Kino audiofila


Głośniki

Głośniki centralne muszą zastąpić subwoofer

Głośniki centralne muszą zastąpić subwoofer

Trzeba od razu zaznaczyć, że nie jest to typowa konfiguracja kolumn. Gdy myślimy o zestawie głośników, staje nam przed oczami układ 5.1, 6.1, a ostatnio coraz częściej 7.1. Tu jednak twórcy instalacji poszli inną drogą. Wymaganiem klienta było zachowanie jego oryginalnego zestawu stereo i możliwie mała ingerencja w wygląd pokoju. Zrezygnowano zatem z elementów, które wydają się niezbędne - głośnika centralnego i subwoofera. Chodziło o miejsce - nie było możliwości eleganckiego umieszczenia środkowego głośnika, ponieważ cała ściana za ekranem, na którym jest wyświetlany obraz z rzutnika, jest przeszklonym wyjściem na balkon. Rozważano co prawda podwieszenie kolumny pod sufitem, jednak z tego pomysłu zrezygnowano ze względów praktycznych i estetycznych. Czy system bez głośnika centralnego sprawdzi się w filmach? Okazuje się, że w tym przypadku działa to całkiem nieźle - widz siedzi na tyle daleko od głośników głównych, że dialogi odtwarzane z nich wyraźnie są słyszane ze środka sceny akustycznej.

Brak subwoofera rekompensuje wysoka jakość głośników niskotonowych w kolumnach centralnych. Strata może być odczuwalna tam, gdzie niezależny głośnik wprawiałby w drżenie podłogę i ściany - głównie w scenach wybuchów. Jednak jeżeli widzowi nie zależy zbytnio na uzyskaniu tak wstrząsających efektów, system bez subwoofera może się całkiem nieźle sprawdzić. Tak więc mamy układ 4.0 - raczej nietypowe rozwiązanie w kinie domowym.

Nie będzie jednak kina domowego z prawdziwego zdarzenia bez głośników efektowych. W instalacji zdecydowano się na Niles AT6 zamontowane w podwieszanym suficie za plecami widza. Takie rozwiązanie jest coraz popularniejsze w instalacjach kina. Zapewnia szerokie pole akustyczne i pozwala na dyskretne zainstalowanie systemu o całkiem dużej mocy bez epatowania niezbyt eleganckimi "kostkami" satelitów. Większość efektów brzmi bardzo dobrze, gdy dobiegają znad głowy widza wybuchy, strzały czy przelatujące samoloty. Problemem mogą być odgłosy, takie jak dźwięk zamykanych drzwi czy szczekanie psa. Czasami powstaje wrażenie, że pies szybuje pod sufitem, a drzwi są na trzecim piętrze...

Winylowe kino

Wiele osób może być zaskoczonych połączeniem wysokiej jakości wzmacniacza i kolumn z analogowym gramofonem. Okazuje się, że jest sporo miłośników takich rozwiązań - do łask wracają zarówno czarne płyty, jak i choćby wzmacniacze lampowe. Ich wielbiciele zarzucają współczesnym cyfrowym technologiom suche i techniczne brzmienie oraz brak "pazura" - dźwięk jest idealny, jednak nie oddaje klimatu i emocji muzyki.

Skąd biorą się takie opinie i czy jest to snobizm, czy faktycznie starsze rozwiązania coś w sobie miały? Trudno jednoznacznie wyrokować - można sądzić, że w wielu przypadkach jest to kwestia przyzwyczajenia. Jeżeli ktoś o wrażliwym uchu słuchał swoich ulubionych utworów po raz pierwszy na takim sprzęcie, nic dziwnego, że inne brzmienie może mu nie odpowiadać.

Z czysto naukowego punktu widzenia faktycznie istnieje różnica w brzmieniu współczesnych wzmacniaczy i klasycznych rozwiązań lampowych.

Ta różnica to tzw. składowe harmoniczne, czyli dźwięki o częstotliwości równej wielokrotności tonu podstawowego. Często uważane za niepożądane śmieci zanieczyszczające oryginalny dźwięk zostały usunięte z widma akustycznego wzmacniaczy. Jednak podążając za modą, postanowiono odtworzyć brzmienie starego sprzętu - zmierzywszy i zbadawszy jego cechy, dodano do niektórych wzmacniaczy filtr modyfikujący czysty, cyfrowy dźwięk.

Gramofon będący źródłem dźwięku w opisanej instalacji niewiele ma wspólnego z klasycznymi urządzeniami typu "Bambino" - to wysokiej klasy urządzenie ma wiele rozwiązań, dzięki którym jakość odtwarzania z tak "kapryśnego" nośnika, jak płyta analogowa jest naprawdę wysoka.

Szczególną uwagę położono na izolację płyty i ramienia od jakichkolwiek zakłóceń mechanicznych - zarówno pochodzenia zewnętrznego (wstrząsy), jak i wewnętrznego - praca silnika.