Ilona Łepkowska: "W Internecie można być największym chamem bez obawy, że ktoś da nam w pysk"

"To, co internauci piszą czasami na przykład o aktorach, o ich urodzie, to są niekiedy tak chamskie rzeczy, że w normalnych relacjach międzyludzkich by nie przeszły." - mówi w rozmowie z PCWK Online Ilona Łepkowska, autorka scenariuszy wielu polskich seriali takich jak "M jak Miłość", "Na dobre i na złe" czy "Klan" oraz filmów fabularnych, w tym "Nigdy w życiu", "Och, Karol" i "Kogel-Mogel".

PCWK Online: Dużo czasu spędza pani przed komputerem?

Ilona Łepkowska: Dużo, kilka godzin dziennie. Najczęściej wykorzystuję go do pisania tekstów oraz wysyłania ich mailem do moim współpracowników. Przede wszystkim więc wykorzystuję komputer jako maszynę do pisania, trochę przeglądam Internet.

Ilona Łepkowska
Ilona Łepkowska - scenarzystka i producenta. Przez media nazywana królową polskich seriali. Nic dziwnego - to ona jest autorką scenariuszy takich hitów jak "M jak Miłość", "Na dobre i na złe" i "Klan". Napisała też wiele scenariuszy do polskich komedii, wśród których najsłynniejsze to "Och Karol", "Kogel Mogel", "Nigdy w życiu" i "Komedia małżeńska". Jest także producentką i od 2003 prezesem Stowarzyszenia Twórców Telewizyjnych "Serial". Niewiele osób wie, iż jej związek z filmem rozpoczął się już w 1976 roku od ról w dwóch głośnych filmach. Chodzi tu o "Barwy ochronne" Krzysztofa Zanussiego i "Człowieka z Marmuru" Andrzeja Wajdy.

Filmografia:

2004 - "Nigdy w Życiu!" -scenariusz, producent,

2000-2006 - "M Jak Miłość" scenariusz, producent wykonawczy,

1999-2006 - "Na dobre i na złe" - scenariusz , producent wykonawczy (Odcinek: 78),

1998 - "Sabina" - scenariusz,

1997-2006 - "Klan" - scenariusz,

1994-1995 - "Radio Romans" -scenariusz,

1993 - "Śliczna dziewczyna" - scenariusz,

1993 - "Polski Crash" - konsultacja,

1993 - "Komedia Małżeńska" - scenariusz,

1992 - "Aby Do Świtu..." - scenariusz (Odcinki: 1-2, 4-9, 12, 14, 16), współpraca scenariuszowa (Odcinki: 13-17),

1991 - "Przeklęta Ameryka" - dialogi,

1989 - "Jemioła" - scenariusz,

1989 - "Galimatias czyli Kogel-Mogel II" - scenariusz,

1988 - "Kogel-Mogel" - scenariusz,

1987 - "Kocham Kino" - scenariusz,

1985 - "Och, Karol" - scenariusz,

1985 - "Przez Dotyk" w "Kronika Wypadków" - scenariusz,

1985 - "Kacperek" - scenariusz, dialogi,

1983 - "Wakacje z Madonną" - scenariusz, dialogi,

1976 - "Człowiek Z Marmuru" - obsada aktorska (Nie występuje w napisach),

1976 - "Barwy Ochronne" - obsada aktorska

Internet przydaje się do pisania scenariuszy?

Hmm, nie za bardzo. Przeglądam za to fora internetowe dotyczące moich seriali - to taka forma kontaktu z widzami. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że jest to tylko wąskie pasmo bo myślę, że duża cześć moich widzów nie korzysta z Internetu ale dobrze jest zapoznać się z tymi uwagami.

Udziela się pani na tych forach? Odpowiada pani na krytyczne opinie?

Nie, broń Boże. Na forach stosuje się często dość brutalny sposób mówienia o ludziach, o aktorach - bardzo złośliwy momentami, czasami nawet wręcz chamski. Wdawanie się w dyskusje nie ma sensu, nie będę przecież tłumaczyć każdemu dlaczego jest coś wymyślone tak a nie inaczej. Czasami myślę wręcz, że fora służą głównie do krytyki, do takich złośliwych przepychanek ale przyznaję, iż czasami znajduję tam słuszne uwagi.

Rzeczowa, słuszna krytyka bywa bolesna?

Nie, bolesna na pewno nie. Jest najwyżej źródłem refleksji i ewentualnie jakiejś zmiany. Wydaje mi się zresztą, że Internet to jest medium, z którego trzeba umieć korzystać. Kryjąc się za jakimś nickiem można być największym chamem bez obawy, iż ktoś da nam w pysk. Niestety często jest to nadużywane, niektórzy w ogóle nie stosują się do zasad netetykiety i nie chodzi mi tu o krytykę tylko o formę, w jakiej ta krytyka niekiedy występuje. To, co internauci piszą czasami na przykład o aktorach, o urodzie to są niekiedy tak chamskie rzeczy, że w normalnych relacjach międzyludzkich by nie przeszły. Ktoś, kto wyrażałby się tak o ludziach w kontaktach face to face byłby wyrzucony poza nawias towarzystwa. W necie niestety wszystko to przechodzi.

A jaki jest pani stosunek do piractwa. Co sadzi pani o człowieku, który pobiera jeden, jedyny odcinek serialu po to aby być na bieżąco a nie ma czasu obejrzeć go w momencie emisji w telewizji Postawiłaby go pani na równi z kimś, kto pobiera film fabularny czy grę?

Oczywiście, większość widzów ma przecież magnetowidy czy nagrywarki - może sobie więc bez problemu nagrać i obejrzeć później. Zresztą akurat w przypadku mojego serialu to sytuacja jest taka, że jest odcinek premierowy i później dwie powtórki w tygodniu więc jeżeli ktoś chce śledzić każdy odcinek to chyba nie ma problemu. Robienie sobie alibi dla ściągania z Internetu niekoniecznie mnie przekonuje. Nie sądzę, żeby była jakakolwiek różnica między ściąganiem muzyki, filmu czy odcinka serialu. To jest taka sama forma twórczości.

Myśli pani, że da się ukrócić piractwo w Polsce?

Mam nadzieję, że choć trochę tak. Na pewno jest też kwestia edukacji, dlatego zaangażowałam się w ten projekt (chodzi o akcję "Bądź oryginalny" tworzoną przed BSA przy udziale twórców - przyp. red.). Oczywiście, przyczyną piractwa mogą być wysokie ceny ale wydaje mi się, że często jest to kwestia po prostu kompletnego braku świadomości. Świadomości, że piractwo to coś nielegalnego. Ludziom piractwo nie kojarzy się ze zwykłym złodziejstwem. W Polsce zawsze było przyzwolenie na oszukiwanie kiedy nie ma konkretnego adresata, na przykład coś takiego, że z biura państwowego można wynosić spinacze czy papier bo to państwowe czyli niczyje. Niestety było to czyjeś, państwowe czyli nasze.

Może seriale to jest dobra droga, żeby trochę wyedukować społeczeństwo? Promować nowe technologie

W jakimś stopniu na pewno dobra. Na tyle na ile jest to potrzebne i naturalne pokazujemy takie rzeczy. Nasi młodzi bohaterowie korzystają z Internetu, wysyłają do siebie e-maile, ale jeżeli mamy na przykład starsze małżeństwo, mieszkające na wsi, niewyedukowane to przecież nie będę ich sadzać przed komputerem bo to będzie po prostu nieprawdziwe.