Jak Facebook z Google czarnym PR-em wojował

Właściciele największego serwisu społecznościowego na świecie wynajęli agencję PR, która miała inspirować dziennikarzy i blogerów do pisania krytycznych artykułów o Google.

Komentarz redakcji

We wszystkich komentarzach dotyczących wpadki Facebooka przewija się jedno: aż dziw, że to właśnie Facebook wytyka innym brak poszanowania prywatności użytkowników. Przecież serwis wielokrotnie był - i jest nadal! - krytykowany za marną jakość zabezpieczeń danych internautów. Zdaniem specjalistów z Symantec

osobiste informacje użytkowników mogły wyciekać przez lata do firm trzecich.

Niedawno miałem okazję opisywać największe wpadki Facebooka. Skandal z kampanią oszczerstw wymierzoną w konkurenta przebija je wszystkie.

Polecamy:

Zobacz także:

Potajemnie wynajęta przez właścicieli Facebooka duża agencja PR Burson-Marsteller miała zainicjować kampanię oszczerstw wobec koncernu Google. Zadaniem pracowników agencji było inspirowanie dziennikarzy i blogerów do pisania artykułów, w których przedstawialiby Google w niekorzystnym świetle w związku z naruszaniem przez spółkę prywatności użytkowników.

Historie o "zlym Google" agencja próbowała sprzedać redaktorom dziennika USA Today. Ci zaś, zamiast ocenić negatywnie jedną z funkcji Gmaila o nazwie Social Circle (a taka była intencja Burson-Marstellera) opisali szemraną kampanię, prowadzoną przez agencję.

Jednym z blogerów, z którym kontaktowali się PR-owcy z Burson-Marsteller był Christopher Soghoian. Zasugerowano mu, że jego artykuł mógłby zostać opublikowany w poczytnych tytułach, takich jak np. The Washington Post. Soghoian nie tylko odrzucił tę propozycję, ale ujawnił korespondencję mailową z przedstawicielami agencji.

Na tym etapie nie było jeszcze wiadomo, kto jest klientem Bursona (po korytarzach koncernów z Doliny Krzemowej krążyły plotki o Apple i Microsofcie). Wreszcie na łamach portalu The Daily Beast rzecznik Facebooka pootwierdził, że to serwis społecznościowy stoi za wynajęciem firmy PR-owskiej.

Dlaczego czarny PR?

Przedstawiciel Facebooka podał dwa powody, dla których zdecydowano się na wynajęcie agencji PR do kampanii oszczerstw. Po pierwsze, "Facebook uważa, że Google naruszało prywatność użytkowników" (dzięki funkcji Social Circle użytkownik Gmaila mógł wyszukiwać informacje o znajomych swoich znajomych). Po drugie "Google robiło tak wykorzystując dane zebrane przez Facebooka".

Grzegorz Marczak na blogu AntyWeb.pl określił wpadkę Facebooka mianem "olbrzymiej kompromitacji". " (...) okazał się bowiem nie tylko niedojrzałą firmą ale też pokazał, że jest w stanie sięgnąć po każde narzędzie i każdy argument w walce z konkurencją" - pisze bloger.