Internet LTE bez limitów?


Problemy z „limitami”

Hasło „bez limitu” pobudza wyobraźnię. Zanim LTE zadomowiło się na rynku usług internetowych, bez limitu pobieranych informacji były jedynie sieci kablowe. Bezprzewodowe łącza sieci komórkowych oferowały niewielkie szybkości i małe pakiety danych w ramach abonamentu. Niestety dostęp do stałego łącza jest ograniczony terytorialnie i przywiązuje użytkownika do jednego miejsca. Tych wad nie ma łącze mobilne. Pozostając w zasięgu sieci, można korzystać z szybkiego internetu w trakcie podróży pociągiem, samochodem, podczas zakupów czy spaceru po lesie. Zniesienie niektórych ograniczeń spowodowało masowy przypływ klientów do operatorów sieci komórkowych. I nie wszyscy są zadowoleni. Część z nich reklamuje nielimitowane usługi, zarzuca operatorom nieuczciwość, grupuje na różnych forach, wymienia informacjami i planuje wspólne działania. Atmosfera podsycana jest dodatkowo przez publikacje w różnych mediach. Czy słusznie?

Bezpłatne noce, nielimitowany, bezpłatny i w najwyższym abonamencie bezterminowy dostęp do danych  poza abonamentem. Bardzo ciekawa propozycja

Bezpłatne noce, nielimitowany, bezpłatny i w najwyższym abonamencie bezterminowy dostęp do danych poza abonamentem. Bardzo ciekawa propozycja

Głównym adresatem zarzutów są Plus oraz Polsat. Wiele osób, które skorzystały z oferty narzeka, że po wykorzystaniu abonamentów prędkości są drastycznie ograniczane, że zostały naciągnięte na hasło „LTE bez limitu” tymczasem brak ograniczeń dotyczy tylko części parametrów. Pojawiają się takie określenia jak „terror w rodzinie”, „korzystanie z internetu pod dyktando licznika danych”. Internauci podkreślają jak to po kilku tygodniach i kliku gigabajtach pobranych danych szybkość łącza spadła do 100 czy 200 kilobitów na sekundę i z tego powodu nie mogą nawet otworzyć żadnej strony internetowej. Publikacje opisujące tę sytuację skonstruowane są tak, by podkreślać atrakcyjność oferty na papierze i sugerują zupełnie inną praktykę w rzeczywistości, a poszkodowani kreowani są na bezlitośnie oszukanych i pozbawionych podstawowych informacji o ofercie – „klienci potraktowali hasło "bez limitu" dosłownie - internet ma działać szybko, mogę pobierać, ile chcę. Tymczasem z informacji biura prasowego wynika, że Plus traktuje to jako "brak limitu na pobrane dane". Owszem, niewiele osób kocha operatorów telekomunikacyjnych i to zwykle dostawcy wykorzystują swoją dominującą pozycję na rynku ale tym razem sytuację należy chyba potraktować, jako cwaniactwo użytkowników i próbę naciągania z ich strony, a publikacje jako poszukiwanie sensacji. To tak, jak z kredytami we frankach. Brało się, bo był boom i były tanie, a teraz kombinuje się, jak się z nich wycofać. Najlepiej na koszt kogoś innego. W końcu wahania kursów to rzecz nieoczekiwana i niespotykana. Nie trzeba przecież informacji aż z biura prasowego, aby dowiedzieć się, że „bez limitu” oznacza brak limitu na ilość pobieranych danych. Ta informacja jest podana na stronie, w opisie ofert Plusa, wręcz podkreślona w ofercie Polsatu. Wystarczy przeczytać. Reklama mówi też przecież wyraźnie – „brak llimitu”, jakiegoś jednego, a nie wielu różnych limitów, na różne parametry.

Internet na kartę

Wariantem mobilnego dostępu do internetu są usługi pre paid. Połączenia na kartę dostępne są w ofercie każdego operatora. Warto zwrócić jednak uwagę tylko na dwóch – Plusa i Play. Orange, T-mobile i jego marka Heyah nie zmieniły ostatnio w swoich propozycjach praktycznie nic. Jedynie Orange podniósł maksymalny limit szybkości do progu technologii LTE. T-mobile zapisał w regulaminie możliwość takiej zmiany ale informacja o jej zastosowaniu nie jest nigdzie dostępna. Cena przesłania jednego gigabajta danych w tradycyjnym wariancie T-mobile kształtuje się w okolicach średniej, w Heyah jest mało atrakcyjna, a w Orange nieakceptowalna - w zależności od porównywanego wariantu, nawet cztery i pół razy wyższa od propozycji w Playu.

Plus, reagując zapewne na posunięcia Playa, oferuje świąteczna promocję, w której do końca styczna podwaja transfer danych po doładowaniu konta. Tylko dzięki temu ceny przesyłania informacji są w miarę akceptowalne. Wydaje się, że jedynie Play docenia swoja ofertę na kartę. Operator podniósł maksymalne limity szybkości do 70 Mbit/s i obniżył ceny starterów. Koszt jednego gigabajta „na start” jest w każdym przypadku najniższy na rynku. Dodając do tego całkiem sporą paczkę danych po doładowaniu za sto złotych użytkownik otrzymuje, bardzo korzystną i interesującą ofertę. Najlepszą na rynku jeżeli nie bierze się pod uwagę jej zasięgu.

Przyjrzyjmy się dla przykładu ofercie Polsatu. W najwyższym abonamencie limit danych wynosi 35GB na miesiąc, dodatkowo liczony jest tak zwany Pakiet Nocny, w którym można pobrać kolejne 100GB miesięcznie. Dopiero po przekroczeniu tych wartości wprowadzane jest ograniczenie szybkości łącza do… 30 Mbit/s. W przypadku LTE oznacza to jedynie, że najczęściej właśnie z taką szybkością będzie ono działało. Czyli całkiem wydajnie. Kolejne, bardziej drastyczne ograniczenia pojawiają się wtedy, gdy klient pobiera jeszcze większe ilości danych. Brakuje oficjalnych informacji na temat tego progu ale z relacji użytkowników wynika, że dzieje się to po około 100 kolejnych gigabajtach. 35 + 100 + 100 daje aż 235 gigabajtów danych do pobrania w każdym miesiącu! I to z naprawdę sensowną wydajnością. Nikt nas nie przekona, że można taką ilość danych zużyć na odbieranie poczty czy przeglądanie stron internetowych. Tego się nie da nawet zrobić pobierając z sieci filmy w jakości HD. Tym bardziej w dwa, trzy tygodnie, bo tylko tyle może oznaczać stwierdzenie jednego z klientów „po kilku tygodniach internet zwolnił”. W końcu w kolejnym okresie rozliczeniowym, czyli po miesiącu wszystkie liczniki są zerowane. Poza tym według raportów Sandvine opisujących sposób używania internetu na świecie, średni, miesięczny ruch generowany za pomocą jednego stałego łącza w Ameryce Północnej to około 50GB, a za pomocą jednego łącza mobilnego to jedynie (!) 0,5GB. W Europie wartości te wynoszą odpowiednio 20GB i 390MB, a w Azji 40GB i 1GB. Tymczasem rekordziści w naszym kraju pobierają w miesiącu nawet nie setki, a terabajty (!) danych. I to chyba te osoby narzekają najbardziej na „oszukańcze oferty bez limitu”. Jak to możliwe? Cóż, jeżeli chce się świadczyć usługi lokalnego dostawcy internetu dla całego bloku, czy niewielkiego osiedla wypadałoby zainwestować w stałe łącze, a nie opierać swoją strategię biznesową na mobilnym internecie z sieci telefonii komórkowych i ewentualnych reklamacjach. Stałe łącze jest jednak droższe, trudniej dostępne i wymaga większego zachodu. Po co się trudzić.

Miesięczny ruch generowany przez jedno łącze internetowe w pierwszej połowie 2014r. Źródło: Sandvine

Miesięczny ruch generowany przez jedno łącze internetowe w pierwszej połowie 2014r. Źródło: Sandvine

Nie oznacza to jednak, że oferty operatorów są kryształowo przejrzyste. W Plusie i Polsacie istnieją tak naprawdę dwa ograniczenia. Pierwsze z nich to limitowana szybkość łącza po przekroczeniu pewnego progu danych, drugie to priorytety dostępu do sieci w zależności od wykupionego wariantu oferty. Limit szybkości jest określony precyzyjnie jedynie dla sytuacji, w której zużyty jest podstawowy pakiet abonamentowy. Niejasny zaś dla dalszego, ponadnormatywnego wykorzystania łącza. Użytkownik powinien wiedzieć, że jeżeli taki mechanizm funkcjonuje to pobierając na przykład 100GB powyżej abonamentu musi liczyć się ze spadkiem wydajności o połowę, kolejne 100GB oznacza dalszą redukcję, a powyżej terabajta transfer zostanie zredukowany przykładowo do zera. Tymczasem informację o tym dodatkowym ograniczeniu można znaleźć jedynie w jednym z regulaminów Playa. Podobnie jest z priorytetami. Z pozoru uczciwy, mechanizm ten, bez dodatkowych reguł nie jest wcale jasny. W założeniu zasady FUP (Fair Usage Policy), wysokość abonamentu oznacza także klasę świadczonej usługi. Im większa opłata, tym wyższa klasa i pierwszeństwo w dostępie do danych w razie nadmiernego obciążenia węzła sieci. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie różne limity i progi abonamentowe. W wariancie bez żadnych ograniczeń, wysokość opłaty wpływałaby uczciwie na miejsce użytkownika w kolejce po dane, a nadmierny popyt na pliki powodowałby ogólne spowolnienie transmisji dla całego węzła. Gdy jednak ograniczenia istnieją, może się okazać, że osoba, która zdecydowała się na pakiet z najwyższej półki, mimo, że wyczerpała swój limit danych i tak uzyska pierwszeństwo dostępu do sieci przed osobą z niższym abonamentem mimo, że ta druga grzecznie nie przekroczyła jeszcze swojego limitu. Niestety brakuje precyzyjnych informacji na temat działania tego mechanizmu, a to wprowadza sporo wątpliwości.

Zestawienie ofert mobilnego internetu na abonament

Zestawienie ofert mobilnego internetu na abonament

Mimo różnych niejasności w ofertach, braku precyzyjnych informacji czy utrudnionego dostępu do dokumentów trzeba docenić rozwój mobilnego dostępu do internetu. Dzięki LTE może on z powodzeniem konkurować z łączami kablowymi, stanowi doskonałe rozwiązanie tam, gdzie nie można liczyć na innego rodzaju połączenie, sprawdza się idealnie w podróży. Pozwala też zapomnieć o nieotwierających się stronach, wolno ładującej się poczcie bądź problemach ze ścignięciem większego pliku. Upowszechnienie technologii u wszystkich operatorów wpłynęło na poprawę oferty, i choć tym razem, w porównaniu do poprzedniego zestawienia nie obserwujemy znaczących obniżek cen, to dostawcy wykorzystują inne zalety standardu. Na razie jest to częściowe zniesienie limitów pobieranych danych, kolejnym krokiem będzie zapewne całkowita ich likwidacja, a w miarę rozwoju infrastruktury znikną być może także niektóre ograniczenia szybkości transmisji. LTE wyrównało też do pewnego stopnia szanse operatorów na pozyskiwanie klientów. Regularne wcześniej u niektórych operatorów, wątpliwe chwyty marketingowe i informacje reklamowe bazujące na półprawdach nie są już tak widoczne.

W Plusie informacja o tym, że brak limitu dotyczy tylko ilości przesłanych danych nie jest widoczna od razu. Wystarczy jednak zerknąć na szczegóły danej oferty.

W Plusie informacja o tym, że brak limitu dotyczy tylko ilości przesłanych danych nie jest widoczna od razu. Wystarczy jednak zerknąć na szczegóły danej oferty.