Kilowaty za gotowość

Leniwie sięgasz po pilota, niedbałym ruchem dłonipodnosisz go i celujesz w telewizor. Wciskaszmagiczny czerwony przycisk i w ułamku sekundy sprzęt reaguje, wyłączając się. Ekran gaśnie, zapala się dioda sygnalizująca przejście w stan gotowości, a ty jesteś szczęśliwy, bo nie musiałeś się ruszać z ciepłego łóżka, aby wyłączyć gadające pudełko. Ale nie łudź się, licznik zużycia energii wciąż bije.


Leniwie się gasz po pilota, niedbałym ruchem dłoni podnosisz go i celujesz w telewizor. Wciskasz magiczny czerwony przycisk i w ułamku sekundy sprzęt reaguje, wyłączając się. Ekran gaśnie, zapala się dioda sygnalizująca przejście w stan gotowości, a ty jesteś szczęśliwy, bo nie musiałeś się ruszać z ciepłego łóżka, aby wyłączyć gadające pudełko. Ale nie łudź się, licznik zużycia energii wciąż bije.

Kilka pilotów, kilkanaście urządzeń stale podłączonych do gniazdka. Większość pozbawiona klasycznego pstryczka, którym jeszcze dwadzieścia lat temu definitywnie odcinano zasilanie. Wygoda użytkowania zepchnęła na dalszy plan kwestię zużycia energii - tym bardziej, że do pewnego czasu skala problemu była niewielka.

Najlepsza metoda na wyciek prądu to listwa zasilająca z wyłącznikiem. Podłącz do niej wszystkie urządzenia niewymagające trybu czuwania.

Najlepsza metoda na wyciek prądu to listwa zasilająca z wyłącznikiem. Podłącz do niej wszystkie urządzenia niewymagające trybu czuwania.

Rozejrzyj się po mieszkaniu: niemal w każdym miejscu zobaczysz czerwone punkciki diod stanu gotowości albo pulsujące wyświetlacze wskazujące aktualny czas. Nie sądzisz chyba, że owe bajery, które w mgnieniu oka przełączają urządzenia w tryb pełnej aktywności, czerpią energię z powietrza - choćby same diody i wyświetlacze muszą zużywać trochę prądu. Teraz rzuć okiem na gniazdka elektryczne i policz, ile z nich jest wolnych. Zapewne niewiele. A przecież każda wtyczka i kabel prowadzą do obwodów elektrycznych, których przedmurze stanowi najczęściej zasilacz. Dziś tylko kilka urządzeń domowych może się bez niego obejść: lodówka, pralka, suszarka, czajnik, mikser czy toster. Ale nawet one powoli stają się częścią Wszechświata Zasilaczy, bo gdziekolwiek użyte zostały układy elektroniczne, np. do sterowania sprzętem czy tylko pokazywania czasu, musi znaleźć się Pan Transformator, słynący z tego, że lubi mieć straty. Ty zaś nie podzielasz jego upodobań, dlatego też pora dostrzec wielki konflikt interesów dosłownie palący się w twym domu.

Kariera pilota, przycisk zwolniony

Pecety nawet po wyłączeniu wciąż konsumują energię, ponieważ ich zasilacze cały czas pracują. Skorzystaj z przełącznika na zasilaczu i całkowicie odetnij komputer od prądu.

Pecety nawet po wyłączeniu wciąż konsumują energię, ponieważ ich zasilacze cały czas pracują. Skorzystaj z przełącznika na zasilaczu i całkowicie odetnij komputer od prądu.

Jak już wspomniałem, do pewnego czasu niespecjalnie przejmowano się "syndromem pilota", który dziś nosi miano zużycia mocy w stanie gotowości. Większość urządzeń wyłączana była przyciskami fizycznie oddzielającymi obwody od źródła zasilania, a te, które miały moduły zdalnego sterowania, stanowiły margines, którym nie zawracano sobie głowy. Jednak od połowy lat 80. nastąpił gwałtowny wzrost podaży sprzętu elektronicznego wyposażonego w piloty, a więc stale pobierającego prąd - także podczas pozornego wyłączenia. Dekadę później do grona zwolenników stanu gotowości dołączyły komputery i urządzenia peryferyjne, a także sprzęt gospodarstwa domowego wzbogacony o obwody elektroniczne. Na dodatek bitwę o wolne gniazdka rozpoczęły zasilacze do komórek, aparatów cyfrowych, odtwarzaczy MP3 czy ładowarek baterii. Na przełomie wieków trudno już było znaleźć cokolwiek z RTV czy AGD z tradycyjnym przyciskiem całkowitego odłączenia zasilania.

Problem objawił się dopiero pod koniec zeszłego stulecia, gdy opublikowano wyniki prac naukowców z różnych uczelni i agend rządowych, m.in. dokument autorstwa Alana Meiera i Wolfganga Hubera z laboratorium narodowego w Berkeley. Okazało się wówczas, iż urządzenia podłączone do zasilania, lecz niewykonujące swoich zadań (nieaktywne, teoretycznie wyłączone) pobierają aż 10 procent całkowitej mocy zużywanej w domu. Nietrudno się domyślić, jaką burzę wywołały owe wyliczenia, gdy weźmie się pod uwagę liczbę gospodarstw w USA i ich roczne zapotrzebowanie na prąd - w sumie amerykańscy konsumenci tracą rocznie z tego tytułu ok. 3,5 miliarda dolarów.

Badania przeprowadzone w Europie czy Australii potwierdziły udział "przecieków" w ogólnym zużyciu energii przez gospodarstwa domowe na poziomie 8 do nawet 15 procent.

Aby pojąć skalę zjawiska, trzeba sięgnąć do konkretnych liczb. Międzynarodowa Agencja Energetyki (IEA) oszacowała globalną konsumpcję prądu przez urządzenia w stanie gotowości na 200 do 400 terawatogodzin (tysięcy GWh) rocznie. Dla porównania, cała Polska zużywa w ciągu roku około 145 TWh. Co gorsza, według WWF Polska, nawet przy ograniczeniu użycia funkcji stand-by i tak straci na trybie czuwania urządzeń około 1,51 TWh - niemal dokładnie tyle, ile wynosi roczny pobór mocy w Warszawie.

Choć w raportach mowa głównie o sprzęcie domowym, biura także nie są bez winy. Jak w roku 2001 wykazała niemiecka agencja ochrony środowiska UBA, pobór mocy przez biurowe urządzenia w stanie gotowości stanowi 40 procent wartości zużycia prądu w trybie stand-by w gospodarstwach domowych.

Ratowanie kilowatów

Jak walczyć ze zbędnym wyciekiem energii? Sceptycy powiedzą, że przede wszystkim wyłączając niepotrzebne światło. Owszem, zdecydowanie więcej oszczędności przyniesie rozsądne korzystanie z oświetlenia, kuchenki elektrycznej, żelazka, czajnika czy suszarki oraz wymiana żarówek na energooszczędne świetlówki, niż wyciąganie ładowarki z gniazdka po naładowaniu komórki. Ale wystarczy minimalny nakład sił i środków, aby zyskać kolejne parę groszy, a zarazem ulżyć naszej planecie. Oto garść prostych sposobów na redukcję kilowatów:

- Zacznij używać normalnego wyłącznika zamiast przycisku stand-by w pilocie; w niektórych urządzeniach, np. biurkowych pecetach, prawdziwy wyłącznik umieszczony jest z tyłu obudowy na zasilaczu.

- Sprzęt rzadko używany lub mający zewnętrzny zasilacz odłączaj od gniazdka.

- Zapoznaj się z instrukcjami obsługi urządzeń stale podłączonych do prądu, pozbawionych wyłącznika; istnieje szansa, że kuchenka mikrofalowa czy drukarka mają wbudowane funkcje całkowitego wyłączenia, które wystarczy jedynie uaktywnić.

- Nie musisz mieć kilkunastu zegarków w jednym pomieszczeniu - dowiedz się, jak wyłączyć wyświetlacze urządzeń w stanie gotowości.

- Nie bój się funkcji oszczędzania energii: korzystaj z wyłączników czasowych w sprzęcie audio/wideo, gdy masz skłonność do zasypiania podczas słuchania muzyki czy oglądania filmu w łóżku; ustaw opcje zasilania w swym komputerze i jego peryferiach tak, aby się stopniowo wyłączały wraz z upływem czasu bezczynności; zrób użytek z funkcji zarządzania energią w aplikacjach wymagających pozostawiania włączonego komputera na dłuższy czas, np. w klientach sieci P2P, narzędziach do archiwizacji czy koderach audio/wideo.

- Wyłączaj urządzenia sieci bezprzewodowych na noc i gdy nikogo nie ma w domu - zmniejszysz nie tylko zużycie prądu, lecz także szanse na włamanie się do twojej sieci.

- Praktycznie w każdym wypadku - z wyjątkiem sprzętu, który z natury rzeczy musi być stale zasilany, jak np. serwer czy urządzenie zaprogramowane czasowo typu nagrywarka DVD - najlepszym rozwiązaniem jest zakup listwy zasilającej z wyłącznikiem. Jednym ruchem palca rozwiązujesz wówczas problem stanu gotowości. Warto też wymienić stary sprzęt, mający ponad 10 lat - nowy będzie dużo bardziej energooszczędny w każdym trybie pracy, nie tylko w stanie czuwania. I będzie się czym pochwalić kolegom.