Google+ działa mi na nerwy

Ani to Google ani +

Nawet nieustraszona konsola newsowa IDG.pl odmawia posłuszeństwa, kiedy próbuję wstawić znaczek "+" w opisie obrazka. Najpierw automatycznie go usuwa, a później z trudem zgadza się na ponowne, ręczne wpisanie całej nazwy.

Wszystko po to, żeby ktoś nie pomyślał sobie, że Google nazwało swój serwis po prostu... Google. Podobno ten plus jest całkiem dobrze przemyślany, a według ekspertów oznacza "nowy kierunek rozwoju całej firmy". Dla mnie to trochę jak te mazy z reklamy Plusa (nota bene!). Jakby nie mogli nazwać serwisu Google New (to już chyba mają?) albo Revolution.

Zresztą, Google ma szczęście do takich nieszczęsnych nazw. Poprzedni serwis społecznościowy nazwano Orkut. Tak... Orkut, na cześć inżyniera pracującego w firmie, Orkuta Buyukkoktena. Pamiętam, jak polscy dziennikarze okrutnie katowali tę nazwę, najczęściej mówiąc o serwisie: OKRUT. Strach pomyśleć, co by było, gdyby Google nazwało portal - BUYUKKOKTEN.

Tak naprawdę, JEDYNE co nie podoba mi się w Google+, to nazwa. Sam portal na pewno będzie lepszy od Facebooka i już nie mogę się doczekać pierwszych testów.

Google+ (kliknij, aby czytać dalej...)

Google+ (kliknij, aby czytać dalej...)

---------------

Powyższy artykuł to wyłącznie zdanie autora, nikt w redakcji go nie podziela ;-)