Heroes of Annihilated Empires - recenzja

Ostatnio w kierunku pecetów nadciąga kolejna fala gier role-playing. Są wśród nich zarówno kontynuacje starych serii - jak Heroes of Might and Magic i Gothic, ale są też debiutanci. Jednym z tych ambitniejszych projektów jest niewątpliwie Heroes of Annihilated Empires. Fani cRPGów, RTSów i Tolkiena zacierają ręce, bo już nie mogą się doczekać premiery w Polsce. Gracze z Zachodu tylko podsycają apetyty, bowiem oni grają w dzieło GSC Game World już od kilku tygodni.

Heroes of Annihilated Empires - recenzja
Premiery takich gier jak HoAE, czy Oblivion (aktualnie nr.1 na świecie pod względem wymagań sprzętowych) są doskonałą okazją aby ulepszyć swój sprzęt. Najwięksi desperaci wydają swoje ostatnie oszczędności, a ich młodsi koledzy organizują strajki głodowe w swoich domach, żeby zyskać choć trochę funduszy na nowe podzespoły.

Na stan dzisiejszy zalecane wymagania oscylują wokół procesora 3GHz, karty graficznej nVidia GeForce 6600 lub konkurencyjnej o identycznych osiągach i 1 GB dual RAMu - nie ma mowy o słabszych podzespołach, jeśli chcę się grywać w graficzne cacka, no chyba, że chcemy w stosunkowo młodym wieku dostać nerwicy. Zawsze możemy również kupić sobie rzutnik (nie mylić - broń Boże - z rozrzutnikiem), urządzić pokaz slajdów i spokojnie, bez pośpiechu podziwiać klatka po klatce przepiękny świat gry.

Epickie batalie w świecie fantasy

Heroes of Annihilated Empires - recenzja
Graficy z GSC Game World znają się na rzeczy. Swój profesjonalizm i talent mieli już okazję zaprezentować przy tworzeniu wspaniałej serii Cossacks, w której po raz pierwszy na polu bitwy pojawiły się kilkudziesięciotysięczne wojska. I to dosłownie, na ekranie monitora widzieliśmy niebotyczne liczby trójwymiarowych jednostek bez żadnych uproszczeń z serii: jedna postać oznacza dany oddział.

Nadmienić można chociażby jeszcze FPS S.T.A.L.K.E.R: Shadow of Chernobyl, który dwa lata temu znacznie wyróżniał się z tłumu zaawansowaniem technicznym, w tym wielce wydajnym silnikiem graficznym (Choć teraz przyłączył się do Duke Nukem Forever w grupie gier "będą albo i nie" - przyp. red.)

Nie dziwota więc, że Ukraińcy i tym razem stanęli na wysokości zadania. Na początku przejrzałem dział media na oficjalnej stronie gry, a następnie czym prędzej pobiegłem do znajomego i rozpoczęliśmy uprzyjemniać sobie czas przy HoAE. Moje wrażenia co do grafiki są nader pozytywne.

Heroes of Annihilated Empires - recenzja
Ogromne mapy, wspaniałe i przeróżne krajobrazy: zielone łąki, lesiste pagórki, pokryte lodem strome góry, spalona wojną i spłowiała ziemia, pustynie, kaniony i wiele, wiele więcej. Do tego dodajmy efekty specjalne, szczegółowo zaprojektowane i różnorodne jednostki. A teraz wyobraźmy sobie starcie dwóch kilkudziesięciotysięcznych armii, na przykład Cryo z Nieumarłymi. Jazda, co?

Heroes of Annihilated Empires jest pierwszą częścią trylogii, w której stawiamy pierwsze kroki w świecie Aquadoru. Tajemnicza grupa o schludnie brzmiącej nazwie Ład wzięła sobie za cel wyeliminowanie magii i namieszania w historii dziejów. Znalazła sposób na przemieszczanie się w czasoprzestrzeni przez portale typu Stonehenge. W ten sposób doszło do połączenia dwóch światów: Aquadoru i naszej mateczki Ziemi.

Kto wie, czy ktoś stał po drugiej stronie, może Opus Dei... W wyniku załamań czasoprzestrzennych doszło do pewnych zmian w świecie fantasy, na niebie pojawiły się m.in. samoloty świadczące o obecności ludzi. W trakcie rozgrywki przewija się motyw Korony Świata - najpotężniejszego artefaktu, odwiecznego konfliktu pomiędzy Elfami i Nieumarłymi, którzy ci pierwsi chcą znów stać się panami Aquadoru a także nieunikniona walka magii z technologią.