Kasyno papierów wartościowych

Od kilku miesięcy giełda warszawska notuje powrót hossy. Od 1050 do 1700 punktów wzrósł indeks dużych spółek Wig 20. Czy wszyscy już kupili? Jeszcze nie kupiliście? To szybko kupujcie, bo my musimy to komuś sprzedać...

Tak mniej więcej wygląda schemat cyklu koniunkturalnego na wszystkich giełdach papierów wartościowych świata. Obowiązuje kilka zasad bezwzględnie i zawsze. Tylko kilka, ale i tak przytłaczająca większość uczestników obrotu całkowicie o nich zapomina.

Zasada pierwsza: większość zawsze się myli, nie ma wyjątkowych sytuacji, nie ma "tym razem będzie inaczej" etc.

Zasada druga: o ile nie jesteś zawodowcem, na pewno należysz do większości.

Zasada trzecia: giełda nie jest grą o sumie zerowej, jest grą o sumie ujemnej, bo utrzymuje całą infrastrukturę obrotu, samą giełdę, biura maklerskie i wszystkich zawodowców.

Proste? Proste. A i tak prawie wszyscy uczestnicy rynku prawie zawsze o tym zapominają. Tak zwana giełda warszawska jest jednak nawet wśród giełd miejscem specyficznym. Po pierwsze jest zupełnie miniaturowa. Całkowite obroty na naszym parkiecie są porównywalne z obrotami jedną dużą akcją na giełdzie nowojorskiej. Po wtóre lwi udział w tym obrocie mają takie dziwne podmioty jak Otwarte Fundusze Emerytalne, pieszczotliwie nazywane przez graczy ofermami. To takie worki z naszymi pieniędzmi, zarządzane przeważnie dość swobodnie przez najczęściej młodych ludzi, które kupują różne akcje na naszej miniaturowej giełdzie i w rytmie przelewów z ZUSu kreują minihossy i minibessy. Co jakiś czas wpada na rynek silniejsza grupa kapitału spekulacyjnego. Pompuje kursy i rozpędza wskaźniki. Usłużni analitycy publikują korzystne raporty o perspektywach dalszego wzrostu. Większość małych inwestorów, mniejszych funduszy i innych graczy okazjonalnych kupuje akcje i kontrakty futures w nadziei na wzrosty. Kupują i kupują. Kursy idą w górę. Gazety i komentatorzy giełdowi, "analitycy" zatrudnieni przez dużych graczy wydają seryjnie rekomendacje "kupuj" dla różnych papierów. Coraz głośniej stawiane są pytania: czy wszyscy już kupili? Jeszcze nie kupiliście? I zalecenia: to kupcie. I nikt, oprócz właśnie zawodowców nie zadaje sobie pytania: dobrze, a jak ja już kupię, to komu to sprzedam drożej? Czy za kolejne 50% drożej też bym tak ochoczo kupił? To dlaczego sądzę, że ktoś inny kupi? Czy nie jest tak, że większość kupuje, bo liczy na wzrosty? Czy większość może mieć rację?

Większość na pewno nie może mieć racji. Z oczywistych powodów, ponieważ jest większością. Jak już wszyscy kupią, to kto kupi od nich?

Co zatem czeka naszą giełdę i nasze pieniądze w najbliższym czasie? Tego nie wie nikt. Trudno jest wyznaczyć poziomy krytyczne, trudno jest precyzyjnie określić poziomy wyprzedania/wykupienia akcji przez drobnych graczy. Tak jak trudno było dojrzeć poziom dna bessy, kiedy już "wszyscy" sprzedali. Analitycy publikowali rekomendacje "sprzedaj", gazety zachłystywały się czarnymi scenariuszami dla gospodarki, a poziom indeksu Wig 20 oscylował wokół 1000 punktów.

Może czeka nas tylko korekta, a po niej indeks poszybuje w kierunku 2000? To jest możliwe. Sytuacja na giełdach światowych jest coraz lepsza, nawet japońskie wskaźniki sugerują wychodzenie kwitnących wiśni z kryzysu gospodarczego. Wskaźniki amerykańskie notują kolejne roczne maksima a giełdy Eurolandu nie pozostają w tyle. Gospodarka wydaje się wychodzić z zapaści mimo wysiłków lewicowego rządu. Mimo zaciągania absurdalnych długów w Banku Światowym na "ratowanie górnictwa", czyli wyrzucanie kolejnych pieniędzy naszych i naszych dzieci do czarnej dziury. Mimo gigantycznego deficytu budżetowego w całości przeznaczanego na odsetki od już zaciągniętego długu publicznego. Mimo wydawania ogromnej części naszych podatków na całkowicie schyłkowe i niekonkurencyjne w Unii Europejskiej dziedziny gospodarki. Mimo skutecznego zahamowania i tak rachitycznych prób poprawy i budowy infrastruktury drogowej. Mimo... mimo wszystko. I o tym należy pamiętać prognozując losy koniunktury giełdowej w średnim i dłuższym terminie.

Z giełdą należy postępować jak z każdą inną drogą do korzystnej inwestycji. Z rozwagą i odwagą. Ale przede wszystkim z rozwagą. Nie wolno mylić giełdy papierów wartościowych z kasynem gier hazardowych, bo to prowadzi tylko do jednego rezultatu. Oczywistego: wygrywa krupier.