Google będzie domagać się opłat za udzielanie informacji

Wiele razy czytaliśmy o tym, że policja czy sąd zyskały informacje z przepastnych serwerów Google. Teraz internetowy gigant wpadł na pomysł, jak na tym zarobić - władze będą musiały płacić za dostęp do informacji.

Google przygotowało specjalny cennik, informujący o opłatach za udostępnianie danych. Najtańsza wynosi 45 dolarów - za taką cenę udostępniane zostają podstawowe informacje o danej osobie. Najdroższa - 245 dolarów. Tutaj otrzymuje się wszystkie informacje użytkownika, jakie zarejestrowało Google. Oczywiście warunkiem jest to, aby użytkownik korzystał z usług Google, czyli miał w nich konto. Skąd decyzja o wprowadzeniu opłat? Jak tłumaczy samo Google, spowodowane jest to coraz większą liczbą zapytań na temat użytkowników, składanych przez różne organizacje związane z prawem - policję, sądy, itp. Pierwsze zapytania tego typu Google otrzymywało już w 2008 roku i przez 12 lat odpowiadało na nie za darmo.

Google będzie domagać się opłat za udzielanie informacji

Źródło: New York Times

Ale w pierwszych sześciu miesiącach 2019 roku z całego świata przesłano ponad 75 tys. zapytań, z czego 1/3 pochodziła z USA. Nietrudno domyślić się, że odpowiadanie pochłania czas i trzeba do tego oddelegować osobny zespół. Potwierdza to Al Gidari, prawnik, który od lat reprezentuje Google. Tłumaczy, że opłaty posłużą na pokrycie kosztów obsługi zapytań, ponadto uzyskuje się za nie gwarancję kompleksowej odpowiedzi. Być może za przykładem Google pójdą inne serwisy i firmy internetowe - choć oczywiście mało kto ma tyle zgromadzonych danych o internautach, co firma z Mountain View.

Źródło: New York Times