GPL3 - jedna licencja dla wszystkich

Po drugie: DRM i patenty

Zdaniem Stallmana i Molgana, DRM to prawdziwa plaga naszych czasów: "DRM to 'funkcjonalność', która nie może być tolerowana. Cały trend związany z Digital Rights Management idzie w zupełnie przeciwną stronę niż wolne oprogramowanie. Z nową wersją GPL mamy zamiar zapobiec wynaturzeniom i wykorzystaniu open source w niecnych celach". (patrz również artykuł: "Digital File Check - suma wszystkich strachów?")

GPL3 ma zapobiegać próbom "cichego" wykorzystania źródeł open source w zamkniętych programach. Wprowadzone w niej klauzule będą przeciwdziałać sytuacjom, w którym ktoś skorzysta z kodu opartego o GPL, a następnie go opatentuje. Jak podkreślają przedstawiciele FSF, rynek musi dostrzec potencjał, który tkwi w open source. Tylko dzięki niemu możliwe jest tworzenie odtwarzaczy MP3, których cena oscyluje w okolicy 50 dolarów - producenci płacą przede wszystkim za sprzęt, software przychodzi [niemal] za darmo.

Po trzecie: prostota

Moglen chce, by nowa wersja licencji spodobała się użytkownikom. Mówi nawet: "Z Richardem pracowałem przez trzynaście lat. Tuż po premierze GPL 2.0 rozpoczęliśmy rozmowy nad tym, jak powinna wyglądać kolejna wersja licencji." I nieco dalej: "Naszym wyborem było decydowanie o niej w wąskim gronie. To się jednak kończy, czas, by skonfrontować ją z oczekiwaniami użytkowników". Podkreśla również, że język GPL3 został uproszczony.

Istotny jest także fakt, że celem twórców jest zwiększenie kompatybilności GPL: kody źródłowe na licencji trzeciej wersji General Public License mogą być łączone z kodami na innych licencjach. Przynajmniej częściowo powinno zapobiec to wspominanej wcześniej "wirusowości" oraz migracji deweloperów do wygodniejszych, mniej restrykcyjnych schematów licencjonowania.

Co dalej?

Prace nad trzecią wersją licencji GPL z pewnością przeciągną się przynajmniej do połowy bieżącego roku. Warto jednak zaznaczyć, że prócz kilku wątpliwości, generalnie wzbudza ona entuzjazm w środowiskach związanych z open source. Programiści spodziewają się, że lada chwila jeden z głównych filarów potęgi systemów spod znaku pingwina - czyli kernel - może zostać przekonwertowany na GPL. Dałoby to znak innym deweloperom, że już czas zastanowić się nad GPL3.