Giganci do Visty

Dyski końca pierwszej dekady XXI wieku kończą erę gigabajtów. Od teraz pojemności liczyć będziemy nie w setkach, lecz tysiącach GB - czyli terabajtach.


Dyski końca pierwszej dekady XXI wieku kończą erę gigabajtów. Od teraz pojemności liczyć będziemy nie w setkach, lecz tysiącach GB - czyli terabajtach.

W ciągu ponad roku od naszego ostatniego dużego testu twardzieli 3,5-calowych, który przeprowadziliśmy z okazji jubileuszu 50-lecia istnienia pamięci tego typu, w samych napędach zmieniło się niewiele. Wprowadzona w roku 2006 technologia zapisu prostopadłego, umożliwiająca dalsze zwiększanie gęstości upakowania danych na talerzu magnetycznym, jest dziś chlebem powszednim, podobnie jak interfejs Serial ATA 3 Gb/s. Bez zmian pozostała szybkość obrotowa wynosząca 7200 obr./min, od której jedynym wyjątkiem wciąż pozostaje samotny WD Raptor X (10 000 obr./min; oczywiście mowa tylko o dyskach IDE - w rodzinie SCSI od dawna stosowane są modele 15 000 obr./min). Zwiększyły się jedynie - albo aż - dwie wartości: średnia pojemność twardziela oraz wielkość bufora.

Opłacalność

Opłacalność

Rok temu wybieraliśmy spośród dysków o pojemnościach od 150 do 750 GB. Obecnie widełki przesunęły się do wartości 250 -1000 GB. Rzecz jasna, mniejsze modele oferujące np. 160 czy 200 GB nadal są oferowane, aczkolwiek będą wypierane przez bardziej opłacalne wersje o wyższych pojemnościach. Wszystko zależy od pojemności pojedynczego talerza, a ta nieustannie rośnie. W zeszłym roku producenci przestawili się na talerze 200 GB, obecnie stosują 250 GB i powoli przechodzą na 320 GB. W rezultacie najmniejsze, jednotalerzowe napędy z jedną głowicą mają 120 -160 GB, ale trendy wyznaczają bardziej opłacalne w produkcji modele dwutalerzowe z trzema lub czterema głowicami. Dlatego dziś za 320 lub 400 GB miejsca zapłacisz ok. 250 zł, zaś najlepszą inwestycją są twardziele 500 GB za ok. 350 zł. Ich miejsce wkrótce zajmą wersje 750 GB.

Wydajność

Wydajność

Przejście z talerzy 250 GB na 320 GB oznacza też, że lada chwila pojawią się modele o pojemności 1,2-1,3 TB. Ale czy te monstrualne na pierwszy rzut oka dyski są nam w ogóle potrzebne? Gdyby chodziło tylko o system operacyjny i aplikacje, to zapewne nigdy nie udałoby się wykorzystać dostępnego miejsca choćby na dysku 200 GB. Ale żyjemy w czasach multimediów - i to w wersji HD. Pełnometrażowe filmy Full HD zajmują nawet kilkadziesiąt GB, najnowsze gry potrzebują kilkanaście GB, podobnie jak zdjęcia z 7- czy tym bardziej 10-megapikselowych cyfrówek. Do tego dochodzi pokusa przechowywania audio w nieskompresowanej postaci albo skompresowanej bezstratnie - kolejne pół giga na album. Gdy jeszcze upowszechnią się wielokanałowe nagrania wysokiej jakości, znane dotychczas np. z Super Audio CD czy DVD Audio, nietrudno wyobrazić sobie zapchanie terabajtowca.

Półprzewodnikiem w twardziela

Oprócz pojemności dysku rośnie także wielkość bufora - wewnętrznej pamięci używanej przez napęd do przechowywania danych pobieranych zawczasu z talerza lub przygotowanych do zapisu na podstawie zaawansowanych algorytmów predykcji i kolejkowania poleceń. Bufor 8 MB odchodzi w niepamięć, zastąpiony przez układy o pojemności 16 MB, a w największych twardzielach - także 32 MB. Większy bufor przekłada się na wyższą wydajność napędu.

Mimo szumnych zapowiedzi nie rozwija się mariaż Windows Visty z tzw. dyskami hybrydowymi wyposażonymi w nieulotną pamięć flash. Taki dodatkowy bufor o pojemności np. 256 MB służy do magazynowania plików najczęściej używanych przez system Microsoftu. Dzięki temu rozwiązaniu Vista miała ładować się i działać szybciej, a w laptopach przyczyniać się dodatkowo do dłuższej pracy na baterii. Niestety, pierwsze notebookowe napędy hybrydowe w testach nie wykazują owych cech, zaś wersji do pecetów stacjonarnych na razie nie ma.

Zmiana okien, zmiana warty

Głównym powodem, dla którego postanowiliśmy przeprowadzić test twardych dysków jest obecność Visty. Nowa wersja WIndows wymusiła zmianę procedury testowej wykorzystywanej od niemal trzech lat. Tym razem dostosowaliśmy ją nie tylko do nowego systemu, używając zaawansowanego modułu testowego dysków z PCMark Vantage, lecz także do dzisiejszych realiów: zestawy plików MP3 i DivX kopiowanych między partycjami powiększyliśmy niemal dziesięciokrotnie - z 2,2 do 20 GB. Dodaliśmy również test Nero 7 Ultra Edition z benchmarku PCWorldBench 6 Beta 2, który wykonuje intensywne operacje na dysku, tworząc pliki obrazu płyt DVD i Blu-ray.

Seagate Barracuda 7200.11 1 TB ST31000340AS

Informacje Seagate,http://www.seagate.com Cena 880 zł

Pojemność 1000 GB, Interfejs Serial ATA/3 Gb/s, Szybkość obrotowa 7200 obr./min, Cache 32 MB

Pojemność 1000 GB, Interfejs Serial ATA/3 Gb/s, Szybkość obrotowa 7200 obr./min, Cache 32 MB

Znamienne dla tego testu są dwa fakty: detronizacja WD Raptora X po kilku latach niepodzielnych rządów oraz intronizacja dysku o pojemności 1 terabajta, przedstawiciela twardzieli najnowszej generacji. Zaszczyt piastowania najwyższego tronu w królestwie napędów przypadł największemu modelowi z popularnej rodziny Seagate Barracuda, noszącej dziś oznaczenie 7200.11.

Zwycięska Barracuda mimo 32 MB bufora na pokładzie nie jest jednak najszybszym modelem w teście. Pod względem wydajności ustępowała dwóm konkurentom spod znaku Samsunga, jak również bliźniaczym urządzeniom o mniejszych pojemnościach. O ile różnice w stosunku do modeli 500 i 750 GB były minimalne, mieszczące się w granicach błędu pomiarowego, to już w porównaniu do Samsungów Spinpoint F1 okazały się dość wyraźne. Na koncie tego modelu nie znalazł się żaden rekord, a honor rodziny obronił jedynie napęd 500 GB, ustanawiając najwyższą wielkość transferu przez interfejs w programie HD Tach.

Uwolnić zworkę

Werdykt

Werdykt

Sytuacja wyglądałaby jeszcze dramatyczniej, gdybyśmy podczas testów pozostawili standardowe ustawienie interfejsu w Seagate'ach. Producent stosuje mikroskopijnych rozmiarów zworkę, która domyślnie przełącza tryb pracy SATA na starszą wersję 1,5 Gb/s. Dopiero usunięcie zworki pozwala użytkownikowi cieszyć się z maksymalnej przepustowości złącza, za którą przecież zapłacił. Seagate zarzeka się, iż to kontrowersyjne rozwiązanie ma na celu zapewnienie poprawnej pracy napędu z jak największą liczbą płyt głównych, także tych wyposażonych w niedopracowane kontrolery wczesnej wersji standardu SATA 3 Gb/s. Lecz czy nie sensowniej byłoby dać nabywcom owe wyjście awaryjne dopiero w razie wystąpienia problemów, a nie na wszelki wypadek pozbawiać ich jednej z kluczowych funkcji dysku?