Internet: rewolucja mimo woli?

Nie można pokładać wielkiej ufności w programowaniu żadnej rewolucji, bo zbyt gwałtownie wszystko zmieniają, chętnie wymykają się spod kontroli i nie wiadomo kiedy się skończą. Rewolucyjny wpływ Internetu na wiele dziedzin ludzkiej aktywności jest jednak tak ewidentny, że nie sposób uniknąć rozstrzygnięć politycznych i prawnych.

Internet najpierw był tylko platformą techniczną, umożliwiającą skuteczną, wielostronną wymianę wiadomości i plików. Szybko zyskał entuzjastów, tworzących aplikacje, wypełniających sieć informacją i budujących swoisty manifest rewolucyjnej wolności. Koncepcje techniczne sieci komputerowych proliferują od kilku lat do powszechnych zastosowań telekomunikacji. Teraz Internet to już nie tyle technologia, ale raczej przestrzeń informacyjna, czasem też nazywana w uproszczeniu społeczeństwem informacyjnym.

Chyba nie sposób jest dzisiaj przewidzieć, jakie znaczenie kulturowe będzie miał Internet dla naszej cywilizacji. Dzięki gwałtownemu postępowi technicznemu z sieci wylewa się na nas sztorm informacji. Jesteśmy do Internetu przyzwyczajeni, niektórzy nawet podobno uzależnieni, ale te kilkanaście lat to stanowczo zbyt mało, aby budować coś więcej niż luźne hipotezy. Na świecie żyje wiele milionów szczęśliwych ludzi, którzy nigdy nie mieli okazji posłużyć się telefonem. Nie trzeba wyjeżdżać wcale daleko od Warszawy, aby znaleźć się w miejscowościach, gdzie cyberprzestrzeń wciąż sączy się pomalutku, cieniutkim drucikiem. Nawet blisko nas jest sporo wysoko wykształconych osób, które wciąż spoglądają na komputery nieufnie, a nawet zdarza im się chwalić tym z dumą w wywiadach telewizyjnych, bez refleksji, że ogłoszeniu ich konserwatywnego manifestu służy nieuchronnie konwergentna technologia informacyjna telewizji.

Jak bardzo Internet zmienił świat w ciągu minionych 20 lat?

Czytaj w serwisie Computerworld