodobała się Microsoftowi, który uznał, że narusza ona jego prawa do znaku handlowego "Windows Operating System".

Freespire - ładny Linux, tyle że nie dla Polaków
Ostatecznie za ugodą nazwę systemu zmieniono na Linspire (znak "Lindows" należy teraz do software'owego giganta) i wszelkie dyskusje ucichły. Początkowo twórcy systemu chcieli stworzyć hybrydę, która łączyła bezpieczeństwo Linuksa i możliwość uruchamiania wszystkich aplikacji stworzonych dla systemu Windows. Jednak jako że w latach 2003-2004 pakiet WINE - stanowiący początkowo podstawę Lindows/Linspire - nie był jeszcze zbyt dojrzały, ostatecznie plany te zarzucono. Postanowiono zapoznawać użytkowników z programami POSIX-owymi. Moment był dobry, rynek zaczęła zdobywać przeglądarka Mozilla Firefox oraz pakiet biurowy OpenOffice.org.

Dlaczego Linspire nie zdobyło nigdy szerszej popularności? Odpowiedź wydaje się dość prosta: system można było tylko zakupić, nie dało się go legalnie pobrać z Internetu. Dla wielu użytkowników równowartość ok. 40-50 dolarów była zbyt wysoką ceną za "darmowego" Linuksa. Nawet stuprocentowa obniżka ceny nie przyciągnęła do niej zbyt wielu internautów.

Co testujemy?

Testujemy dystrybucję Freespire 1.0.13 (dostępna w zasobach IDG.pl) z Firefoksem 1.5.0.4, Mplayerem 1.0pre7try2, kernelem 2.6.14, OpenOffice 2.0.3, KDE 3.3.2, Gaimem 1.5.0.

Jeśli wziąć pod uwagę, że podobny schemat da się zaobserwować w przypadku Mandrakelinuksa - nastawienie na komercję spowodowało w rezultacie spadek zainteresowania systemem - trzeba przyjąć, iż, wbrew pozorom, robienie interesów na systemach open source może nie być najłatwiejsze.

Warto przy okazji przypomnieć, że Linspire było bardzo hojne dla środowiska open source i wsparło poważnymi sumami m.in. rozwój KDE (konkretnie: Kopete), Mozilli Firefox, WINE i współpracowało nad tworzeniem witrynyhttp://kde-look.org (dodatkowe informacje na ten temat - patrz angielska witryna Wikipedii)

Freespire, czyli otwarte Linspire

Jak wygląda Freespire w porównaniu do Linspire? Najprościej będzie skorzystać z analogii - systemy mają się do siebie tak, jak openSUSE i SUSE Linux Enterprise Desktop (patrz artykuł: "SUSE w wersji Enterprise - odmienione, lepsze, nowocześniejsze").

System z założenia ma być dostępny za darmo w Internecie. Może - ale nie musi - zawierać komercyjne biblioteki, np. do obsługi multimediów. Z tego też powodu istnieją dwie równoległe linie dystrybucji: "Freespire" i "Freespire OSS Edition".

Naszym zdaniem Freespire warto dać szansę, nawet jeśli jesteśmy zatwardziałymi zwolennikami innych systemów open source.

Live rozczarowuje

Tuż po uruchomieniu komputera z płyty CD mamy do wyboru albo uruchomić maszynę z nośnika, albo przejść od razu do instalacji dystrybucji na dysku. Jako że nie jest to SUSE ani Ubuntu (które raczej można polecać "w ciemno"), radzimy dobrze zapoznać się z systemem przed wyczyszczeniem HDD.

Freespire - ładny Linux, tyle że nie dla Polaków

Ekran startowy po włożeniu płyty do czytnika

To, czym Freespire chwyta za serce, to uroda systemu. Ekran uruchamiania KDE korzysta, owszem, ze standardowych ikonek aplikacji, ale już na pierwszy rzut oka widać, że zostały one podrasowane, by prezentowały się jako bardziej szkliste i lśniące. Również tło systemu wydaje się wyjątkowo przyjazne dla oka - przyjemniejsze nawet niż propozycje systemu Windows Vista.