Jeśli nie odbitka, to co?


Termosublimacja?

Drukarki termosublimacyjne to urządzenia przystosowane specjalnie do wydruków fotograficznych. Ich nazwa pochodzi od zasady ich działania - podstawową odgrywa temperatura. Mylą się jednak Ci, którzy sądzą, że przenoszenie barwnika na papier w urządzeniach tego typu opiera się na sublimacji. Termin ten odnosi się bowiem do zjawiska przemiany fazowej, w którym ciało stałe (tutaj: barwnik pokrywający folię) przechodzi w stan gazowy z pominięciem stanu ciekłego. W rzeczywistości w przytłaczającej większości tego typu drukarek mamy do czynienia z dyfuzją. W tym sensie stosowniejsza jest z pewnością nazwa "termodyfuzyjne". Termosublimacja ma miejsce tylko w bardzo kosztownych, złożonych systemach druku (np. firmy Kodak) kiedy rozdzielczość dochodzi nawet do 3000 dpi (sic!).

Podstawowym elementem domawianych drukarek jest głowica wyposażona w setki lub tysiące drobnych elementów grzejnych i układy kontrolujące jej pracę. Każdy z elementów można podgrzać do regulowanej stopniowo temperatury. Na ogół liczba stopni tej regulacji wynosi około 256.

Drugim ważnym elementem jest trójbarwna taśma foliowa pokryta barwnikiem. Niestety, nadaje się wyłącznie do jednorazowego użycia, inaczej niż głowice. Po pierwsze, "wydobyty" barwnik na stałe znika z jej powierzchni i wykorzystując po raz drugi tę samą folię, na wydruku dostrzeglibyśmy "ślady" poprzedniego. Po drugie, folia się zniekształca i miejscami deformuje w wyniku działania wysokiej temperatury.

Mechanizm druku jest prosty. Najpierw zdjęcie zostaje rozbarwione na składowe C, M, Y. W ten sposób uzyskiwane są informacje, w jakim stopniu należy zadrukować każdy z pikseli obrazu, używając poszczególnych kolorów. Papier z podajnika wciągany jest do środka urządzenia. Taśma foliowa jest pozycjonowana tak, żeby początek obszaru pokrytego pierwszym z trzech barwników pokrywał się z początkiem strony. Każdy z elementów głowicy zostaje podgrzany do temperatury proporcjonalnej do intensywności barwy piksela, który ma wydrukować. Następnie elementy grzejne dociskają folię do papieru, powodując łączenie się pokrywającego ją barwnika z papierem. Po zadrukowaniu pierwszą barwą całej powierzchni zdjęcia proces jest powtarzany w dwóch następnych przejściach. Papier zostaje cofnięty do pozycji początkowej, taśma foliowa się przesuwa i wszystko się zaczyna od nowa.

Jeśli nie odbitka, to co?

Im cieplej, tym większe i bardziej nasycone punkty.

Tajemnica jakości zdjęć "termodyfuzyjnych" leży w liczbie kolorów, które może przybrać każdy zadrukowany punkt. W tej technologii subtelne odcienie uzyskiwane są bez aproksymacji gęsto rozmieszczonymi punktami w różnych kolorach. Każda barwa tworzona jest wprost - przez przemieszanie trzech składowych w ściśle kontrolowanych proporcjach.

Maksymalna liczba możliwych do uzyskania barw jest bardzo duża. Przy założeniu, że każdy z pikseli obrazu tworzony jest z trzech kolorów, z których każdy nakładany jest z nasyceniem regulowanym w 256-stopniowym zakresie otrzymujemy imponujący wynik - 2563 (prawie 17 milionów barw!).

Przy zastosowaniu takiej technologii rozdzielczość schodzi na dalszy plan. W praktyce wydruk 300 dpi z drukarki termosublimacyjnej wytrzymuje porównanie ze zwykłą odbitką. Struktura obrazu jest praktycznie niedostrzegalna. Zalety "termodyfuzji" są oczywiste, a wady? Niestety, jest ich sporo. Po pierwsze koszty. Do wykonania pojedynczej pracy trzeba specjalnego papieru i folii barwiącej. Dodatkowym ograniczeniem jest maksymalny format wydruków, który w przypadku tańszych urządzeń nie przekracza rozmiarów pocztówki. Problemy z precyzyjnym prowadzeniem papieru powodują, że sprzęt wyższej klasy nie jest tani.

Niekwestionowanymi liderami na rynku drukarek są m.in. Mitsubishi i Kodak, oferujące urządzenia większych formatów. Dla przykładu: jedna z drukarek Kodak drukuje zdjęcia w formacie A4 w czasie około 70 sekund! Co więcej, dostępna jest w niej opcja laminowania, zwiększającego trwałość prac. Koszt wydruku jednej strony wynosi około 20 złotych, koszt zakupu urządzenia - około 5 tys. dolarów.

Na gorąco

Urządzenie Acer FotoPrisa 300 to prosta drukarka termosublimacyjna oferowana w stosunkowo niewielkiej cenie. Efektywna rozdzielczość wynosi 300x600 dpi. Liczba barw, jakie może przybrać każdy z zadrukowanych punktów, to 16,7 mln (256 odcieni każdej ze składowych C, M i Y). Drukarka używa papieru o rozmiarze 101,5x148 mm, rozmiar powierzchni zadrukowanej - 101,5x125 mm.

Drukarka nie jest duża - z łatwością zmieści się na każdym biurku. Współpraca z komputerem realizowana jest za pomocą złącza USB (istnieje też model 300P wyposażony w port transmisji równoległej).

Jeśli nie odbitka, to co?
Obsługa urządzenia jest dziecinnie prosta. Po zainstalowaniu i uruchomieniu umieszczasz w obudowie ładunek z foliami barwiącymi i papiery i zaczynasz zabawę... Komplet zawiera 25 arkuszy i dokładnie na tyle starcza wkład barwiący. Dostępne są także ładunki z 50 arkuszami oraz zestawy do produkcji naklejek (4x4).

Przygotowanie pojedynczego wydruku nie trwa długo jak na tę klasę urządzeń - poniżej 2 minut. Jakość uzyskiwanych prac jest dość dobra. Wydruki są wyraźne, ostre, nie ma przekłamań, jeśli chodzi o odwzorowanie barw, choć o poziomie ich nasycenia można by dyskutować.

Wielką zaletą wydruków z FotoPrisa 300 jest ich odporność na wilgoć. Wypróbowaliśmy ją. Rzeczywiście - nawet zamoczenie uzyskanego zdjęcia wodą czy herbatą nie powodowało jego trwałego zniszczenia i dawało się usunąć suchą chusteczką.

Zdecydowaną wadą, dyskwalifikującą urządzenie w moich oczach, jest jednak cena materiałów eksploatacyjnych. Przy cenie drukarki wynoszącej 830 złotych żądanie za 25 arkuszy papieru z foliami barwiącymi 700 złotych wydaje się absurdem. W praktyce po wydrukowaniu 25 zdjęć (na tyle starcza materiałów dołączonych do zestawu) przy niewielkiej dopłacie otrzymamy nowe urządzenie!

Acer FotoPrisa 300

Producent: Acer,http://www.acer.com.pl

Informacje: Acer Polska, tel. (022) 6921670

Cena: ok. 201 USD