Gry Niezależne #5 - Revenge of the Titans

W grach wideo, zupełnie jak w literaturze, malują nam się powoli toposy. Jednym z nich jest atak kosmitów na naszą piękną planetę. Skubańcy tak się uparli, że chyba niczym ich nie przekonamy, iż nie ma z nami żartów. Spróbujmy zatem kontrataku. Revenge of the Titans korzysta z najlepszych archetypów w branży gier, czy to wystarczy?

Revenge of the Titans - Z Tytanami nie ma żartów.

Revenge of the Titans - Z Tytanami nie ma żartów.

Polecamy:

Zobacz też:

Revenge of the Titans - Generał jest tak wymagający, jak ostry jest jego język.

Revenge of the Titans - Generał jest tak wymagający, jak ostry jest jego język.

Gdy spojrzymy na rynek gier ostatnich lat, możemy zastanawiać się co takiego powoduje twórcami gier, aby zalewać nas produktami pokroju tower defense. Pomysł wydaje się wyżęty do granic możliwości z jakiejkolwiek rozrywki. App Store oferuje już chyba nawet osobną kategorię dla tego typu gier.

Wydaje się, że ten rodzaj rozrywki przeżywa właśnie najgorszy, a zarazem i najlepszy czas w swoim istnieniu. Najgorszy, bo wychodzi cała masa gier, które wydają się po prostu klonami. Najlepszy, ponieważ ukazują się perełki takie jak Anomaly: Warzone Earth, czy Revenge of the Titans właśnie. Nie mam zamiaru ukrywać, że wepchnięcie dwóch wyżej wymienionych tytułów pomiędzy miliony innych byłoby czymś w rodzaju zbrodni.

Cóż zatem jest wyjątkowego w Revenge of the Titans? Jest tutaj jedna kluczowa różnica. Otóż Tytany, parszywy najeźdźca, zamiast maszerować głupio obok naszych zabezpieczeń, dział, kopalń oraz różnego rodzaju technologicznych ulepszeń, niszczą je. Mamy tutaj do czynienia z zachowaniem przeciwnika, zbliżonym do pszczół - znanych z różnego rodzaju filmów rysunkowych - wkurzonych faktem, że ktoś właśnie roztrzaskał ich ul.

Po prostu kosmici zauważywszy nasze budynki, maszerują w ich stronę gryząc je i drapiąc, finalnie doprowadzając do zniszczenia cenne, ludzkie technologie zabezpieczające. W Revenge of the Titans jakże irytujące jest, gdy w ciągu kilku sekund, misternie ustawione i rozplanowane linie obronne legną w gruzach.

Całe szczęście w Revenge of the Titans mamy do dyspozycji technologie, które pomogą nam nie dopuścić Tytanów do ich głównego celu - zniszczenia naszej bazy. Począwszy od podstawowych dział musimy naprawdę mocno zastanowić się w jaki sposób powinniśmy je rozstawić, aby nie tylko chroniły bazę, lecz również siebie nawzajem.

Po drodze, korzystając z usług pociesznego naukowca, odkrywamy kolejne, bardziej zabójcze możliwości przeciwdziałania tytanicznym posunięciom najeźdźców. Czasami jednak to wszystko będzie niewystarczające, w obliczu pojawienia się olbrzymich tytanów - bossów, które będą dążą do swojego celu siejąc pożogę i zniszczenie.

W Revenge of the Titans następuje skrzyżowanie dwóch gatunków, tower defense i RTS. Wszystko by było dobrze, gdybyśmy mieli do czynienia z tower defense. Nasze budynki byłyby niemożliwe do zniszczenia dla Tytanów. Gdyby to był RTS, przesunęlibyśmy nasze jednostki poza zasięg maszerujących hord kosmicznej plagi.

Problem polega na tym, że mamy tu połączenie dwóch najgorszych cech tych gatunków. Braku możliwości poruszania się, znanej z gier tower defense oraz kruchości jednostek czy budynków zaczerpniętych z RTS. Paradoksalnie połączenie tych dwóch, jak to określiłem, "najgorszych" cech, tworzy świetną grę. Do tego nad wyraz wymagającą.