Inne oblicze fontów


Just van Rossum i Erik van Blokland

Mogą być rewolucjonistami, którzy dokonają tej przemiany. Wspólnicy w holenderskim studiu LettError nie są takimi, jakimi w naszym wyobrażeniu powinni być typografowie. Nie tworzą krojów pisma, tylko piszą programy, które nadają pismu postać cyfrową.

Nasi Holendrzy od lat burzą spokój typografów. Ich font Beowulf z przypadkowo zmienianymi formami liter wywołał całkiem poważne zamieszanie na początku lat dziewięćdziesiątych. Od tego czasu van Rossum i van Blokland pomogli przerobić Macromedia Fontographera na program RoboFog, używany m.in. przez Font Bureau, a obecnie szlifują TTX, kompilator fontów TrueType do formatu XML. Ale lepiej nie nazywać ich programistami.

- Nie jest to (programowanie) naszym celem - mówi van Blokland. - To tylko sposób, by co jakiś czas wspierać nasze projekty. To programowana grafika. W dzisiejszych czasach nie ma znów tak wiele projektów graficznych czy krojów pisma, które są całkowicie wolne od programowania.

Jeden z ostatnich projektów LettError, rodzina bitmapowych krojów Robotfonts, powstał po odczycie, jaki Tobias Frere-Jones wygłosił w czasie berlińskiej konferencji Typo. - Powiedział wtedy, że efekty filtrów Photoshopa są na tyle istotne, że twórcy filtrów powinni być wymieniani obok grafików - mówi van Rossum. - Uważał, że zastosowanie filtrów może często być mniej twórcze niż ich pisanie. Zainspirowało nas to do stworzenia nowych krojów pisma.

Van Rossum i van Blokland napisali w efekcie programowe narzędzie do robienia zmian w kroju bitmapowym. - Pozwoliło nam to na stworzenie programów-filtrów, które zmieniają kontury albo interpretują piksele w różny sposób, zależnie od tego, jak te piksele są względem siebie położone. Filtry to specyficzne, często bardzo małe programy, które potrafią zrobić wielkie rzeczy.

Obaj projektanci uruchamiali te filtry w zautomatyzowanym procesie dostępnym w programie RoboFog. - Zaprojektowanie całego systemu zajęło nam trochę czasu, ale w końcu zrobiliśmy 50 odmian w ciągu jednego czy dwóch dni. Korzystanie z gotowych rzeczy jest dość nudne - mówi van Rossum od niechcenia. - Znacznie ciekawsze jest odkrycie, jak samemu zrobić odpowiednie filtry.

Zasoby

The Hoefler TypeFoundry

www.typography.com<p>

Jeremy Tankard/Typography

www.typography.net<p>

T-26

www.t26font.com<p>

Font Bureau

www.fontbureau.com<p>

LettError

www.letterror.com<p>

Scanjam Design Company

www.scanjam.com

Van Blokland zaprzągł program RoboFog także do pracy nad projektem nazwanym Federal. Najpierw wykorzystał wzorzec grawerowanego pisma jako podstawę do stworzenia znaków, po czym zbudował system, który nakłada cieniowanie płaskorzeźby na każdy symbol. - Ponieważ ta najtrudniejsza część jest zautomatyzowana - mówi van Blokland - mogę jednocześnie pracować nad kilkoma rozmiarami pisma, a także nad odmianami do pisania w poziomie, w pionie i po przekątnej.

Oczekujcie więcej nowości z LettError, jak tylko OpenType szerzej wejdzie do cyfrowej poligrafii. Jak mówi Erik van Blokland: - W OpenType są interesujące, nowe możliwości. Zestaw instrukcji PostScriptu jest szerszy. Ale nie chcę mówić nic więcej. Nie będę psuł niespodzianki.

Josh Darden i Tim Glaser

Jak na dwudziestolatka dobrze czującego się wśród flanelowych koszul i muzyki Nirvany, Josh Darden zadziwiająco ciekawie mówi o klasycznej typografii. Ale pamiętać należy, że Darden nie jest zwyczajnym dwudziestolatkiem. On i jego partner Tim Glaser to założyciele firmy Scanjam Design Company, powstałej przed siedmioma laty; sami nauczyli się podstaw projektowania graficznego. Zaczęli potem projektować kroje pisma; gdy zamierzali zacząć zarabiać na tych projektach, obaj (wówczas) szesnastolatkowie bez żenady dzwonili po kolei do wydawców fontów, aż doczekali się kontraktu. (Przenieśli się następnie do firmy Garage Fonts, która obecnie dysponuje prawami handlowymi do wszystkich projektów Dardena i Glasera). Może jeszcze nie widzieliście ich dzieł - ale na pewno je zobaczycie.

Starsze pokolenia często narzekają na młodych, że ci zrywają z tradycją. Darden podąża utartymi ścieżkami - przynajmniej wtedy, gdy projektuje kroje pisma. - Większość moich projektów powstała za pomocą pióra i ołówka - mówi. - Nie da się wytrenować wzroku i wyczucia, jeśli posługujesz się wyłącznie komputerem. Rozdzielczość jest za niska, znaki zbyt małe lub zbyt duże, a poza tym możesz co najwyżej widzieć naraz jeden lub dwa znaki.

Podobnie jak Hoefler czy Frere-Jones, Darden wierzy, że sukces w projektowaniu pisma tkwi w znajomości i w zrozumieniu technologii "przedcyfrowej". - Jeśli znasz przeszłość, twoja praca zaczyna być osadzona w jakimś kontekście i nabiera właściwego znaczenia - mówi. - Możesz krzyczeć na pustkowiu i projektować bezmyślnie, ale to, co ma przetrwać, musi mieć jakieś odniesienie do tego, co zdarzyło się wcześniej.

Mimo iż tak chętnie odnosi się do historii, Darden równie wiele czasu spędza na studiowaniu dzisiejszej typografii. Najbardziej znane dzieło Dardena i Glasera, Index to jednocześnie kawał ich życia. - Pracowaliśmy nad nim w ostatnim roku moich studiów, niemal bez przerwy przez całe osiem miesięcy. Mam już praktycznie wrzód żołądka. Prawie nie spałem, omal nie oblałem egzaminu. To był pierwszy raz, gdy zaczęliśmy w praktyce korzystać z książkowej wiedzy. To wspaniałe doświadczenie edukacyjne - mówi Darden.

Inny krój, Vittoria, powstał jako część nowego oblicza serwera Swanky.org, internetowej witryny dla artystów. Wpisuje się on w dążenie do czystych, geometrycznych kształtów, wyrażając w ten sposób idee Swanky jako ośrodka progresywnej sztuki, opisywanej zabawnymi, organicznymi formami. - Vittoria zaczęła życie jako swego rodzaju hołd dla projektanta Barry'ego Decka (często uznawanego za ojca grunge). Wydawało nam się, że będzie to doskonałą okazją, by wzbudzić u odbiorców to samo uczucie zaciekawienia, jak wtedy gdy po raz pierwszy zetknęli się z dziełami Decka - wyjaśnia Darden. Zapytany o swoje pozostałe wzorce, Darden wymienia wielu typografów, w tym Jonathana Hoeflera. - Prawdziwy wzorzec to taki, który pozwala nam zobaczyć takie rzeczy, jakich wcześniej nie zauważaliśmy - twierdzi Darden. - Hoefler Text będzie takim wzorcem. To symbol nowego klasycyzmu, synteza wielu stylów, które można odnaleźć w historii.

- Nowoczesne liternictwo to już nie tylko szokowanie i dziwienie odbiorców - kontynuuje. - Coraz większą wagę przykłada się do własności typograficznych. Zaczynają się pojawiać kroje prawie jak Garamond czy Caslon, o konserwatywnym, niemal staroświeckim wyglądzie i trafiają do postmodernistycznych magazynów. Przeglądałem "Surfera" i dostrzegłem Times New Roman. "Flaunt" składa się krojem Hoefler Text. "Harper's Bazaar" używa karkołomnego układu grafiki na stronach niewiele różniącego się od "Rayguna". Możesz zobaczyć moment, w którym wyrasta się ze stylu grunge. Zaczyna się znów cenić przygodę z konwencjonalnymi krojami pisma, po tym co z pismem zrobił tenże grunge. Nie widzimy już w tym nic niekonwencjonalnego; dla nas jest to normalne, dopóki nie zaczniemy się bliżej przyglądać.

Nasze poczucie "starożytności" i właściwej typografii ciągle ewoluuje. Oznacza to, że klasyczne rzeczy zmieniają się, ale nie jest przecież dyshonorem zmiana naszej definicji klasyki. Nie chodzi tu o to, jaka będzie następna innowacja - podkreśla Darden - ale raczej, jak powinna wyglądać logiczna kontynuacja tego, co zrobiono do tej pory. Uwielbiam podobne roszady: przeszłość to wstęp, a wszystko inne to logiczny ciąg dalszy.

Terri Stone jest niezależną dziennikarką z San Francisco.