Huawei Mate X - składany smartfon z Chin

Wojna o tytuł lidera składanych telefonów właśnie się rozpoczęła! Cztery dni po tym, gdy Samsung pokazał Galaxy Fold, Huawei zaprezentowało Mate X i oznajmiło, że to najszybszy i najcieńszy "składak świata". No i ma 5G!

Składany telefon Huawei jest nieco inny niż ten od Samsunga. Rozkłada się na zewnątrz, a więc wyświetlacz zewnętrzny to zarazem część większego. Ten mierzy sobie 8" i pokazuje obraz w rozdzielczości 2480x2200 pikseli. Przypomnę - Galaxy Fold ma 7,3", a rozdzielczość obrazu nie została jak na razie podana.

Wyświetlacz przedni Mate X ma sobie 6,6" (2480x1148 pikseli) i jest niezwykle cienki, drugi, tylny - 6,38" (2480x892). Proporcje obrazu wynoszą 19,5:9 dla przedniego, 25:9 dla tylnego i 8:7,1 dla wyświetlacza w formie tableta. Z przodu łatwo zauważyć "belkę" - umieszczono w niej trzy aparaty z obiektywami Leica, diodę LED, przycisk zasilania (który ma także służyć jako czytnik linii papilarnych) i port USB-C. To eliminuje notch na wyświetlaczu, jaki umieszczono w Galaxy Fold i zwiększa atrakcyjność wyglądu Mate X. Jest tylko jedno "ale" - przy otwartym urządzeniu nie będzie możliwe robienie zdjęć selfie oraz korzystanie z wideo-czatu.

Dwa wyświetlacze Huawei Mate X łączy ze sobą niewidoczny zawias - podobny do tego używanego w Surface Book. Po ich złożeniu grubość urządzenia wynosi 11 mm. Samsung nie podał grubości Galaxy Fold, ale po złożeniu wyglądał on na znacznie szerzej (zobacz kilka pytań o Galaxy Fold, na które nie mamy na razie odpowiedzi). Po otwarciu, w formie "tabletowej", grubość wyświetlacza to tylko 5,4 mm (bez belki), czyli cieniej niż w przypadku iPada Pro (5,9 mm).

Jeśli chodzi o parametry techniczne, Mate X ma mieć podwójny akumulator 4,500 mAh, który zasila oba wyświetlacze telefonu. Pod obudową działa procesor Kirin 980 i modem 5G Balong 5000. Huawei poinformowało, że ich składany telefon będzie mógł umożliwić transfer z szybkością 4,6 Gbps, czyli znacznie szybciej niż teoretyczne 2,5 Gbps oferowane przez modem Qualcomm X50 w Galaxy S10 i LG V50 ThinQ.

Na razie podziwiaj, ale nie dotykaj

Choć dziennikarzom pozwolono obejrzeć Mate X, nie jest to jeszcze produkt gotowy - nikt nie mógł go dotknąć, a pokaz prowadził człowiek Huawei. Rozkładał i składał urządzenie kilkakrotnie, demonstrował je także w różnych pozycjach.

Można było dzięki temu zobaczyć, że drugi wyświetlacz trzyma się po otwarciu mocno i nie ma szansy na to, aby samodzielnie się złożył - top zasługa wspomnianego wcześniej zawiasu. Należy jednak pamiętać, że gdy zostanie położony na płaskiej powierzchni, belka sprawi, że będzie przekrzywiony na jedną ze stron. Na pokazie nie podano ani planowanego terminu wprowadzenia urządzenia do sprzedaży, ani też jego ceny. A wracając do baterii - ma sporą pojemność, ale pozostaje pytanie, ile godzin pracy zapewni? Ma do zasilenia nie tylko dwa wyświetlacze, ale też energożerny moduł 5G. Tego nie podano, ale poinformowano za to, że urządzenie będzie korzystać z ładowania Super Charge 55W, co ma umożliwić naładowanie 85% akumulatora w 30 minut.

Co chcielibyśmy wiedzieć jeszcze? Jaka będzie ilość RAM, miejsca na dane, system operacyjny oraz waga urządzenia. No i aparaty - jakich będą używać matryc? Aplikacje to osobny temat - Huawei oznajmiło, że Mate X obsłuży dwie jednocześnie, jak zwykły tablet z Androidem. Na swoim pokazie Samsung pokazał trzy działające w tym samym czasie na Fold i płynne ich przechodzenie pomiędzy wyświetlaczami. Na pokazie Huawei tego zabrakło - prowadzący uruchomił tylko aplikację muzyczną, która wypełniła cały wyświetlacz.

Na podstawie nielicznych informacji można przypuszczać, że Mate X nie zagości na rynku przed Galaxy Fold, który debiutuje 26 kwietnia. Co ciekawe, w USA może nie być sprzedawany - Stany Zjednoczone bojkotują urządzenia producenta, co z kolei pozwoli Samsungowi na opanowanie rynku z ponad 300 milionami klientów. Tak czy owak - wojna się zaczęła. Huawei vs Samsung. Składany do środka vs rozkładany na zewnątrz. Jeden ekran vs ekran podwójny. Wyświetlacz bez notcha vs notch. 4G vs 5G.

Obojętnie, kto nie wygra, dla nas - konsumentów - będzie to tylko na korzyść.