Huawei otrzymuje kolejny cios

Huawei ma zdecydowanie fatalny okres. Google wycofał wsparcie dla Androida, a ARM wycofa się z dostarczania swoich licencji i podzespołów producentowi.

Przypomnijmy - pisaliśmy, że prezydent USA Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze zakazujące amerykańskim przedsiębiorstwom korzystania ze sprzętu telekomunikacyjnego, wyprodukowanego przez chińskiego giganta technologicznego. Decyzję argumentowano informacją, jakoby urządzenia Huawei stwarzały zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Niezależnie od tego ruchu Departament Handlu Stanów Zjednoczonych wpisał Huawei na czarną listę, co spowodowało, że Google podjęło decyzję od zawieszeniu licencji na Androida dla firmy - z odroczeniem wykonania postanowienia na 90 dni. Microsoft natychmiastowo zaprzestał sprzedaży Huawei Matebook X Pro w Microsoft Store, podobne kroki podjęła również popularna w USA firma Best Buy.

Wczoraj do sieci wyciekł wewnętrzny dokument ARM, w którym pracownicy dostają polecenie, aby "wstrzymać wszystkie aktywne kontrakty, wsparcie i zlecenia" dla chińskiego giganta. Dotyczy to każdego aspektu działalności - od oprogramowania po podzespoły. Choć ARM ma swoją siedzibę w Wielkiej Brytanii, wykorzystuje licencje na technologie z USA, które również podlegają Departamentowi Handlu USA. O ile akcja Google to potężny cios nie tylko dla Huawei, ale również użytkowników chińskich smartfonów, o tyle decyzja ARM może być jeszcze silniejszym uderzeniem - nawet prowadzącym do upadku giganta. Huawei jest jednym z nielicznych producentów smartfonów, który nie używa procesorów Qualcomm Snapdragon. Zamiast tego oferuje Kirin, który ma zaimplementowane technologie wspierające robienie zdjęć, z czego korzystają m.in. P30 i Mate 20.

Choć są to własne procesory Huawei, powstały na bazie rozwiązań ARM, co stawia pod znakiem zapytania ich dalszy rozwój. Co więcej, może to oznaczać, że Chińczycy stracą dostęp do dwóch rodzajów architektury wspieranej przez system Android: ARM i x86. Nawet, jeżeli uda im się stworzyć procesor nie mający nic wspólnego z własnością intelektualną ARM, nie ma gwarancji, że będzie działać z kodem Android Open Source Project, który jest rozważany jako alternatywa dla "Androida Google". A utrata ARM zmusi Huawei do szukania takiego rozwiązania i to jak najszybciej. O ile producent nie ma czegoś w zanadrzu, jest to co najmniej rok wytężonej pracy. A jak na ironię losu, właśnie w tym tygodniu wszedł na rynek Huawei Mate 20 Pro, z najmocniejszym procesorem Kirin jak dotąd.

A co na to samo Huawei? W oświadczeniu prasowym jest dość optymistyczne i tłumaczy zachowanie partnerów biznesowych naciskami politycznymi. Wierzy też w to, że sytuacja będzie rozwiązana, a klienci nie ucierpią. Tym bardziej, że władze USA dały sygnał, że zależy im na bezpieczeństwie użytkowników smartfonów Huawei, a koniec Androida ma nastąpić za (już niecałe) 3 miesiące. Jak będzie? O tym przekonamy się z pewnością w ciągu kilku najbliższych tygodni.