Guild Wars: Factions

Chcę należeć do gildii!

Guild Wars: Factions

Działo się oj tak...

Możecie być pewni, że od wstąpienia do niej wasza percepcja w GW:F się całkowicie zmieni. Horyzonty zostaną poszerzone o niesamowicie wciągające walki wewnątrz gildii - w tym zarówno 1vs1, jak i w dowolnej innej kombinacji. Będziecie mogli odwiedzać własny "dom" - Guild Hall, korzystać z wewnętrznego chata, specjalnych sklepów... I wielu innych atrakcji.

W pewnym momencie okaże się, że gildia do której należysz to za mało. Także na to zespół ArenaNet znalazł lekarstwo. Gildie mogą łączyć się w przepotężne Sojusze (10 gildii na Sojusz) walczące już po konkretnej stronie. Zabawa dopiero tutaj nabiera barw - wyniki w poszczególnych bitwach mają wpływ na mapę polityczną świata więc gracz czuje, że buduje jakieś większe dzieło.

Nie zapomniano również o indywidualnych dążeniach każdego z użytkowników Guild Wars: Factions. Twój bohater, wraz z kolejnymi osiągnięciami, może zdobywać tytuły, które pojawiają się przy jego nicku. Walczysz dobrze na arenach - otrzymasz status Gladiator, zaglądasz we wszystkie zakamarki mapy - nazwą się Explorer of Cantha... Tytuł możesz zdobyć także za inne rzeczy - np. za wypicie ogromnych ilości piwa czy odnajdywanie kolejnych run.

Nie ma róży bez kolców

Guild Wars: Factions

Zdjęcie rodzinne – w środku założyciel

Niestety, jak każda produkcja, również GW: Factions ma sporo niedociągnięć. Czyżby były one spowodowane pośpiechem ArenaNet aby wydać grę w rocznicę jej pierwowzoru?

Często pojawiają się zarzuty dotyczące "głupoty" najemników, których można wynajmować aby pomagali ci w misjach. Osobiście nie zauważyłem tego problemu - jeśli misja była naprawdę trudna to i tak wybierało się drużynę kierowaną przez prawdziwych graczy. Owszem, zdarzało się, że dany hench (jak potocznie nazywa się najemników) nie wypełniał dobrze swoich obowiązków i zachowywał się bezsensownie ale nie doprowadzało to do katastrofy całej drużyny.

O wiele gorzej wygląda sprawa tak dobrze zapowiadającego się systemu przejmowania miast. Z założenia jest to coś wspaniałego... W praktyce nie wygląda jednak zbyt różowo. Aby dany Sojusz mógł przejąć lub utrzymać większe miasto nie musi walczyć z innymi Sojuszami. Wystarczy, że będzie monotonnie zabijał hordy przeciwników i grabił ich ze znalezionego złota (farming). Nieco wypacza to ideę samej gry i powoduje spory niesmak.

Więcej, można z całą pewnością stwierdzić, że tryb PvP nie jest przewidziany dla wszystkich. Dominuje w nim swoisty elitaryzm - prawdziwą zabawę z gry będą mieli Ci, którzy poświęcą długie godziny na treningi. Nawet dobrze złożona drużyna pozostaje praktycznie bez szans gdy napotka przeciwnika w postaci gildii. Innymi słowy - Guild Wars: Factions wymaga pełnego zaangażowania.

Guild Wars: Factions

Streaming... Loading...

Na koniec trzeba nadmienić, że gra została wyposażona w tzw. streaming technology, umożliwiającą jej stałą aktualizację. Twórcy zamiast wydawać co jakiś czas po jednym dużym patchu, postanowili dokonywać mniejszych zmian niemal codziennie. Można mieć nadzieję, że dzięki temu wszystkie mankamenty zostaną wkrótce naprawione.

Słowo końcowe

Grając w Guild Wars: Factions często powstaje pytanie o to w jakim stopniu jest to RPG. Odpowiem - grze stanowczo bliżej do gatunku cRPG bądź gry taktycznej niż do typowej zabawy w odtwarzanie ról. Osoby poszukujące standardowego RPG ze skomplikowaną fabułą i ogromnym światem do eksploracji powinny szukać gdzie indziej. Factions bowiem, zgodnie ze swoimi założeniami, opiera się na globalnej rywalizacji.