Kropla, kropelka, pikolitr


Epson zrezygnował z uniwersalizmu i oprócz wielu modeli czterokolorowych produkuje całą gamę wyspecjalizowanych modeli fotograficznych. Za podstawę jednej gałęzi produktów służy najtańszy model Stylus Photo 830. Kolejne drukarki mają coraz bogatsze wyposażenie, od druku na nietypowych nośnikach, np. płytach CD, na papierze z rolki, po czytniki kart pamięci z aparatów cyfrowych. Na ich pudełku figuruje niebotyczna rozdzielczość 5760 dpi, ale odstęp między dyszami odpowiada dużo mniejszej wartości - 720 dpi. O wiele bardziej podobał się nam model Stylus Photo 950, który pozornie ma tylko 2880x1440 dpi, ale zamiast pięciopikolitrowej operuje kroplą zaledwie dwupikolitrową i dwukrotnie większą liczbą dysz, dodatkowo podwojoną w segmencie do czarnego druku.

Canon przyjął inną strategię. Tanie drukarki tego producenta noszą nazwę fotograficznych, chociaż mają zwykły, czterokolorowy zestaw atramentów. W najnowszych krople zmniejszono do dwóch pikolitrów z pięciu w starszych modelach. Do niektórych modeli dodano typowo fotograficzne wyposażenie: czytniki kart pamięci i gniazdo USB do aparatów cyfrowych i oprogramowanie do kolekcjonowania fotografii. Dwupikolitrowe głowice z coraz większą liczbą dysz są sukcesywnie wprowadzane do całej gamy modeli, począwszy od najtańszych i450 aż do najdroższych, i850 i i950. Co ciekawe, wbrew dotychczasowej nomenklaturze Canona, zgodnie z którą model 8xx był drukarką sześciokolorową, w nowym i850 stosowany jest zwykły komplet czterokolorowy. Zestaw tuszów fotograficznych pozostał tylko w i950, która jest dwupikolitrowym następcą starszej S900. Jak z tego przeglądu widać, w teście nie tylko współzawodniczą modele drukarek, ale także różne koncepcje drukowania zdjęć. Gra toczy się o duże pieniądze nie tyle ze sprzedaży samych urządzeń, ale przede wszystkim atramentów i papieru, których ceny w wypadku fotografii są wielokrotnie wyższe niż innych rodzajów druku.

Im droższy tym lepszy

Nie ma się co oszukiwać, drukarka wysokiej jakości, a do takich należą modele fotograficzne, nie może być tania. Zgodnie z tą zasadą końcowe miejsca zajęły oba tanie fotograficzne Lexmarki. Firma, która w ubiegłym roku zasłużyła na tytuł najbardziej innowacyjnej, teraz spoczęła na laurach. Uszanować trzeba sformułowanie pierwszej oferty tego producenta do druku fotografii, ale nie jest ona jeszcze najlepsza. W jej ramach Lexmark postanowił sprzedawać papier fotograficzny pod swoją marką i obniżył cenę tuszu. Jednak niewiele zmienił w samych drukarkach. Głowice fotograficzne, które były alternatywą w modelu Z45, w nowych drukarkach zostały włączone do podstawowego wyposażenia. Ten system uzupełniono o dobry mechanizm transportu kartek, układy rozpoznawania rodzaju papieru i synchronizacji głowic rodem z Z55. Najbardziej doskwiera brak trzypikolitrowych głowic znanych z ostatnich modeli. Przy siedmopikolitrowej kropli atramentu nawet sześć kolorów i rozdzielczość 4800x1200 dpi nie na wiele się przydały. Seria tańszych drukarek Epsona o rekordowej rozdzielczości poziomej 5760, ale tylko 720 dpi w pionie i czteropikolitrowej kropli nie przypadła nam do gustu. Mają wszystkie wady znane z innych tańszych modeli tego producenta. Niewielkiej liczby dysz w głowicy i w konsekwencji wolnego tempa druku nie równoważy niezła jakość fotografii, zwłaszcza że jej jakość wyraźnie spada po włączeniu nieco tylko szybszego trybu. Najciekawszy z tej serii jest model 935. Został przystosowany do samodzielnej współpracy z aparatami cyfrowymi nie tylko dzięki kartom pamięci, ale i bezpośredniemu połączeniu przez USB Direct Print. W odróżnieniu od HP i Canona, które mają swoją markę cyfrówek gwarantującą kompatybilność z drukarką, Epson musi być bardziej uniwersalny. Stąd tekstowy wyświetlacz i kilka przycisków do wyboru opcji, których może nie być w niezupełnie zgodnym z drukarką aparacie cyfrowym.