Hakerzy to nie pryszczate nastolatki. Nawet w filmach

Jaki wizerunek bardziej pasuje do hakera - profesjonalny programista lub spec od bezpieczeństwa zatrudniony w dużej firmie czy raczej niechlujnie ubrany nastolatek próbujący "przejąć władzę nad światem" w zaciszu swojego ciemnego, oblepionego plakatami pokoju? Chociaż współcześnie bliższa prawdy jest pierwsza z wymienionych charakterystyk, w powszechnej świadomości społecznej uparcie utrzymuje się ta druga.

Odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się dzieje, próbował znaleźć Damian Gordon, wykładowca Instytutu Technologicznego w Dublinie. Ten człowiek najprawdopodobniej obejrzał więcej filmów o hakerach niż ktokolwiek na świecie, a rezultaty swoich dociekań przedstawił w artykule "40 lat filmowego hakerstwa: rozprawa nad możliwymi implikacjami wizerunku hakerów komputerowych w popularnych mediach w latach 1968 - 2008", opublikowanym w International Journal of Internet Technology and Secured Transactions.

Pod tym dość długim tytułem kryje się analiza pięćdziesięciu filmów fabularnych nakręconych w ostatnim półwieczu. Celem przyświecającym pracom Gordona, byłego programisty, było m.in. sprawdzenie, czy film o hakerach może być przydatny jako narzędzie dydaktyczne.

Haker - dobry, zły, brzydki?

Rezultaty badania okazały się dość zaskakujące - komputerowi specjaliści są przedstawiani zwykle jako profesjonaliści, pracujący w sektorze IT, po trzydziestce. Filmowi hakerzy są też częściej dobrzy niż źli. Spośród 60 hakerów przedstawionych w 50 filmach 44 (74 %) to postacie pozytywne. 20 % to studenci, 32 % - zatrudnieni w IT, 20 % - "zawodowi" hakerzy.

Od tej reguły są jednak wyjątki - powstało bowiem kilka filmów, które zapadły widzom mocno w pamięć, a które przedstawiały inny wizerunek hakera. Idealnym przykładem takiego filmu są wg Gordona "Gry Wojenne", obraz z 1983 r. z Matthew Broderickiem w roli głównej. Aktor wcielił się w postać nastoletniego hakera, który włamując się do sieci wojskowej postawił świat na krawędzi wojny atomowej. Po premierze 'Gier Wojennych' media zaczęły podsycać psychozę związaną z podatnością komputerów na włamania - ocenia Gordon - chociaż powszechnie wiadomo, że za większość włamań odpowiadają zwolnieni pracownicy z dostępem do haseł.

"Gry wojenne"

Autor opracowania "40 lat filmowego hakerstwa..." zauważa, że całkiem wierny wizerunek hakera oddany został w "Supermanie III" (również z 1983 r., z Christopherem Reeve). W obrazie tym czarny charakter, grany przez Roberta Vaughna, wypowiada znamienną kwestię: "Komputery rządzą dziś światem, a gość, który potrafi oszukać komputer, może rządzić samemu". Adresatem tej wypowiedzi była grany przez Richarda Pryora haker, który wykorzystywał system tzw. "krojenia salami" do okradania pracodawcy.