Japońskie władze sprawdzą, czy zaakceptować Librę

Być może jest to powiązane z wyparowaniem z tokijskiej giełdy kryptowaluty 32 milionów dolarów, być może nie, jednak jedno jest pewne - władze Japonii nie ufają Librze, czyli szykowanej przez Facebooka kryptowalucie.

Jak donosi agencja Reuters, rozpoczęło się śledztwo, które ma na celu sprawdzenie konsekwencji wprowadzenia do obiegu kryptowaluty Libra. Przedstawiciele władz Japonii - a konkretnie Ministerstwa Finansów, FSA (komisja nadzoru finansowego) oraz Banku Japonii - mają spotkać się w przyszłym tygodniu w celu omówienia, jak wpłynie ona na politykę monetarną kraju, podatki, opłaty - krócej: na całą ekonomię. Wszystkie spostrzeżenia i informacje zostaną przekazane uczestnikom szczytu G7, który odbędzie się wkrótce we Francji.

Reuters podaje, że na szczycie poruszane będą nie tylko sprawy związane z Librą, ale ogólnie wszystkimi kryptowlautami i ich wpływem na klasyczny model finansowy. Jak na razie spośród wszystkich krajów świata to właśnie Japonia oraz Francja są najbardziej nieufne temu modelowi. Jednym z ich zarzutów jest to, że kryptowaluta nie podlega regulacjom - co zresztą było jednym z jej podstawowych założeń. Prawdopodobnie na szczycie padną propozycje lub pojawią się plany, w jaki sposób pogodzić kryptowaluty ze współczesnym światem.

Przypomnę, że Libra została ogłoszona miesiąc temu wraz z Calibra - czyli portfelem przeznaczonym specjalnie dla niej. Usługa będzie dostępna dla użytkowników Messengera i WhatsApp, czyli dla kilku miliardów ludzi. Będzie możliwe jej przesyłanie bez kosztów i żadnych opóźnień. Jednak budzi wiele kontrowersji - jeden ze współzałożycieli Facebooka nazwał ją "przerażającym pomysłem". Z drugiej strony cieszy się poparciem wielu marek i firm - jak Uber czy MasterCard.