Kiedyś to były czasy… dziś nikt już do mnie nie dzwoni

Czy wiesz, że dwanaście lat temu około 60% polskich gospodarstw domowych miało dostęp do internetu, a w 2021 roku odsetek ten przekroczył już 90%? Tak mówi GUS i ja mu wierzę.

Fot. Pexels/Sora Shimazaki

To dobitnie uświadomiło mi, w jak bardzo zdigitalizowanym świecie żyjemy. Oraz – jak bardzo wykluczeni są z niego ci, którzy stałego dostępu do internetu wciąż jeszcze nie mają. Niemal wszystko dziś już możemy przecież załatwić z poziomu smartfona. Chcesz zrobić zakupy? Przelew? Może zarezerwować bilet na samolot? A może potrzebujesz recepty? To wszystko (i wiele więcej) zrobisz dziś przy pomocy tego jednego małego urządzenia.

Dzwonią już tylko telemarketerzy

Liczbę wykonywanych przeze mnie codziennie połączeń głosowych – a to przecież teoretycznie wiodąca funkcja smartfonów – można policzyć na palcach jednej ręki. W mojej rodzinie telefon stacjonarny ma już tylko jedna ciocia, która – choć na co dzień również korzysta z urządzenia mobilnego – zachowała abonament na wypadek, gdyby chciał do niej zadzwonić jakiś stary znajomy sprzed dekad. Od kilku lat dzwonią już jednak tylko telemarketerzy...

Zobacz również:

  • Jak dokonać konwersji muzyki z płyty CD do MP3 w Windows 10/Windows 11?
  • Promocje na sprzęt Samsunga! Sprawdź najlepsze oferty na Galaxy S22 Ultra, S21 FE, Z Flipa 3 [08.08.2022]

Telefony komórkowe stały się już tak powszechne, że dziwi nas, gdy ktoś nie korzysta z podręcznego urządzenia. Jak wynika z badań CBOS (nr 116/2021), w 1997 roku telefon komórkowy był obecny w zaledwie dwóch procentach gospodarstw domowych. Przełom nastąpił w 2007 r., gdy po raz pierwszy odsetek gospodarstw domowych z choć jedną komórką był wyższy, niż tych wyposażonych w telefon stacjonarny. Dziś już tylko 4% dorosłych Polaków nie korzysta z urządzenia mobilnego – i bardzo jestem ciekawa, kim są ci „analogowi” ludzie, którzy wciąż jeszcze potrafią się obejść bez komórki.

Muzyka i filmy? Tylko online

Czy ktoś pamięta jeszcze te kieszonkowe odtwarzacze muzyki – niegdysiejsze obiekty westchnień tych dzieciaków, które dziś mają już kredyt hipoteczny i bóle w krzyżu? Prawie nikt, bo teraz rolę „empetrójki” pełni aplikacja w smartfonie i słuchawki bezprzewodowe. A może jesteś jeszcze z pokolenia, które cieszyło się z nowej kasety w walkmanie i przewijało ją ołówkiem? Łezka się w oku kręci... Pierwsze odtwarzacze MP3 produkowane na masową skalę pojawiły się już w drugiej połowie lat 90. Ich sukces upowszechnił znany nam dobrze iPod. Jednak i on, mimo rzeszy fanów, ostatecznie nie przetrwał próby czasu.

Na próżno dziś szukać też wypożyczalni kaset wideo. Nutkę adrenaliny towarzyszącej pytaniom o dostępność wymarzonego tytułu zastąpił abonament do serwisów streamingowych, dostępnych nawet z poziomu smartfona. Tymczasem w latach 90. XX w. takie klimatyczne wypożyczalnie filmów były niemal tak powszechne, jak biblioteki wypożyczające książki. Jednak i kasety wideo przegrały z mediami strumieniowymi.

Kiedyś to były czasy… dziś nikt już do mnie nie dzwoni

Fot. Pexels/George Dolgikh

Wspomnień już się nie wywołuje, wspomnienia się publikuje

Telefony niemal całkowicie wyparły też kompaktowe aparaty – wszak najlepszy sprzęt do robienia zdjęć to ten, który zawsze mamy przy sobie. Z aparatu umieszczonego w smartfonie korzysta aż 88% użytkowników (CBOS nr 116/2021)! Prawdą jest, że dużą rolę odgrywają tu parametry sprzętu, które w przypadku nowoczesnych urządzeń mobilnych bywają naprawdę imponujące. Z telefonami konkurują więc dziś już tylko profesjonalne aparaty, którym smartfony (jeszcze) nie dorównują. Warto jednak odnotować, że coraz więcej modeli smartfonów wyposażonych jest w funkcje takie, jak tryb makro, precyzyjny zoom optyczny, a nawet obiektyw szerokokątny. Mimo to, wciąż jeszcze nie pozwalają nam przejąć w pełni kontroli nad całym procesem wykonywania fotografii.

Duże ekrany smartfonów znakomicie potrafią nam też zastąpić czytniki e-booków – dziś prawdopodobnie jedyną przewagą tych drugich jest e-papier, ale czy to jest kluczowe? Okazuje się, że nie zawsze. Smartfon mamy zawsze przy sobie i niemal nie rozstajemy się z nim. Po co więc pamiętać o zabraniu dodatkowego urządzenia? Nie dziwi więc, że popularne jeszcze niedawno czytniki e-booków powoli odchodzą do lamusa.

Podobnie jest zresztą z niegdysiejszą chlubą każdej meblościanki – kolekcjami opasłych tomów encyklopedii, często z eleganckimi, tłoczonymi napisami na grzbietach. Dziś w smartfonie mamy wyszukiwarkę pełną aktualnych treści, dostępnych na wyciągnięcie ręki. Nie potrzebujemy więc tak wielu drukowanych opracowań naukowych, których treść łatwo się dezaktualizuje.

Smartfon wskaże ci drogę

Kto korzysta z nawigacji innej niż ta w smartfonie? Jasne, że wciąż jeszcze znajdzie się całkiem spora grupka entuzjastów osobnych GPS-ów. Ale kiedyś te urządzenia co chwilę można było zobaczyć w przedniej szybie mijanych samochodów. Tymczasem teraz ich miejsce zajął uchwyt na telefon. Trudno się dziwić – aplikacja wskaże korki, podpowie alternatywną trasę, a nawet poinformuje o kontroli drogowej czy o aucie znajdującym się na poboczu. Z map w telefonie korzysta dziś 71% spośród wszystkich użytkowników smartfonów (CBOS nr 116/2021).

Pójdę o krok dalej – z jakiego kalkulatora korzystasz, podliczając np. comiesięczny budżet domowy? Z tego w smartfonie, prawda? A przecież na pewno gdzieś w szufladzie twojego biurka leży sobie bezużytecznie ten sam stary (i zapewne nadal sprawny!) kalkulator, który wiernie towarzyszył ci podczas matury z matematyki.

Kiedyś to były czasy… dziś nikt już do mnie nie dzwoni

Fot. Pexels/Matheus Bertelli

Oczywiście, proces digitalizacji naszej codzienności trwał długo. Pierwszy smartfon – Simon marki IBM – jest w moim wieku... Śmiem zresztą twierdzić, że stale obserwujemy zachodzące w tej dziedzinie zmiany. Nadciągająca przyszłość ma nam natomiast przynieść wirtualną rzeczywistość, którą dzielić będziemy z innymi użytkownikami mediów społecznościowych.

Czy to oznacza, że nie umiemy już żyć offline?

A jak długo wytrzymasz bez swojego telefonu?