Joe Biden: cyberwojna doprowadzi do prawdziej wojny. Kogo z kim?

Od konfliktu w sieci po konflikt globalny? Prezydent Stanów Zjednoczonych kreśli bardzo pesymistyczny scenariusz.

Foto: whitehouse.gov

Prezydent Joe Biden przemawiał w National Counterterrorism Center, a spora część jego wypowiedzi związana była z cyberbezpieczeństwem. Ostrzegł, że cyberzagrożenia, w tym ataki ransomware, zwiększają ryzyko przeniesienia konfliktu do prawdziwego świata. Wszelkie akcje terroryzmu w internecie mogą mieć duże konsekwencje w prawdziwym świecie. Wskazał także kraje, które mogą w ten sposób zagrozić globalnemu pokojowi.

Kraje te to - jak można się spodziewać - Chiny i Rosja. Przypomniał, że ten drugi odpowiada za kampanię dezinformacyjną podczas wyborów prezydenckich, co jest jawną ingerencją w suwerenność Stanów Zjednoczonych. Powołał się również na NATO, które porównało przeprowadzone w połowie czerwca cyberataki do "konfliktu zbrojnego".

Zobacz również:

  • Uwaga - oszustwa na Amazonie!
  • Prezes Apple spotka się z prezydentem USA. Chodzi o CSAM?

Ostatnie dwa miesiące to seria cyberataków na amerykańskie infrastruktury. Są one wymierzone zwłaszcza w newralgiczne dla działania kraju sektory, jak energetyka. Biden na początku lipca zaapelował w rozmowie telefonicznej z prezydentem Putina o bardziej zdecydowane działania w stosunku do grup cyberprzestępców działających na terenie Rosji. Dodał także, że USA podejmą "wszelkie niezbędne działania" do ochrony kraju i jego obywateli. A Jen Pski, rzecznik prasowa Białego Domu, dodała, że mogą zostać podjęte akcje w cybeprzestępców na terytorium Rosji, jeśli same władze Rosji nie chcą nic zrobić lub nie mogą. Czyżby byłą to zawoalowana groźba? Wszystko na to wskazuje.

Źródło: Bleeping Cmputer