Gry Niezależne #4 - Anomaly: Warzone Earth

Tym razem, choć pałam wstrętem do obcych cywilizacji zajmujących się bezczelnie najeżdżaniem na moją planetę, ze zdumieniem przekonałem się, że jednak da się zrobić porządną grę opartą o tego typu fabułę. Na warsztat bierzemy Anomaly: Warzone Earth polskiego studia 11 Bit Studios.

Polska ekipa wydaje się swoistym "Dream Team" programistycznym. Są to ludzie, którzy w zasadzie, tworzyli polską branżę gier wideo, jako przedstawiciele różnych jej gałęzi. Zatem kto czai się za projektem Anomaly: Warzone Earth?

Mamy tutaj twórców takich gier jak Gorky 17, Teenagent czy Infernal. Ponadto palce w projekcie maczają Marcin Przasnyski oraz Marcin Górecki, czyli odpowiednio legendarny Martinez oraz nie ustępujący mu legendarnością Gulash, znani dziennikarze i twórcy kultowego Secret Service. Czego można się zatem spodziewać? Bardzo dobrego niezależnego tytułu, który może przyciągnąć do komputerów na ładnych "parę" godzin.

Wielokrotnie, w różnego rodzaju publikacjach wytykałem, że gatunek tower defense nie żyje. Nie spotykam często tego typu gier, które bawią, bo w tym rodzaju gier powiedziane zostało już wszystko. Z takim nastawieniem odpaliłem Anomaly i, nie będę ukrywał, oniemiałem.

Nagle okazało się, że ze "starożytnego" gatunku, w którym ciężko o świeżość - skoro przecież wszystko już było w Plants vs. Zombies, Defense Grid czy GemCraft - można wyciągnąć wszelkie dobre cechy, dodać coś od siebie i uzyskać świetny tytuł.

W Anomaly: Warzone Earth nie mamy klasycznego podejścia do gatunku, czyli spłycając, nie dają nam bohatera, który stoi na środku ekranu i "grzeje" z pepeszy do wszystkiego, co pojawi się w zasięgu wzroku. Tutaj sięgnięto po niezwykle polską cechę z serii "krew nie woda" i zamiast stać i czekać na nieuchronne, nasi bohaterowie biorą sprawy w swoje ręce i przechodzą do kontrataku.

Zamiast ustawić nas niejako w defensywie przynależnej gatunkowi, w Anomaly: Warzone Earth ustawieni jesteśmy w ofensywie, co otwiera nam mnóstwo taktycznych opcji rozegrania poszczególnych misji - scenariuszy. W ten sposób rodzi się nowy gatunek gier: zamiast tower defense, mamy tu do czynienia z tower offense.

Był rok 2018. Świat spojrzał w niebiosa, skąd w postaci asteroid nadleciały tytułowe anomalie. Bohater, w którego wciela się gracz, doskonale o tym wie. Był tam, razem z 14 plutonem. Pierwsza z anomalii uderzyła w Bagdad. Miasto, które dostało mocno "w skórę" od historii oberwało raz jeszcze.

Tym razem pluton 14 czuwał i znalazł się jako pierwszy na miejscu zdarzenia. Długo się nie zastanawiając dowódca naszkicował trasę i wyruszył z konwojem maszyn bojowych do wnętrza anomalii, by przekonać się co go czeka. Anomalie były zamieszkane, no może nie do końca, bo to co było w środku okazało się być złowrogimi maszynami dybiącymi na życie mieszkańców planety Ziemia.

W Anomaly: Warzone Earth jako dowódca konwoju mamy nieograniczone pole manewru, biegamy między naszymi pojazdami korzystając ze wspaniałego skafandra, który umożliwia dostarczanie naszym jednostkom najpotrzebniejszych ulepszeń. Właśnie dzięki skafandrowi naprawiamy uszkodzone jednostki, rozstawiamy wabiki, na których koncentrują ogień siły nieprzyjaciela czy zasłony dymne albo nawet wzywamy naloty.

Anomaly: Warzone Earth wymaga od nas po prostu, zapewnienia ochrony jednostkom tak, aby mogły swobodnie dotrzeć do celu, jednocześnie dzielnie wypełniając nasze rozkazy. Nie jest to łatwe, gdyż obcy dysponują olbrzymim arsenałem mającym na celu tylko jedno - zniszczenie naszej rasy.