GTA znów na celowniku

Krucjata przeciwko grze Grand Theft Auto tylko z pozoru się zakończyła. Do sądu wpłynął kolejny pozew, w którym oskarżyciele starają się udowodnić związek gry wideo z potrójnym morderstwem, popełnionym przez młodego człowieka, który grał w nią "wręcz obsesyjnie".

Wydawało się, że kłopoty producentów GTA, po ujawnieniu ukrytych w niej treści pornograficznych (więcej w artykule "Los Angeles pozywa GTA: San Andreas"), skończyły się po kilku miesiącach śledztwa. Tymczasem do sądu wpłynął nowy pozew przeciwko firmom Sony, wydawcy gry Take-Two Interactive oraz Rockstar Games opiewający na astronomiczną kwotę 600 milionów dolarów. Złożyli go członkowie rodzin ofiar tragedii, która wydarzyła się dwa lata temu w Nowym Meksyku. Wtedy to 14-letni Cody Posey zastrzelił swojego ojca, macochę i przyrodnią siostrę. Póki co nieletni morderca przebywa pod nadzorem stanowym, dopóki nie ukończy 21 lat. W pozwie twierdzi się, że Cody miał obsesję na punkcie gry i spędzał przed nią bardzo dużo czasu. Jak to zwykle bywa w takich przypadkach, oskarżyciele w tym właśnie upatrują przyczyn tragedii: "producent gry powinien zdawać sobie sprawę, że brutalna gra zapewne spowoduje przeniesienie wirtualnej przemocy na ulice" - czytamy w pozwie.

O innych kłopotach gry Grand Theft Auto pisaliśmy już wcześniej w artykułach "Zły wpływ GTA", "Hillary Clinton: skończyć z porno w GTA!", czy "GTA SA zakazane w Australii".