Google: ciasteczka zostają w Chrome

Google zapowiadało, że do końca roku usunie ciasteczka (cookies) z przeglądarki Chrome. Jak się jednak okazuje - pozostaną z nami jeszcze 2,5 roku.

"Ciasteczka", czyli "cookies" to elementy zbierające informacje podczas przeglądania stron przez użytkowników. Mają na celu personalizowanie reklam przy wzięciu pod uwagę zainteresowań, wieku czy płci internauty. Takie przeglądarki, jak Firefox, Apple Safari czy Brave domyślnie blokują "ciasteczka", Chrome szuka alternatywnych rozwiązań. Pierwszy plan mówił, że mają trafić do lamusa na przełomie 2021 i 2022 roku. Teraz Google informuje, że tak się jednak nie stanie. Podaje również nowy termin usunięcia ciasteczek: jest to koniec 2023 roku.

Skąd ta zmiana? Oficjalny powód został podany: jest to troska o internetowych wydawców, oferujących swoje treści bezpłatnie. Koniec ciasteczek na początku 2022 roku mogłoby w nagły sposób narażać ich modele biznesowe na straty. Ale tajemnicą poliszynela jest, że dzięki plikom cookies samo Google sporo zarabia. Ciasteczka są dla internetowego giganta ważnym elementem reklamy cyfrowej. Póki co udostępniono mechanizm PrivacySandbox, który zwiększa anonimowość użytkownika Chrome w sieci.

Zobacz również:

  • Z paska adresu Chrome zniknie kłódka. Dlaczego?
  • Android 11 - lista telefonów do aktualizacji [04.08.2021]
  • Chrome - historia aktualizacji [21.07.2021]

Nowe rozwiązania zapewniające anonimowość to pomysł na umieszczenie danych użytkowników w dużych zbiorach. Reklamy kierowane byłyby nie do indywidualnego użytkownika, ale całych grup. Pomysł ten nie budzi póki co entuzjazmu. Podobno Google ma kilkadziesiąt innych alternatyw, ale póki co nie poznaliśmy jeszcze żadnej z nich. A czy gromadzenie informacji w zbiorach przyczyniłoby się do zwiększania anonimowości? Michał Chlewiński, współtwórca Linkhouse, zauważa:

Przynajmniej teoretycznie, bo rozwiązanie przyjęte przez Google pozwalałoby firmie nadal uzyskiwać sporo informacji o internautach, ale już pozostałe firmy byłyby odcięte od tej możliwości. Dla wielu firm zajmujących się marketingiem online oraz wydawców byłby to cios, który niemal pozbawiłby szansy na dopasowywanie reklam pod konkretnego użytkownika

Dodaje także, że po decyzji Google...

Na pewno wielu reklamodawców odetchnęło nieco z ulgą. Chrome jest najpopularniejszą przeglądarką na świecie, a dzięki kolejnym miesiącom można lepiej przygotować się do czekających wyzwań. Nie warto przespać tego momentu, bo kolejnych odroczeń może już nie być. Dla przykładu wydawcy posiadają sporo danych o swoich użytkownikach. Bardzo często wymagają od swoich odbiorców logowania się, a tym samym łatwiej jest zebrać im informacje. Istnieje jednak podstawowy warunek - nie tylko te serwisy, które z zasady udostępniają dużo treści (np. portale newsowe) mogą wiele zyskać na publikacji materiałów dobrej jakości. Również branża e-commerce, ale też usługowa (i to nie tylko online, bo i stacjonarna działalność wymaga dziś posiadania czytelnej strony internetowej), powinny zainwestować w treść.