Geofencing - przedstawiamy mobilne trendy (cz. II)

Geofencing to jedno z nowych zjawisk popularyzowanych przez coraz wyższą liczbę użytkowników smartfonów. Usługa pozwoli sprawdzać gdzie jest nasze dziecko czy znajomy, ale także zaserwuje nam reklamy spozycjonowane pod aktualne miejsce, w którym przebywamy. Przybliżymy jego działanie w nowym cyklu "przedstawiamy mobilne trendy." Chwilowa moda, sposób na "lans" czy praktyczne rozwiązanie? Sprawdzamy, którym z nich jest meldowanie się, geofencing i grywalizacja.

Geofencing to termin, który nie doczekał się jeszcze polskiego odpowiednika. Próbując go przetłumaczyć, otrzymalibyśmy "geograficzną siatkę" - miejsce o ściśle wyznaczonych granicach. To zwrot, którego pochodzenia należy się doszukiwać w świecie wielkich korporacji. Bazuje on, rzecz jasna, na usługach potrafiących określić nasze położenie.

Geofencing może służyć np. do lokalizowania firmowych samochodów

Geofencing może służyć np. do lokalizowania firmowych samochodów

Niewidzialne kajdany

Używając GPS-ów lub urządzeń z modułem GPS, wielkie firmy wyznaczały (i ciągle wyznaczają) swym pracownikom obszar, wewnątrz którego mogą się poruszać w trakcie wykonywania swoich obowiązków zawodowych. Wyjście poza ściśle oznaczoną strefę sprawia, że zostają o tym poinformowane odpowiednie osoby.

Obecnie termin Geofencing używany jest jednak w wielu innych przypadkach. Rodzice lub szkoły mogą dzięki tej technologii być informowane o tym, że ich dziecko wyszło poza teren placówki edukacyjnej. Na Zachodzie z technologii tej korzystają służby pilnujące dzikich zwierząt czy firmy strzegące samochodów. Szczególnie interesujący jest ten ostatni przypadek. Auta wyposażone w odpowiednie urządzenie mogą zostać unieruchomione, jeśli właściwa firma otrzyma informację, mówiącą o tym, że zostały skradzione, lub sama dostrzeże, iż wyjechały poza pewien obszar. Dzięki Geofencingowi można także wyznaczać miejsca, w których użytkownik lub urządzenie mobilne, takie jak smartfon, ma dostęp do wybranej sieci lokalnej czy zasobów znajdujących się na serwerze.

Olbrzymie możliwości

Jak zwykle, potencjał nowej technologii najszybciej adoptuje świat biznesu. Teoretycznie jednak, tym razem jego działania mogą przynieść wymierne korzyści konsumentowi. Geofencing może stać się doskonałym, a przede wszystkim nieinwazyjnym sposobem przekazywania treści reklamowych. Placówki handlowe mogą dzięki niemu wyznaczyć obszar, wewnątrz którego klient otrzymywać będzie powiadomienia o promocjach lub wiadomości tekstowe będące formą kuponu rabatowego. Najważniejsze dla posiadaczy smartfonów jest w tym przypadku to, iż sami muszą się zgodzić na ich dostarczanie.

Czy Geofencing przyczyni się chociażby do "uśmiercenia" zawodu telemarketera? Być może jeszcze nie w tej chwili, ale nie jest to wykluczone w przyszłości. Mogą to potwierdzać działania dwóch dobrze znanych marek, jakimi są kawiarnie Starbucks i koncern kosmetyczny L’Oreal. W Wielkiej Brytanii rozpoczęły one wspólne działania promocyjne z operatorem O2. Pierwsza z sieci powiadamiała swych klientów, że otrzymają zniżkę na jedną z kaw. Informację taką dostawali oni w wiadomości tekstowej w chwili, gdy znaleźli się w odległości pół mili od najbliższej kawiarni.

..lub do prezentowania ofert handlowych dla użytkowników znajdujących się w pobliżu

..lub do prezentowania ofert handlowych dla użytkowników znajdujących się w pobliżu

L’Oreal kusił tymczasem promocją, w której przy zakupie jednego produktu, drugi otrzymywaliśmy za darmo. Promocje te obejmowały 1500 obszarów "odgrodzonych wirtualną siatką", a w całej akcji wzięło udział milion osób. Co ciekawe, oferty otrzymywać mogły także te osoby, które nie mają jeszcze smartfonów. Cała akcja działała na podstawie sieci nadajników O2, a nie GPS. Nawet prostsze telefony komórkowe wystarczyły więc do tego, by wziąć w niej udział.

Przedstawiciel operatora zdradził przy okazji, że z wewnętrznych badań wynika, iż w przypadku podobnych działań promocyjnych aż 65% osób, które otrzymały ofertę handlową tą drogą, skusiło się na zakup jakiegoś produktu. 79% osób przyznało, że dzięki takim działaniom prawdopodobnie odwiedzi jeszcze wybrany sklep, a sześć z dziesięciu natychmiastowo zapoznało się z przysłaną ofertą. Trzeba też pamiętać, że są to pierwsze kroki w świecie reklamowego Geofencingu. Już teraz można jednak wyobrazić sobie przyszłość, w której zamiast wszechobecnych billboardów, każdy, kto tego chce, będzie otrzymywał wybrane przez siebie oferty handlowe na swój smartfon. Brzmi pięknie, prawda?

Nieodkryty potencjał

Potencjalne zastosowania Geofencingu czekają zresztą jeszcze na odkrycie. Śmiało można założyć, że na rynku pojawi się więcej takich "ofert" jak ta, którą przedstawił jeden z koreańskich operatorów sieci komórkowych. Nieśmiałe osoby mogły w ten sposób wyszukiwać potencjalnych partnerów po opisaniu poszukiwanego człowieka. Jeśli taki znalazł się w pobliżu (i też korzystał z usługi), na ekranach ich telefonów komórkowych pojawiała się informacja mówiąca o tym. Dzięki takim działaniom świat zabudowany wirtualnymi siatkami staje się o wiele bardziej atrakcyjny.

Geofencing, szczególnie ten w konsumenckiej odsłonie, silnie wiąże się z tzw. meldowaniem. Trend ten wyjaśniliśmy w pierwszej odsłonie cyklu: Checkowanie/Meldowanie - przedstawiamy mobilne trendy (cz. I)