Intel Extreme Masters 2018. Podsumowanie "na chłodno"

Katowicki Spodek na dwa tygodnie na przełomie lutego i marca stał się światową stolicą e-sportu, za sprawą ponownie zorganizowanych w tym mieście finałów Intel Extreme Masters i poprzedzającej je imprezy ESL One. Redakcja „PC Worlda” miała w stolicy Górnego Śląska swoich wysłanników, którzy spisali swoje wrażenia.

Fenomenu e-sportu nie zrozumie ten, kto nie zasiadł nigdy na kilkunasto- czy kilkudziesięciotysięcznej widowni, wypełnionej rozemocjonowanymi kibicami. W istocie takie widowisko nie różni się od większości zawodów sportowych. Obserwując zmagania fazy pucharowej rozgrywek w „Counter-Strike: Global Offensive” co i rusz rozglądaliśmy się po przestronnej hali Spodka, w której rozbrzmiewał doping, aplauz i okrzyki uznania dla szczególnie udanych zagrań zawodników. Podobne emocje można przeżyć na meczach piłki nożnej, siatkówki, koszykówki, hokeja...

Oprócz „Counter-Strike: Global Offensive”, tłumy fanów gier i sprzętu komputerowego, które ściągnęły do Katowic w dwa weekendy, mogły na żywo obserwować rozgrywki turniejowe w takich grach jak „DOTA 2”, „StarCraft 2”, „Crossfire” i „Heroes of the Storm” (informacje o zwycięzcach zamieszczamy w ramce). W tym roku zabrakło za to uwielbianych nad Wisłą rozgrywek w „League of Legends”. Czynnikiem determinującym taką decyzję był oficjalny kalendarz rozgrywek Riot, mogący mieć negatywny wpływ na obecność najważniejszych ekip. Efektem zabiegu była zmniejszona frekwencja wśród najmłodszej i najbardziej barwnej części publiczności. Wedle zapowiedzi za rok na Intel Extreme Masters też nie zobaczymy „League of Legends” – jej miejsce zajmie inny tytuł z gatunku MOBA, czyli wspomniane „DOTA 2”, które w tym roku było główną atrakcją organizowanej w Spodku na tydzień przed IEM imprezy ESL.

Tegoroczna edycja Intel Extreme Masters nie przyniosła polskim kibicom wielu powodów do radości. Widzowie nie mieli zbyt wiele okazji do podziwiania e-sportowych zmagań w wykonaniu graczy z Polski. Polska sekcja drużyny Virtus.pro, wyspecjalizowana w "CS:GO" odpadła z IEM, zanim impreza na dobre się rozkręciła. Najbardziej znani polscy gracze w „StarCrafta 2”: Mikołaj Ogonowski („Elazer”) i Artur Bloch („Nerchio"), również nie odegrali w turnieju znaczącej roli. W zasadzie jedynym polskim akcentem w końcowych fazach rozgrywek był emblemat klubu Legia Warszawa na koszulkach zespołu FaZe Clan, w który włodarze „wojskowych” zdecydowali się zainwestować.

IEM to nie tylko gry

Intel Extreme Masters, dzięki wybudowanemu niedawno obok Spodka Międzynarodowemu Centrum Konferencyjnemu, jest w stanie ugościć jeszcze więcej kibiców, a dodatkowa przestrzeń może pomieścić więcej stoisk wystawowych partnerów wydarzenia. Ponownie bowiem IEM-owi towarzyszyły mini-targi IEM Expo.

Aby chwilę odpocząć od e-sportowych emocji, można było udać się na funkcjonujące w ramach Expo stoiska takich firm jak Intel, HyperX, X-kom, Razer, AOC, HP, NTT czy MSI. Tam można było wziąć udział w konkursach i aktywnościach. Ciekawym akcentem była też miłym akcentem była obecność filperów oraz miniaturowej strefy retro-komputerów. Producenci skrzętnie skorzystali z okazji, aby pochwalić się najnowszymi produktami i urządzeniami, które można było samodzielnie przetestować. W części targowej imprezy, w porównaniu z ubiegłym rokiem, dało się jednak wyczuć pewne zmiany. Stoiska producentów były bardziej uporządkowane. Miejsce drobnych wysepek przygotowanych przez dziesiątki marek, zajęły stosunkowo duże platformy należące do największych firm. Wzrosła liczba stoisk organizowanych przez sklepy, kosztem tych należących wyłącznie do producentów sprzętu.

Intel Extreme Masters 2018

Intel Extreme Masters 2018

Marki prezentujące się na targach wyraźnie postawiły na dostępność zabaw i turniejów gamingowych, wystawiając dziesiątki stanowisk komputerowych, umożliwiających „zwykłym” graczom współzawodnictwo na poziomie amatorskim. Można było zagrać w zainstalowane na komputerach gry, zasiąść za kierownicą symulatorów jazdy czy założyć okulary wirtualnej rzeczywistości. Wystarczyło tylko uzbroić się w cierpliwość i odstać swoje w kolejce. Ubyło natomiast atrakcji dla entuzjastów komputerów.

Nie udało nam się wypatrzeć pokazów overclockingu czy zmagań w składaniu komputerów na czas. Można też było odnieść wrażenie, że ubyło ubóstwianych przez młodzież youtuberów i cosplayerów, czyli osób przebranych za postaci z gier.