Funkcja multi-angle


Dodając jedno ujęcie kamery do programu, wielkość potrzebnej przestrzeni zapisu zostaje mniej więcej podwojona. Czas odtwarzania zostaje skrócony tym samym o połowę. Przełączanie pomiędzy poszczególnymi ujęciami kamer nie powoduje żadnych zakłóceń w odbiorze dźwięku. Można odnieść wrażenie, że w tym przypadku zarówno fonia, jak i wizja żyją w idealnej harmonii.

Jak wygląda praktyka?

Pierwszą płytą DVD z zapisem multi-angle (nie licząc, rzecz jasna, płyt demonstracyjnych) był Twister Jana De Bonta wydany na rynku amerykańskim na początku inwazji formatu DVD. Nie były to jednak alternatywne ujęcia z wnętrza tornada czy też obrazy widziane oczyma drugoplanowych postaci. Funkcją wielu kątów kamery posłużono się do zaprezentowania wielowymiarowych efektów wizualnych. Mówiąc jaśniej, polegało to na porównywaniu oryginalnego obrazu (wersja końcowa) z kilkoma innymi, powstałymi przed dodaniem do nich animacji komputerowej czy podobnych trików. Zresztą multi-angle nie tylko w tym filmie zrealizowano w tak nieatrakcyjny sposób. Niemalże we wszystkich filmach fabularnych, które znalazły się na liście, nie zobaczymy ujęcia z przodu, z tyłu, z boku czy też znad planu filmowego. Są to najczęściej zapisane w warstwie dodatków (special features) kilkuminutowe fragmenty, w których można porównywać zapis kamer na planie filmowym, nałożone na to efekty wizualne oraz scenariusz rozrysowany w komiksowej postaci.

Multi-angle w prawdziwym wydaniu tylko... na płytach XXX

Producenci filmów pornograficznych pierwsi wykorzystali opcję wielu ujęć kamer. Dla nich różne warianty jednej sceny to cecha chyba bardziej atrakcyjna niż wiele ścieżek dźwiękowych lub napisów.

Takie filmy z reguły są droższe o kilka dolarów od wydań tradycyjnych.

Obecnie lista filmów pornograficznych z funkcją multi-angle jest kilkakrotnie dłuższa niż filmów fabularnych, muzycznych czy relacji sportowych. Kilka z nich dostępnych jest również w naszym kraju.

Pierwszy zapis multi-angle w USA

Pierwszy zapis multi-angle w USA

Nieco inaczej jest z płytami zawierającymi fragmenty zawodów sportowych lub koncerty muzyczne. Tutaj o wiele łatwiej jest rozstawić na koronie stadionu czy też nad estradą kilka kamer, by następnie efekt ich pracy zespolić w kilku strumieniach na płycie DVD. Niektórzy z producentów płyt DVD (głównie Buena Vista) znaleźli ciekawą metodę wykorzystania opcji multi-angle. Zagospodarowali ją do prezentacji napisów rozpoczynających i kończących film, w różnych wersjach językowych.

Z płyt DVD, jakie dane mi było dotychczas oglądać, najlepiej zrealizowano dwupłytowy album zespołu Metallica Cunning Stunts, wydany 8 grudnia 1998 roku. Dwa krążki zawierają zapis koncertu zespołu w Forth Worth - Texas (USA) z 9-10 maja 1997 roku. Tylko trzy utwory spośród dwudziestu są zapisane w takiej właśnie opcji. Na ścieżkach Ain't my bitch, For whom the bell tolls i Wherever I may roam pojawia się na wyświetlaczu odtwarzacza maleńkie logo kamery sygnalizujące zapis zwielokrotniony (w tym przypadku aż pięciokrotnie). Co też się ukazuje po naciśnięciu na pilocie odpowiedniego przycisku? Otóż okazało się, że alternatywne ujęcia przedstawiają jedynie wizerunki poszczególnych członków zespołu! Ogólnie rzecz biorąc - nuda. Oby upływający czas i rosnące wymagania konsumentów wymusiły na producentach częstsze wykorzystanie formatu. Ja przynajmniej żywię taką nadzieję.