Internet Explorer... wewnątrz Edge

Incepcja a la Microsoft - bierzemy jedną przeglądarkę i umieszczamy wewnątrz drugiej. Witamy w Edge.

Jak oznajmił Microsoft, dojdzie do połączenia Internet Explorer z Edge w jednej z kolejnych wersji nowszej przeglądarki. W praktyce będzie to wyglądać tak, że specjalny tryb - IE Mode - pozwoli korzystać z Explorera w zakładce Edge. Ponadto poinformowano, że przyszłe wersje Edge będą posiadać funkcję nazwaną Kolekcje, która ma za zadanie pomóc użytkownikowi w lepszej organizacji treści oraz zapewnią lepszą kontrolę nad prywatnością. Brzmi to enigmatycznie, ale więcej dowiemy się niebawem, ponieważ nowości zostaną zaimplementowane już w kolejnej edycji Edge. Ich wprowadzenie stało się możliwe dzięki skorzystaniu z możliwości dawanych przez silnik Chromium.

Przez ostatnie cztery lata Internet Explorer 11 towarzyszy użytkownikom Windows 10 jako samodzielna aplikacja. Jednak po kliknięciu na Start nie znajdziemy jej pod literą "I" w spisie zainstalowanych programów, a schowaną w Akcesoriach systemu. Powód tego jest prosty - wraz z "dziesiątką" Microsoft chciał skłonić wszystkich do przejścia na Edge, dlatego ukrył Internet Explorera tak głęboko. Jednak niektóre rozwiązania biznesowe wymagają tej właśnie przeglądarki, dlatego MS nie wyrzucił jej całkowicie, a ukrył, a w razie potrzeby umożliwi korzystanie z niej w zakładce "młodszej siostry". Jest też drugie dno takiego postępowania - wierzcie lub nie, ale statystyki pokazują, że starsza przeglądarka jest znacznie popularniejsza od nowszej. Ich udział w rynku to 7,7% dla IE oraz 4,49% dla Edge. Microsoft wykonuje więc kolejny krok, żeby osłabić (a w przyszłości - całkowicie dobić) Explorera.

Na konferencji dla deweloperów można było się dowiedzieć, że Microsoft obiecuje ulepszone ustawienia prywatności. Użytkownik będzie mógł wybrać jej trzy poziomy: nieograniczony, zbalansowany i ograniczony. W zależności od dokonanego wyboru, Edge dopasuje możliwości śledzenia użytkownika przez strony trzecie, co pozwoli internautom na "bardziej spersonalizowane doświadczenia". W jaki sposób? Tego również nie wyjaśniono, a mechanizmy blokujące śledzenie to żadna nowość - od dawna ma je np. Firefox. Wracając do Kolekcji - funkcja ta ma pozwalać nie tylko na lepsza organizację treści, ale również i dzielenie się nimi, a także być zintegrowana z aplikacjami pakietu Office. Wiemy jak na razie, że wewnątrz przeglądarki znajdzie się coś w rodzaju cyfrowego repozytorium dla stron, notatek i innych informacji.