Haker - gatunek pod ochroną

Hakerzy-wolontariusze wciąż odgrywają istotną rolę w cyklu rozwojowym oprogramowania open source, mimo iż w wielu firmach zadaniem programistów jest wyłącznie praca z aplikacjami wykorzystującymi otwarte kody źródłowe. "Kiedy haker wykazuje lukę w zabezpieczeniach dowolnego protokołu, zainteresowana firma dokłada starań, aby jej produkt stał się lepszy i bezpieczniejszy. Producent, który stara się sprawę zatuszować lub deprecjonować, w ostateczności naraża większe grono użytkowników na niebezpieczeństwo. Komercyjni producenci aplikacji niezmiernie skorzystali na działalności hakerów", przekonuje w wywiadzie udzielonym dziennikarzom IDG Michael Tiemann, wiceprezes firmy Red Hat.

Haker - gatunek pod ochroną
IDG: Uważa się, że hakerzy odgrywają coraz mniejszą rolę w rozwoju projektów open source, co jest wynikiem udziału korporacji w cyklu rozwojowym wolnego oprogramowania.

Michael Tiemann: Społeczność hakerów od zawsze pracowała niejako na uboczu. Nie oznacza to, że ich praca nie odgrywała żadnej roli w przeszłości, ani że nie będzie mieć znaczenia w przyszłości. Wciąż jednak pozostaje ona poza głównym nurtem rozwoju oprogramowania. W tym samym czasie komercyjni producenci aplikacji niezmiernie skorzystali na działalności hakerów-buntowników. Kiedy haker znajduje lukę w zabezpieczeniach dowolnego protokołu, zainteresowana firma dokłada starań, aby jej produkt stał się lepszy i bezpieczniejszy. Producent, który stara się sprawę zatuszować lub deprecjonować, w ostateczności naraża większe grono użytkowników na niebezpieczeństwo.

Michael Tiemann

Michael Tiemann

Michael Tiemann - wiceprezes firmy Red Hat ds. wolnego oprogramowania, wcześniej - założyciel firmy Cygnus Support (obecne Cygnus Solutions), wykupionej przez Red Hat. Wykształcenie wyższe zdobył na uniwersytecie Pennsylvania w 1986 r. Zasłynął jako twórca pierwszego kompilatora C++ w GCC, G++. Miał również swój udział w tworzeniu kompilatora C i GNU Debuggera.

Jego strona internetowa dostępna jest pod adresem http://people.redhat.com/tiemann/

Czy Open Source Initiative [organizacja, w której zasiada M. Tiemann - red.] może uczynić cokolwiek, aby stworzyć hakerom bardziej komfortowe warunki pracy w odmienionym środowisku open source, gdzie giganci pokroju IBM opłacają programistów zajmujących się wyłącznie rozwojem projektów open source?

Fakt, iż IBM utworzyło zespół developerów rozwijających narzędzia open source to świetna inicjatywa i wielu ludzi uważa, że ci programiści są hakerami. Są to jednak "renegaci", którzy otrzymują wynagrodzenie od IBM. Oczywiście znajdziemy wśród nich "zwykłych" developerów.

Myślę, że powodem, dla którego środowisko open source nie zostało skomercjalizowane jest fakt, że kapitał jest dla przedstawicieli tej społeczności nieistotny. Jeśli spojrzeć na daną gałąź przemysłu, jak choćby kolej, okazuje się, że do uzyskania jakichkolwiek dochodów wymagane są ogromne nakłady finansowe na budowę trakcji kolejowej, pociągów i stacji. W przypadku oprogramowania najważniejszą rzeczą jest to, aby rozwój oprogramowania opierać na kapitale intelektualnym, a nie pieniężnym.

Patrząc na rozwój projektów open source z perspektywy kapitału intelektualnego, nie istnieje na świecie taka firma, której potencjał finansowy można by odnieść do potencjału intelektualnego mieszkańców Ziemi. Inwestycje IBM i innych korporacji w kapitał intelektualny to zaledwie kropla w morzu. Dlatego właśnie nie skorumpowały dotąd - i nie mogą skorumpować - środowiska open source.

Polski haker = dobry haker

Polscy informatycy i programiści zyskali sobie renomę świetnych specjalistów - świadczą o tym kolejne zwycięstwa w organizowanych na całym świecie konkursach programistycznych, odnoszone przez młodych polskich adeptów informatyki. Rodzimi hakerzy również nie mają się czego wstydzić - Joanna Rutkowska, Maksymilian Arciemowicz, Jarosław Sajko, Błażej Miga - te nazwiska są doskonale znane i rozpoznawalne w kręgach osób związanych z hakingiem i wyszukiwaniem luk w wszelkiej maści programach.

Więcej na ten temat możecie przeczytać w artykule "Hakerzy: Polska nie ma się czego wstydzić".