GPS: pomyłki, wpadki, wypadki


GPS przyczyną tragedii

Niestety nie zawsze przygody z błędnymi wskazaniami GPS-u kończą się happy endem. Szczęścia zabrakło 11-letniemu chłopcu, którego matka zabrała na nocną wycieczkę samochodową po słynnej Dolinie Śmierci w USA. Na jego nieszczęście kierowała się wskazaniami nawigacji satelitarnej, które zawiodły ją na bezdrożach. Zgubiła drogę, a wysokie temperatury i brak pitnej wody doprowadziły oboje do odwodnienia organizmów. Niestety, chłopca nie udało się uratować.

Po skorzystaniu ze wskazań GPS-a o śmierć otarło się trzech niefortunnych turystów z Norwegii. O tym, że najlepiej zwiedza się nieznane sobie miasta w egzotycznych krajach właśnie przy użyciu nawigacji satelitarnej byli przekonani do momentu, gdy dotarli do slumsów słynnego brazylijskiego Rio. Nie wiadomo czy te niebezpieczne dzielnice były celem ich wycieczki, czy jedynie urządzenie GPS zasugerowało skorzystanie ze skrótu. Gdy weszli na teren slumsów, mieszkańcy przywitali ich strzałami z broni palnej. Norwescy turyści mieli dużo szczęścia, bo udało im się ujść z życiem.

Zobacz również:

  • Mapy Google w końcu pokażą ile zapłacisz za przejazd
  • NASA ostrzega przed inteligentnymi samochodami
  • Problemy z Pocztą Onet

System satelitarnej nawigacji ma też na swoim koncie zrównany z ziemią budynek. W Stanach Zjednoczonych koordynatami GPS w swojej pracy posługują się firmy zajmujące się wyburzaniem domów. O ciemnej stronie takich praktyk boleśnie przekonał się niejaki Al Byrd z Sandy Springs, którego telefonicznie poinformowano, że dom w którym się wychował został właśnie zburzony. Byrd próbował ustalić czy firma zajmująca się wyburzaniem miała adres domu, który miał zostać zrównany z ziemią. Okazało się, że do wyburzenia przystąpiono jedynie na podstawie koordynat, które wskazywały właśnie na dom Byrda. Nie wiadomo jak sprawa się zakończyła, gdyż próby uzyskania informacji od firmy, która zleciła wyburzanie spełzły na niczym.

GPS może się okazać sprawić niespodziankę nie tylko podczas jazdy samochodem czy podczas pieszych wycieczek. Okazuje się, że nie trzeba nawet wychodzić z domu, by doświadczyć jego drugiej, zdradzieckiej natury. Nieprzemyślane użycie go może dostarczyć więcej informacji, niż byśmy sobie tego życzyli.

Tak było w przypadku pewnej amerykańskiej nastolatki, która robiła urządziła sobie całkiem śmiałą sesję fotograficzną przed lustrem ze sobą w roli głównej i iPhonem w roli aparatu. Sęk w tym, że wcześniej w iPhonie odblokowała funkcje geolokalizacyjne. Po zrobieniu zdjęcia, oprogramowanie dopisało w dodatkowych informacjach EXIF współrzędne miejsca, w którym zdjęcie zostało wykonane. Wystarczyło potem wrzucić je do Google Maps, by dowiedzieć się, gdzie na żywo można obejrzeć pokój z owym lustrem.

Oprócz GPS-a włącz myślenie

Korzystając z urządzeń GPS warto pamiętać, że mapa którą pokazują nie jest terenem po którym się poruszamy. To jedynie elektroniczna nakładka na trasę, która w żadnym wypadku nie może być nakładką na zdrowy rozsądek i zdolność myślenia osoby kierującej się wskazaniami GPS-a. Bezgraniczne zaufanie technologii może bowiem doprowadzić do wypadków, zatopienia samochodu czy nawet śmierci.

Według danych brytyjskiej firmy ubezpieczeniowej Direct Line, blisko 300 tys. brytyjskich kierowców uczestniczyło w wypadku lub było bliskich jego spowodowania właśnie po wskazaniach nawigacji satelitarnej. Warto o ty pamiętać, gdy następnym razem włączymy odbiornik GPS.

Zdjęcie Audi A4 z torów nie było prostą sprawą. Samochód wylądował na tramwajowym torowisku w Mediolanie po tym, jak jego kierowca bezmyślnie wykonał polecenie wydane przez GPS.

źródło: www.informatrieste.eu