Jedno czarne i dziesięć szarych

Sensacją sezonu stało się urządzenie wielofunkcyjne wyglądające inaczej niż dotąd. Zmiana wystroju wymusiła także gruntowną przebudowę wnętrza. To jedyny model, przy którym napracowali się konstruktorzy.


Sensacją sezonu stało się urządzenie wielofunkcyjne wyglądające inaczej niż dotąd. Zmiana wystroju wymusiła także gruntowną przebudowę wnętrza. To jedyny model, przy którym napracowali się konstruktorzy.

Chodzi, oczywiście, o fortepianowoczarnego Samsunga, który nie ma parametrów technicznych zasługujących na nagrodę, a jednak jest świadectwem sukcesu. 16 stron na minutę oraz 600 dpi skanera i drukarki do rewelacji zaliczyć nie sposób. Jednak celem konstruktorów i projektantów było pokazanie, że drukować można także w otoczeniu bardziej eleganckim od szarego biura, na przykład w dyrektorskim gabinecie. Jest w tej realizacji także próba nadążania za zmianami w wystroju pecetów. Na naszych oczach szare desktopy, chowane wstydliwie pod biurkiem, przepoczwarzają się w eleganckie notebooki, godne wystawienia na pokaz. A cienki i płaski pecet zdecydowanie lepiej wygląda obok cienkiego i płaskiego kombajnu niż przy szarej, bezkształtnej bryle, jakim był dotąd.

Opłacalność

Opłacalność

Analogia z komputerami ma także swoje następstwa. Obudowa, jak sama nazwa wskazuje, służyła dotąd do przykrycia mechanizmów ułożonych przez konstruktora, jak mu było wygodnie. Tak buduje się desktopy i kombajny wielofunkcyjne. W notebookach jest inna hierarchia, obudowa wymusza tak sprytne rozmieszczenie części, żeby wszystko zmieściło się w zakładanej objętości i kształcie. Taką samą zmianę musiał przejść kombajn. Przede wszystkim chodziło o grubość, która miała nie przekraczać wysokości szklanki. Skanery w technologii CIS już od dawna są wystarczająco cienkie, więc problem sprowadzał się do przeorganizowania części drukującej. Podajnik papieru musiał być wystarczająco niski i mieścić kartki w całości, żeby ich biel nie łamała błyszczącej czerni obudowy. Z kolei transporter powinien zwijać nośnik ciaśniej, zwłaszcza że nie przechodził on - jak w wielu konstrukcjach - nad, ale pod zespołem bębna i toneru, do którego dzięki temu uzyskano bardzo łatwy dostęp. I chyba najważniejsze osiągnięcie konstruktorów to obniżenie poziomu hałasu do 45 decybeli, co umożliwia prowadzenie normalnej rozmowy podczas drukowania.

W szarej części

A poza tym wizerunkowym sukcesem w grupie urządzeń w cenie do dwóch tysięcy złotych mamy jeśli nie zastój, to z pewnością spowolnienie. Ta sama rozdzielczość skanerów i drukarek, ledwie widoczne przyśpieszenie druku, jeden model (M2727) z nowym rodzajem skanera, czujnikiem CCD połączonym oświetleniem z białych LED. Teoretycznie taki komplet ma łączyć wyższą czułość CCD z natychmiastową gotowością do pracy oświetlenia diodowego, praktycznie poza niezwłocznym preskanem niczym korzystnym się nie wyróżnił. Raczej przeciwnie, ujawniły się problemy ze zrównoważeniem kolorów i zbyt dużym udziałem czerwieni, ale w urządzeniu drukującym monochromatycznie są to wady do wybaczenia.

Do tego dochodzi kilka kombajnów z gniazdem USB, które pozwala drukować przez ten port pliki zapisane w pamięci flash i odwrotnie, zapisywać obrazy ze skanera na tym samym nośniku. To rozwiązanie ma zastąpić udział komputera w przygotowaniu do druku i obróbce skanu, ale oczywiście nie ma jego pełnej funkcjonalności. Procesorom w kombajnach wiele do komputerowych brakuje. Możliwości drukowania ograniczają się zwykle do zapomnianego już formatu TXT oraz bitmapy, JPG i ewentualnie TIFF. Podobnie wyniki skanowania można zapisywać w ograniczonym asortymencie plików. Na liście są: bitmapy, JPG, TIFF i PDF, ale ten ostatni nie jest w formie tekstu z dodatkiem grafiki, do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni, ale po prostu jedno- lub wielostronicowego obrazka. Jednym słowem, nie ma mowy o rozpoznaniu tekstu w samym kombajnie, bez pomocy komputera.

Równanie tyłów

Czołówka prawie drepcze w miejscu, ale za to nastąpiło podciągnięcie taborów. Zdecydowana większość producentów przeszła już na nowe technologie drobnoziarnistych tonerów i szybciej rozgrzewające się utrwalacze, dzięki czemu spadło zapotrzebowanie na energię. Jeszcze niedawno laserówka zużywała mniej więcej kilowat mocy, dzisiaj średni pobór jest dwa-trzy razy niższy. Jednocześnie drukowanie przyśpieszyło, utrwalacz jest używany częściej, więc obniżenie zużycia energii stało się tym bardziej godne uwagi.

Skanowanie nadal pozostaje najsłabszą stroną kombajnów. Nie odnotowaliśmy gremialnego przejścia na technologię CIS, tak jak w urządzeniach atramentowych, ale teoretycznie lepsze CCD nie ujawniło swojej przewagi. Raczej nie należy liczyć na dobre zeskanowanie zdjęcia, zwłaszcza gdy są na nim jednocześnie głębokie cienie i jaskrawe światło słoneczne. Niemniej jednak z pracami biurowymi, zeskanowaniem czy skopiowaniem tekstu i prostej grafiki nie powinno być problemu. Pogorszyło się rozpoznawanie tekstu od czasów, kiedy z powodu braku spolszczenia innych programów w powszechnym użyciu był FineReader. Liderowanie przejął OmniPage, ale na niższym poziomie, a reszta radzi sobie jeszcze gorzej. I jeszcze jedno: użytkowników Windows starszych od wersji 2000 przestrzegamy przed kupowaniem nowych urządzeń bez dokładnego sprawdzenia, czy sterownik obsługuje ich system.

Nagrody

Ocena końcowa

Ocena końcowa

Abonament na pierwsze miejsce w naszych testach zapewnił sobie Hewlett-Packard. Od kilku sezonów sukcesywnie, ale delikatnie modernizowane kombajny, oparte na legendarnych drukarkach z serii 2000 są nie do pokonania. Decyduje jakość i tempo druku, przy przeciętnym skanerze. Warto wspomnieć o dużych nabojach na toner i związaną z tym niezłą ekonomią. Inne modele HP nie są już tak dobre ani równie oszczędne.

Tytuły najbardziej ekonomicznych urządzeń także wpadły w ręce starych znajomych. Jak zwykle Kyocera Mita robi użytek ze swojej technologii supertrwałych bębnów i za ich pomocą drukuje wyjątkowo tanio. Sześć groszy za stronę w modelu FS-1016MFP jest nie do pobicia w tej klasie urządzeń. Z kolei Samsung SCX-4200 drukuje drożej, prawie po dziewięć groszy, za to kosztuje rekordowo mało. W obu wypadkach łagodne wypłukiwanie portfela nie jest ich jedyną zaletą, o czym świadczą miejsca w środku stawki.