Jak będą wyglądać smartfony w 2020 roku?

Wszystko wskazuje na to, że producenci mają zamiar po raz kolejny zmienić proporcje smartfonów.

Przez wiele lat telefony komórkowe i smartfony posiadały ekrany o klasycznych proporcjach szerokokątnych 16:9. Dodatkowo najczęściej nad i pod ekranem znajdowały się spore kawałki niezagospodarowanej przestrzeni. Producenci lubili chwalić się swoimi logotypami na froncie, a niektóre firmy zagospodarowywały puste miejsce umieszczając różnego rodzaju przyciski nawigacyjne. Synonimem klasycznego smartfona na zawsze pozostanie iPhone.

Źródło: samsung via pcworld.com

Źródło: samsung via pcworld.com

Ostatnim klasycznym modelem był iPhone 8. To dosyć kompaktowa konstrukcja z ekranem o przekątnej 4,7 cala. Mogłoby się więc wydawać, ze w porównaniu do dzisiejszych smartfonów mających co najmniej niemalże 6 calowe ekrany ósemka jest malutka. Nic z tych rzeczy. Apple umieściło mały ekran, ale nad i pod nim znajduje się sporo niewygospodarowanego miejsca, co powoduje, że iPhone 8 posiada wymiary podobne między innymi do Samsunga Galaxy S10e, który posiada ekran o przekątnej 5,8 cala.

Od 2017 roku producenci na dobre poddali się modzie umieszczania jak największych ekranów w obudowach o tych samych wymiarach, co wcześniejsze konstrukcje. W konsekwencji użytkownicy zamiast 5 calowego ekranu mogli posiadać w nowym smartfonie ponad 6 calowy wyświetlacz, a to wszystko przy zachowaniu takich samych wymiarów zewnętrznych. Niestety nie ma róży bez kolców, budowa smartfona z bezramkowym ekranem jest niemalże niemożliwa. Doskonale udowodniła to firma Apple, która zaprezentowała iPhone'a X posiadającego wycięcie w ekranie, które było niezbędne, aby umieścić głośnik do rozmów i elementy odpowiedzialne za system skanowania twarzy Face ID.

Niestety nie każdy producent racjonalnie podszedł do sprawy minimalizacji ramek i budowy bezramkowych smartfonów. Sztandarowym przykładem może być Samsung. W 2017 roku Koreańczycy zaprezentowali Galaxy S8, który był potężnym skokiem w dziedzinie designu względem poprzednika - modelu Galaxy S7. Urządzenie to było o tle przełomowe, że po raz pierwszy zastosowany ekran Infinity Display o przekątnej 5,8 cala i proporcjach 18,5:9 z zagiętymi bokami i zaokrąglonymi rogami. Dodajmy do tego rozdzielczość QHD, a szybko okaże się, że podczas debiutu Galaxy S8 był smartfonem niemalże z przyszłości. Co ważne Samsung nie zapomniał o ergonomii użytkowania - telefon posiadał czytnik linii papilarnych na pleckach oraz skaner tęczówki oka.

Koncept z ekranem Infinity Display bardzo mocno spodobał się odbiorcą w związku z czym Galaxy S9 był naturalnym rozwinięciem Galaxy S8, a producent skupił się nie na rewolucji, a ewolucji. Poprawiono wszystkie słabości poprzednika takie, jak niefortunne umiejscowienie czytnika linii papilarnych.

Prawdziwa rewolucja przyszła w 2019 roku, kiedy to Samsung wybiegł nieco za daleko swoimi myślami w przyszłość. Samsung Galaxy S10 jest świetnym, a na dodatek ślicznym urządzeniem, ale użytkownicy i recenzenci szybko zauważyli jego niedoskonałości. Koreański producent w pogoni za innowacyjnością wyeliminował system skanowania tęczówki oka, aby zastosować większy wyświetlacz. Samsung posunął się do tego kroku, że zastosował również optyczny czytnik linii papilarnych w ekranie. Niestety szybko okazało się, że rozwiązanie to działa dużo gorzej od fizycznych sensorów umieszczonych na pleckach w poprzednich flagowcach marki. Dodatkowo rozgoryczeni użytkownicy nie mają żadnej alternatywy, ponieważ producent usunął skaner tęczówki oka, a system skanowania twarzy obecny w Galaxy S10 działa przy wykorzystaniu skanowania 2D. Rozwiązane to bezpieczeństwem nie grzeszy, o czym zresztą informuje sam producent.

Jak widać na powyższym przykładzie innowacja nie zawsze idzie w parze z użytecznością i zadowoleniem klientów.

Wszystko wskazuje jednak na to, że Samsung razem z innymi producentami nadal podąża tą drogą. W przeciągu ostatnich dwunastu miesięcy Koreańczycy zaprezentowali swój pierwszy składany telefon komórkowy - Galaxy Fold, który po wielu miesiącach opóźnień i kilku wpadkach jakościowych finalnie trafił do sprzedaży. W Polsce urządzenie wycenione zostało na 9000 zł.

Samsung nie zamierza spoczywać na laurach. Na pokazie, który odbył się pod koniec października 2019 roku producent zaprezentował nową koncepcję składanego telefonu. Obecnie inżynierowie zamierzają ponownie wskrzeszać urządzenia typu Clamshell czyli z klapką.

Źródło: samsung via pcworld.com

Źródło: samsung via pcworld.com

Nowy typ wyświetlacza otwiera się jak muszla. Po rozłożeniu urządzenie staje się bardzo długie, a proporcje są aż nienaturalnie rozciągnięte. Mowa o czymś podobnym do Xperii 1, która swoją drogą nie stała się hitem rynkowym. Samsung jest niezrażony i informuje, że nowe urządzenie będzie można łatwo zmieścić w kieszeni (czego nie można powiedzieć o Galaxy Fold), a zmienione proporcje ekranu pozwolą na rewolucję sposobu korzystania z telefonu.

Samsung nie jest jedynym producentem, który wierzy w ponadprzeciętnie wysokie telefony komórkowe. Do tego grona dołączył również Essential Phone. Firma założona przez Andy'iego Rubin'a w październiku 2019 roku również przedstawiła swój projekt urządzenia posiadającego zupełnie inne proporcje, niż te do których przywykli użytkownicy. Telefon od Essenital Phone starszym internautom może przypominać sławne swego czasu urządzenia firmy Haier, które przypominały swoim wyglądem nieco przerośnięty długopis. Co ciekawe firma pokazała nawet interfejs użytkownika złożony z kafelków, jak w nieistniejącym już Windows Phone oraz kilka aplikacji dostosowanych do działania na nowym smartfonie.

Źródło: Andy Rubin via pcworld.com

Źródło: Andy Rubin via pcworld.com

Niestety, jak już doskonale wiemy nie wszystko co świetnie prezentuje się na materiałach promocyjnych i w internecie w rzeczywistości działa tak samo dobrze. Nawet ze wszech miar innowacyjny i nowoczesny Galaxy Fold, który ma wyprzedzać swoją epokę, gdy przyjdzie co do czego korzysta z małego zewnętrznego ekranu, który udowadnia, że najwygodniej korzysta się ze zwykłego płaskiego smartfona. Na rynku widzieliśmy już wiele dziwnych urządzeń takich, jak Microsoft Kin lub elastyczne smartwatche, które miały w przyszłości zastąpić telefony komórkowe. Mimo upływu lat nic takiego się nie stało, a smartfon mimo większych lub mniejszych zmian nadal przypomina pierwszego iPhone'a z 2007 roku.

Najnowszy pomysł Samsunga na składany w pionie wyświetlacz jest w chwili obecnej przerostem formy nad treścią. W jaki sposób korzystać produktywnie z tak długiego ekranu, którego nie można obsługiwać jedną ręką, ponieważ jest on za wysoki? W jaki sposób korzystać z tak wysokiego wyświetlacza w trybie krajobrazowym? To jedne z niewielu przykładów, które doskonale pokazują, że innowacyjność nie zawsze jest pożądaną cechą. Wystarczy przypomnieć sobie ile czasu zajęła transformacja z proporcji 16:9 do 19:9. Do dziś system Android ma pewne problemy ze skalowaniem interfejsu, a niektóre aplikacje po dziś dzień nie są przystosowane do nowych typów ekranów. Dodatkowo sprawę komplikują modne ostatnio coraz to bardziej nietypowe wycięcia w ekranie.

Producenci grają obecnie na naszym sentymencie. Każdy użytkownik pamięta w końcu tak przełomowe konstrukcje, jak Motorola RAZR lub Nokia 8110. To sprzęty, które podobnie, jak późniejszy iPhone na dobre zapisały się w popkulturze i pamięci milionów ludzi na całym świecie.

Trzeba jednak wiedzieć, że konstrukcje, które sprawdzały się kilkanaście lat temu nie do końca są dostosowane do potrzeb dzisiejszych użytkowników a nieudana próba wskrzeszenia legendy może mieć tragiczne skutki.

Zacznijmy od najbardziej przyziemnej rzeczy, o której wspominaliśmy już wyżej. Jeżeli drastycznie zmienimy rozmiar smartfonów, programiści będą musieli zupełnie na nowo przeprojektować swoje aplikacje, co zajmie mnóstwo czasu, pracy i pieniędzy. Na dodatek nie wszyscy będą chętni, aby przebudować interfejs w tak drastyczny sposób, jak chciałby tego Essential Phone oraz Samsung.

Podsumowując nie jest żadną tajemnicą, że rynek smartfonów stoi obecnie na rozdrożu. Obecna od lat forma tego typu urządzeń staje się powoli przestarzała, a producenci szukają nowych sposobów na dalszy rozwój swoich produktów. Niestety w miarę zbliżania się kolejnej dekady przyszłość smartfonów staje się coraz bardziej niepewna. W 2020 roku możemy spodziewać się kilku nowych smartfonów o bardzo długich ekranach, ale nie zdziwimy się, jeżeli moda ta szybko przeminie i w 2021 roku urządzenia te znikną z rynku.