Jak "Windows fanboy" Linuksa testował

Oprogramowanie codziennego użytku

Uruchamiam Firefoksa (zainstalował się wraz z systemem) i po chwili, podobnie jak w Windows, przeglądarka informuje mnie o możliwości instalacji Flash Playera. Różnica polega na tym, że otrzymuję do wyboru chyba z cztery różne możliwości, ale żadnych informacji o tym, czym one się różnią. Wybieram pierwszą z brzegu i wszystko działa bez problemu. Wchodzę na konto pocztowe na WWW i próbuję wysłać maila wraz z kilkoma zrzutami ekranu Ubuntu. Za każdym razem, gdy chcę dodać kilka plików do maila, ekran szarzeje i Firefox się zawiesza. Wchodzę na stronę Google Chrome, której to przeglądarki używam pod Windows. Dowiaduję się, że Prace nad Google Chrome dla systemu Linux obecnie trwają. Nasz zespół inżynierów dokłada starań, aby jak najszybciej udostępnić przeglądarkę. Uruchamiam komunikator Pigdin, jako protokół wybieram Gadu Gadu i bezproblemowo loguję się na swoje konto. W katalogu Internet znajduje się też między innymi klient Bit Torrenta i program pocztowy Evolotion. Pełen wypas.

Pakiet Open Office znakomicie zastępuje Office 2007. Faktycznie, zgodnie z informacjami na stronie Ubuntu.pl, mogę bezproblemowo odczytywać pliki w formacie .docx. Katalog Grafika ujawnia znanego GIMP-a, edytor PDF-ów oraz menedżer zdjęć F-Spot, a Dźwięk i Obraz narzędzie do nagrywania płyt, odtwarzacz filmów Totem i odtwarzacz muzyki Rhytm Box. Uruchamiam odtwarzacz Totem, który bez najmniejszych protestów wyświetla pierwszy wskazany mu film. Klikam ikonkę drugiego filmu i Totem próbuje go odtwarzać prezentując mi czarny ekran. Korzystam z opcji "Otwórz" i tym razem film zostaje odtworzony bez żadnych problemów. Zauważam, że sytuacja powtarza się przy innych plikach wideo.

Obsługa sprzętu

Sterowniki do karty graficznej (Radeon HD 3870) zainstalowały się już na początku pracy z Ubuntu. Zerkam na stronę producenta płyty głównej (Asus). Sterowniki są, ale nie ma oprogramowania Asus AI Suit w wersji dla Linuksa. Szkoda, bo korzystam z Asus AI Gear2, by przestawić komputer w tryb maksymalnego oszczędzania energii. Klawiatura i bezprzewodowa myszka działają od początku bez żadnych problemów, choć obydwie są produkcji Microsoft ;) Zobaczymy jak Ubuntu poradzi sobie z resztą sprzętu.

Urządzenie wielofunkcyjne Brother DCP 135C (drukarka + skaner). Podłączam drukarkę. System natychmiast prawidłowo wykrywa sprzęt i sygnalizuje mi, że znalazł odpowiednie sterowniki. Wprawdzie od innego modelu, ale powinny działać. Hm. Przynajmniej oddaliło to ode mnie widmo wklepywania poleceń w konsoli.

Jak "Windows fanboy" Linuksa testował

Wczytuję pierwszy dokument jaki wpadł mi pod kursor myszki i klikam na Drukuj. Otwiera mi się okno preferencji podobne do tego z Windows. Wszystko wygląda w porządku, widnieje tam odpowiedni model drukarki. Klikam na OK i komunikat informuje mnie, że drukowanie zostało zakończone. Patrzę na drukarkę, ale ta ani myśli o rozpoczęciu pracy. Kolejne próby wydruku nie przynoszą jakichkolwiek efektów. Znajduję narzędzie o nazwie Xsane Image Scanning, które zgodnie z nazwą powinno służyć do skanowania. Program informuje mnie o braku dostępnych urządzeń. Powoli zaczyna mnie to irytować (czytaj: autor tekstu klnie na czym świat stoi).

Kamera internetowa Creative Live! Cam Vista. Na stronie firmy Creative nie znajduję sterowników dla Linuksa. Niezrażony podłączam kamerkę do kompa. Ubuntu całkowicie ignoruje moje działania i obecność kamery. Za pomocą Google znajduję sterowniki, które powinny ją ożywić. Przeglądam instrukcję ich instalacji, pobieram, rozpakowuję i wpisuję do konsoli żądane polecenia. Instalacja sterowników kończy się wyświetleniem kilku stron komunikatów o błędach.

Pendrive SanDisk Cruzer. Wkładam go do portu USB i przypominam sobie, że fabrycznie został on wyposażony w oprogramowanie antywirusowe pod Windows i zabezpieczenia dostępu (hasło). Nie uda mi się go wykorzystać, chyba, że go sformatuję.

Karta TV Leadtek Winfast DVR 3100H. Wizyta na stronie domowej firmy Leadtek ujawniła, że sterowniki i oprogramowanie są dostępne jedynie dla 32 i 64-bitowych wersji Windows XP i Vista. Ponownie korzystam z pomocy Google. Po półgodzinnym czytaniu porad na najrozmaitszych forach na temat podłączania karty TV pod Linuxem, ściągam polecane oprogramowanie. Zaczynam czytać instrukcję instalacji i po paru minutach wywieszam białą flagę. Za stary jestem na takie ekscesy.

Jak "Windows fanboy" Linuksa testował

Zapewne ktoś obeznany z Linuksem raz-dwa wyszukałby i zainstalował sterowniki oraz oprogramowanie, które wykorzystałoby posiadany przeze mnie sprzęt. Jednak ja, biedny, przeciętny użytkownik, nie mam czasu ani chęci na podobne zabawy. Chcę podłączyć sprzęt, potwierdzić jednym kliknięciem instalację sterowników oraz oprogramowania i zacząć z niego korzystać.