Guild Wars: Factions

Guild Wars: Factions

Dragonball w nowym wydaniu?

Już sam proces tworzenia bohatera daje dużo zabawy - wybrać można spośród wielu elementów ciała, postury czy rozmaitych fryzur. W czasie rozgrywki można także wyposażyć się w odpowiednie dla siebie ubrania (wiele pancerzy ma np. te same statystyki a inny wygląd) czy budzące samym wyglądem grozę bronie.

Prawdziwa przygoda

Rozgrywka rozpoczyna się w malowniczym klasztorze Shing Jea Monastery. Już w tym miejscu nawet najbardziej sceptyczny gracz przyzna, że jest co podziwiać. Widoki, które przyjdzie wam podziwiać po prostu powalają. Autorzy uaktualnili silnik gry dodając obsługę DX 9.0. Efekty widać od razu - dopracowane modele postaci, ich płynne i dynamiczne ruchy, niejednokrotnie zapierający dech w piersiach orientalny krajobraz... To tylko kilka z czynników, które składają się na znakomitą oprawę graficzną tytułu.

Guild Wars: Factions

Tak się kończą eksperymenty z genetyką

Mimo iż pierwsze zadania należą do banalnych, to gracze spragnieni silnych wrażeń nie powinni się zniechęcać. Kiedy już wydostaniecie się z sielankowych okolic klasztoru i traficie na właściwy kontynent z jego największym miastem - Kaineng, rozpocznie się prawdziwa zabawa. To, że macie już 20 poziom absolutnie o niczym nie świadczy. Zresztą, przekonacie się o tym chociażby spacerując po krętych uliczkach slumsów miasta, gdzie niemal na każdym rogu czekać was będzie ciężka walka.

Twórcy postanowili odejść od systemu znanego z GW:P. Istnieje liniowy (niestety) ciąg misji, które trzeba wykonać aby "popchnąć" fabułę, oraz szereg zadań pobocznych, które nagradzane zostają dodatkowymi punktami doświadczenia i złotem. Misje "główne" trzeba wykonywać wraz z innymi graczami.

Guild Wars: Factions

Zjazd ekshibicjonistów?

Taki przebieg rozgrywki mimo, iż ma swoje zalety, może być wadą całego tytułu. Świat podzielony bowiem został na obszary w których gracze wykonują misje niezależnie od siebie oraz miejsca gdzie wszyscy się spotykają. Może i przyspiesza to całość rozgrywki, może i odciąża serwery i powoduje brak lagów ale jednocześnie sprawia, że poczujesz się ograniczony w świecie, który przyjdzie Ci zwiedzać. Momentem, który dobitnie to uświadamia jest napotkanie tzw. "niewidzialnej ściany".

Koniec głupot - czas na bitwę

Guild Wars: Factions

Total ownage

Niewątpliwie najbardziej rozbudowanym trybem jaki oferuje Guild Wars: Factions jest PvP (player versus player) czy też GvG (guild versus guild). Pokażcie drugą grę typu MMO/cRPG, która uznana została jako jedna z "dyscyplin" chociażby Electronic Sports League, czy której finały oznaczają walkę o ponad 100 tysięcy dolarów. Fakty te mówią same za siebie.

Esencją rozgrywek PvP jest Battle Isles i świątynia Balthazara. Pierwsze kroki na wyspie uświadomią Ci, że jesteś w odpowiednim miejscu. Znajduje się tutaj krótki tutorial "obsługi" różnych trybów PvP i kilka innych atrakcji z nim związanych. Kolejne areny na jakich będziesz toczyć walki odsłaniane będą w miarę twoich postępów w grze - aby uzyskać dostęp do kolejnej trzeba odnieść szereg zwycięstw na poprzedniej.

Guild Wars: Factions

Mała demolka

Miejsc do walki na pewno nie zabraknie. Autorzy zaimplementowali zarówno areny na których drużyny są dobierane losowo (np. Random Arena, cztery przypadkowe osoby w teamie) jak i bardziej złożone jak np. Heroe's Ascent (osiem osób dobranych wcześniej).

Rozgrywka na arenach toczy się w różnych trybach. W niektórych starciach trzeba po prostu wyeliminować drużynę przeciwnika, w innych umieścić flagę w odpowiednim miejscu i utrzymać ją tam, jeszcze w innych - zabić więcej przeciwników w określonych czasie.

Nawet jeśli jako "wolni strzelcy" będziecie działać bardzo dobrze, to wkrótce zauważycie, że brak gildii może bardzo doskwierać. W końcu nikt nie chce tracić ogromu cennego czasu na spamowanie wiadomości: "Looking for party" i czekanie aż jakaś drużyna łaskawie nas przyjmie. W pewnym momencie podejmiecie życiową decyzję: